Pesto rosso jest chyba jednym z najmniej fotogenicznych sosów jakie robiłam. Składniki same w sobie są piękne i smakowite - świeża bazylia, suszone pomidory, oliwa z oliwek... po zmiksowaniu jednak... hmm... Niech to Was jednak nie zniechęci - pesto rosso jest przepyszne i niezastąpione nie tylko do makaronu ale i do bruschetty, sałatki makaronowej, grillowanego kurczaka czy warzyw. Smak pesto rosso jest mocny i wyraźny, bardzo pomidorowy, z kremową nutą dzięki nerkowcom i aromatycznym akcentem bazyliowym. Dla nieśmiałych i początkujących polecam zaczać od małej ilości sosu i dodać więcej w razie potrzeby. W lodówce można je przechowywać dłużej niż pesto alla genovese, o którym pisałam ostatnio.
Pesto rosso nazywane bywa też pesto alla siciliana. I chociaż na Sycylii jeszcze nie byłam, to już samo przygotowanie tego sosu przenosi mnie na słoneczne południe Włoch. Tak jak i pesto alla genovese wersji pesto alla siciliana jest dużo. Spotkałam się z dodatkiem oliwek, kaparów, a nawet pietruszki. Zachęcam do eksperymentów, a dzisiaj zapraszam na moją ulubioną wersję pesto rosso :)
Pesto rosso (pesto alla siciliana)
szklanka świeżej bazylii
3 łyżki świeżo startego parmezanu
6 suszonych pomidorów (z oliwy)
1/2 szklanki oliwy z oliwek extra virgin
1 łyżka orzeszków pinii (opcjonalnie, ja jednak bardzo je lubię)
3 łyżki nerkowców (najlepiej podprażonych na suchej patelni)
1 żąbek czosnku (obrany i pokrojony w plasterki)
1/2 łyżeczki soli
świeżo zmielony pieprz do smaku
Wszystkie składniki zmiksować na gładki sos. Można przechowywać w lodówce do tygodnia: umieścić w czystej miseczce, wylać łyżkę / dwie oliwy tak by utworzyła cienką warstwę na pesto, szczelnie przykryć folią spożywczą.
Gdyby sos był za gęsty przed podaniem można go rozrzedzić odrobiną wody z gotowania makaronu.
Showing posts with label suszone pomidory. Show all posts
Showing posts with label suszone pomidory. Show all posts
2010-04-27
2009-11-15
Niekontrolowane pieczenie chleba...
Głównym objawem postępującej choroby (jednostka chorobowa: "szalone pieczenie chleba") jest niekontrolowane pieczenie, połączone z maniakalnym zakupem mąk wszelakich i produkcją zakwasu. Wczoraj upiekłam (tylko) dwa chlebki - jeden z nich to "Łatwy chleb słonecznikowy", drugi oparty był na tym samym pomyśle, jednak z dodatkiem mąki żytniej i suszonych pomidorów ("Łatwy chleb z suszonymi pomidorami"). Oba są bardzo proste i oparte na drożdżach. Moją ambicją było jednak upiec prawdziwy chleb, co oznacza dla mnie chleb na zakwasie, najlepiej żytni. Myślałam, że zrobienie zakwasu to bardzo trudny i skomplikowany proces, w zasadzie nie dla takiego laika w kwestii pieczenia jak ja (zaczełam hmmm 3 tygodnie temu...). Ale nie! Na blogu Liski znalazłam zarówno słowa zachęty jak i prostą, krok po kroku opisaną procedurę przygotowania zakwasu. Zakasałam rękawy i do dzieła - przez ostanie pięć dni dzielnie dokarmiałam mój zakwas. Dla niewtajemniczonych (jak ja do niedawna) - zakwas powstaje z mąki i wody, w których dochodzi do fermentacji (w odpowiedniej temperaturze). Dzięki kulturom bakterii (i odrobinie dzikich drożdży) obecnych w zakwasie, dochodzi do fermentacji, w której głównymi produktami ubocznymi jest dwutlenek węgla i alkohol (dla drożdży) oraz kwas mlekowy i octowy (dla bakterii). Chleb rośnie głównie dzięki dzikim drożdżom obecnym w zakwasie, jednak to bakterie, które zakwaszają chleb, dodają mu smaku i wyjątkowej jakości. *
Po 5 dniach moja cierpliwość została nagrodzona i wyjęłam z piekarnika przepiękny bochenek "Węgierskiego chleba na zakwasie". Z oryginalnego przepisu (który także pochodzi z blogu Liski - nieocenione źródło inspiracji!) ominęłam tylko kminek którego żadne z nas nie lubi. Chleb jest wilgotny dzięki ziemniakom, ale nie za ciężki. Idealny na kanapki lub jako dodatek do zupy.
Łatwy chleb z suszonymi pomidorami
100g mąki żytniej razowej
300g mąki pszennej (użyłam 550)
1 1/2 łyżeczki soli
2g świeżych drożdży
250ml wody
8 suszonych pomidorów (w oliwie/oleju) drobno pokrojonych
Mieści się w keksówce o długości 25cm.
Chleb węgierski na zakwasie
200g wody
3 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżeczka cukru
450g zakwasu żytniego**
450g mąki chlebowej pszennej (użyłam mąki o typie 550)
3 płaskie łyżki soli morskiej
150g gotowanych ziemniaków (przeciśniętych przez praske lub rozgniecionych)
1 łyżka kminku (ominęłam)
Mieści się w 30cm keksówce.
Wymieszaj drożdże z cukrem i wodą. Odstaw na 15 minut.
Następnie dodaj wszystkie pozostałe składniki - w kolejności od najbardziej płynnych do najmniej. Zagnieć ciasto - rękami albo mikserem z hakiem. Ciasto będzie dość luźne i klejące. Przełóź je do miski i pozwól odpocząć przez 30minut. Keksówkę wysmaruj olej i obsyp otrębami. Przełóż do niej ciasto i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastania. U mnie zajęło to 2h, Lisce - 3h.
Nagrzej piekarnik do 180°C. Wstaw wyrośnięty chleb i piecz przez około 45 minut. Chleb po upieczeniu, popukany od spodu powinien wydawać głuchy odgłos.
*Wiecej informacji o zakwasie znajdziesz w piątym rozdziale książki Daniela T. DiMuzio: "Bread Baking - An Artisan's Perspective".
**przepis wkrótce!
Po 5 dniach moja cierpliwość została nagrodzona i wyjęłam z piekarnika przepiękny bochenek "Węgierskiego chleba na zakwasie". Z oryginalnego przepisu (który także pochodzi z blogu Liski - nieocenione źródło inspiracji!) ominęłam tylko kminek którego żadne z nas nie lubi. Chleb jest wilgotny dzięki ziemniakom, ale nie za ciężki. Idealny na kanapki lub jako dodatek do zupy.
Łatwy chleb z suszonymi pomidorami
100g mąki żytniej razowej
300g mąki pszennej (użyłam 550)
1 1/2 łyżeczki soli
2g świeżych drożdży
250ml wody
8 suszonych pomidorów (w oliwie/oleju) drobno pokrojonych
Mieści się w keksówce o długości 25cm.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w misce, przykryć bawełnianą ściereczką i zostawić na 12 - 18 godzin. Keksówkę wysmaruj olej i obsyp otrębami. Przełóż do niej ciasto, posypując wierzch mąką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastania. Ciasto powinno wypełnić formę w około 30 - 60 minut. Nagrzej piekarnik do 230°C. Na dno piekarnika wysyp szklankę kostek lodu. Wstaw wyrośnięty chleb i piecz przez 10 minut, po czym zmniejsz temperature do 210°C i piecz przez kolejne 30 - 40 minut.
Chleb węgierski na zakwasie
200g wody
3 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżeczka cukru
450g zakwasu żytniego**
450g mąki chlebowej pszennej (użyłam mąki o typie 550)
3 płaskie łyżki soli morskiej
150g gotowanych ziemniaków (przeciśniętych przez praske lub rozgniecionych)
1 łyżka kminku (ominęłam)
Mieści się w 30cm keksówce.
Wymieszaj drożdże z cukrem i wodą. Odstaw na 15 minut.
Następnie dodaj wszystkie pozostałe składniki - w kolejności od najbardziej płynnych do najmniej. Zagnieć ciasto - rękami albo mikserem z hakiem. Ciasto będzie dość luźne i klejące. Przełóź je do miski i pozwól odpocząć przez 30minut. Keksówkę wysmaruj olej i obsyp otrębami. Przełóż do niej ciasto i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastania. U mnie zajęło to 2h, Lisce - 3h.
Nagrzej piekarnik do 180°C. Wstaw wyrośnięty chleb i piecz przez około 45 minut. Chleb po upieczeniu, popukany od spodu powinien wydawać głuchy odgłos.
*Wiecej informacji o zakwasie znajdziesz w piątym rozdziale książki Daniela T. DiMuzio: "Bread Baking - An Artisan's Perspective".
**przepis wkrótce!
Subscribe to:
Posts (Atom)




