Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts
Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts

2011-01-05

Piernikowo, część trzecia i ostatnia.

Na ten rok oczywiście, bo w kolejce na przyszły czeka cała lista przepisów do wypróbowania, w tym słynne pierniczki Aganiok.
Dzisiejsze przepisy miałam już odłożyć na przyszły rok, ale... zima nie odpuszcza, a nie ma nic lepszego ma zmarznięte dłonie niż kubek ciepłej herbaty lub mleka z kawałkiem piernika.


Pierniczki z miodem i melasą to pomysł zaczerpnięty z bloga Wypiecz wymaluj, tam też wypatrzyłam stempelki Wiltona, o które pytacie. Ja swoje kupiłam w sklepie Ale dobre!, ale widziałam je także na allegro.
Pierniczki robiłam w dwóch partiach i zarazem w dwóch różnych wersjach: w jednej zastąpiłam cukier miodem, w drugiej użyłam trzcinowego cukru demerara i 1/4 szklanki miodu + 1/4 szklanki melasy. Obie wersje są przepyszne, chociaż mi bardziej odpowiadała druga (zdecydowanie mniej słodka niż pierwsza).


Pierniczki z miodem i melasą

115g masła
1/2 szklanki miodu (można zastąpić cukrem np. trzcinowym lub demerara)
1/2 szklanki melasy
2 łyżeczki octu
1 jajko roztrzepane
3 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki przyprawy do pierników
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli

W rondelku wymieszać masło, melasę, miód, ocet i zagotować ciągle mieszając. Zdjąć z ognia i ostudzić. Dodać rozmącone jajko i wymieszać. W osobnej misce wymieszać mąkę, sodę, przyprawę do piernika, cynamon i sól. Dodać do mokrych składników i wymieszać dokładnie aż powstanie gładkie ciasto.
Podzielić na 3 części, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 2h.
Po wyjęciu na podsypanym mąką blacie wałkować i wycinać wykrawaczkami. Ciasteczka układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.
Piec ok. 7-9 minut w temperaturze 190°C. Nie należy ich piec dłużej bo się przesuszą. Po ostudzeniu przechowywać w szczelnej puszce, jeśli są za twarde włożyć do niej na noc ćwiartkę jabłka.
Smacznego!



Piernik ze suszonymi śliwkami najlepszy jest po dwóch tygodniach, ale smaczny jest także na drugi dzień. Warto użyć prawdziwego, aromatycznego miodu, dobrej przyprawy do piernika i czekolady z zawartością kakao min. 50%  jako polewy, bo to jakość tych właśnie składników stanowi o szlachetności piernika i sprawia, że pięknie dojrzewa. Idealnie nadaje się na prezent - wystarczy po upieczeniu i porządnym ostudzeniu zapakować go w celofan, przewiązać wstążeczką i mamy własnoręcznie upieczony prezent :)


Piernik z suszonymi śliwkami

500g naturalnego miodu
200g cukru (użyłam nierafinowanego trzcinowego)
200g masła
20g przyprawy do pierinków + 2 łyżeczki cynamonu
3/4 szklanki wrzącej wody
200g suszonych śliwek
500g mąki
1 łyżeczka sody
4 duże jajka - osobno żółtka, osobno białka

na polewę: 100ml śmietanki kremówki zagotować, zdjąć z ognia i wrzucić do niej 100g czekolady deserowej np. Jedynej Wedla lub gorzkiej. Mieszać aż do uzyskania gładkiej polewy.

Miód, cukier, masło, przyprawy wrzuć do dużego rondla i na niedużym ogniu ciągle mieszając zagotuj. W międzyczasie zagotuj wodę w czajniku. W rękawicach ochronnych wlej wodę do zagotowanej masy miodowej, mieszając długą drewnianą łyżką (masa będzie parować i bulgotać).  Odstaw do ostygnięcia.

Podczas gdy masa stygnie przygotuj foremki - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Z przepisu wychodzi 8 małych keksówek 12cmx7cm lub dwa duże pierniki w keksówkach o długości 25 - 30cm.
Piekarnik nagrzej do 180°C.
Następnie drobno posiekaj śliwki. W misce dokładnie wymieszaj mąkę z sodą. Rozdziel jajka na żółtka i białka, ubij białka na sztywną pianę.

Do dobrze przestudzonej masy dodaj żółtka i posiekane śliwki, dobrze wymieszaj. Dodaj mąkę wymieszaną z sodą, a następnie delikatnie wymieszaj wszystko łyżką. Przełóż do foremek - ciasto powinno sięgać 2/3 ich wysokości. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 1h. Aby sprawdzić czy piernik jest już gotowy wbij w środek cienki patyczek - jeśli będzie całkiem suchy, piernik jest gotowy, jesli wilgotny - przetrzymaj go jeszcze w piekarniku. Pierniki wyjmij z piekarnika i polej polewą.
Ostudzone pierniki owiń folią spożywczą i odstaw w chłodne miejsce do leżakowania.
Smacznego!

2010-12-30

I po Świętach... Konkurs.

Jeszcze w świątecznym nastroju pełnego ciepła i miłości, przeglądam i segreguję zdjęcia.




Jak co roku 12 dań, w tym obowiązkowo pierogi z kapustą i grzybami zrobione przez Babcię, wigilijny barszcz z uszkami, smażony karp, śledź pod pierzynką, śledź po żydowsku, sałatka jarzynowa i ryba po grecku (a jakże!).
Nie obyło się bez klusek z makiem, miodem i bakaliami oraz piernika. W tym roku upiekłam go na prawdziwym miodzie, dodałam pokrojone suszone śliwki i polałam rozpuszczoną czekoladą.
Tymczasem za oknem było biało, mroźno... i pięknie.






Nie było czasu przed, więc jest po Świętach - mam dla Was dwa duże kulinarne kalendarze na rok 2011 przygotowane przeze mnie i P.. Pełne przepisów i zdjęć, mam nadzieję smakowite.

Rozlosuję je pośród wszystkich czytelników, którzy do dnia 1 stycznia 2011 pozostawią komentarz pod niniejszym wpisem z odpowiedzią na pytanie jaka jest Wasza ulubiona potrawa świąteczna i dlaczego.  7 stycznia opublikuję zwycięzców i wyślę nagrody. Także wtedy opublikuję wersję elektroniczną PDF do ściągnięcia na komputer.

Z ciekawością czekam na Wasze komentarze :)

2010-12-24

...najpiękniejsze w całym roczku...

Idą święta!
Już za chwilę zasiądziemy do wigilijnych stołów, przełamiemy się opłatkiem, złożymy sobie świąteczne życzenia.

Tymczasem ja życzę Wam, byście świątecznymi przysmakami nakarmili i duszę i ciało.
Życzę Wam wielu ciepłych uścisków, smakowitych prezentów i radości ze spotkań z rodziną czy przyjaciółmi.

Wesołych Świąt!

2010-12-15

Pierniczki na choinkę.

Obiecana wczoraj druga część piernikowej odysei. Nie ostatnia, bo w kolejce czekają pierniczki słodzone tylko miodem i melasą oraz ciastki czyli piernikowe ludziki. Plus spora ilość różnorodnych ciasteczek, które czekają na pakowanie jako moje gwiazdkowe prezenty.


Pierniczki na choinkę to pierniczki w wersji ekonomicznej, czyli z małą ilością masła, miodu i bez melasy. Są twarde - dzięki temu sie nie łamią, ale po zdjęciu z choinki można je zamknąć w pudełku z kawałkiem jabłka i spokojnie dojrzeją zamieniając się w mięciutkie, pyszne pierniczki. Idealnie nadają się do dekoracji lukrem, chociaż ja osobiście lubię je w wersji sautée, powieszone na sznurku lub materiałowej wstążeczce. Przepis znalazłam u Asi z Kwestii Smaku, poniżej z moimi modyfikacjami.


Pierniczki na choinkę

W rondlu rozpuścić:

80g miodu
300g cukru
25g przypraw do piernika
50g masła
160ml mleka (2/3 szklanki)


Zdjąć z ognia, ostudzić.

W dużej misce wymieszać:

750g mąki
3 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
2 jajka

Zawartość rondla połączyć z suchymi składnikami. Zagnieść ciasto, rozwałkować na grubość ok. 3mm. Nagrzać piekarnik do 180°C. Wyciąć pierniczki, ułożyć na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach ok. 1cm. Posmarować rozkłóconym jajkiem, piec 15 minut. Ostudzić na kratce.

 

2010-12-09

Pierniczki część druga - przepisy.

Obiecane wczoraj trzy przepisy na pierniczki. Więcej już wkrótce, bo właśnie dotarły do mnie nowe foremki i dzisiaj wieczorem ponownie zaczynam piernikowanie :)


Lebkuchen czyli niemieckie pierniczki na miodzie to jedne z moich ulubionych. Nie potrzebują długiego leżakowania - już na drugi, trzeci dzień są cudownie miękkie. Bardzo łatwe do pieczenia, dobrze się też przechowują - mój kandydat numer jeden na świąteczne prezenty. Przepis na lebkuchen jak i pepparkakor znalazłam w bardzo obszernej i smakowitej sekcji piernikowej bloga Dorotuś - Moje Wypieki. Zerknijcie!

Lebkuchen (niemieckie pierniczki na miodzie)

Przepis na 30 sztuk.

250g mąki pszennej tortowej
85g zmielonych migdałów (na mąkę)
3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200ml płynnego miodu
85g masła
100g drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej

Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła). Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna). Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.


Lukier:
1 szklanka cukru pudru
2 łyżki ciepłej wody

Cukier puder wsypać do miseczki. Dolewać gorącą wodę, łyżka po łyżce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Mój lukier był odrobinę rzadszy i pokryłam nim pierniczki bardzo cienko, bo nie przepadam za jakimikolwiek lukrami.


Pepparkakor są Wam na pewno znane z Ikei. Jeszcze do niedawna każda wizyta w tym sklepie kończyła się dla mnie zakupem glögg'u (korzenny napój, na bazie którego przyrządza się typowo szwedzkiego grzańca - można dodać wino, rum czy wódkę oraz migdały i rodzynki) oraz paczki Anna's pepparkakor najchętniej pełnoziarnistych lub pomarańczowych. Zapewniam, że domowa wersja tych cieniutkich i kruchych pierniczków jest równie pyszna, a nawet lepsza :) Ja zrobiłam je w wersji skandynawskiej (ulubione łosie) i slowfoodowej (czyli ślimaki).



Pepparkakor (szwedzkie pierniczki)

150g melasy
110g masła
80g cukru pudru
375g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1 1/2 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki mielonych goździków
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika

W małym garnuszku podgrzać melasę, masło i cukier, od czasu do czasu mieszając. Zdjąć z ognia i odstawić na pół godziny, by przestygło. W dużej misce przesiać mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól. W środku zrobić wgłębienie i dodać jajko razem z melasą. Zagnieść przy pomocy miksera (ja zagniotłam ręcznie bez problemu - Misia). Przykryć kulę folią przezroczystą i schłodzić w lodówce ok. 2 godziny.
Odkrawając małe porcje ciasta, rozwałkować je (im cieniej, tym lepiej) na silionowej macie lub od razu na oprószonej mąką lub wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Nastepnie foremkami wyciąć dowolne kształty.
Piec w temperaturze 175ºC przez 8 - 10 minut - do czasu, aż brzegi pierniczków zaczną się rumienić. Wyjąć z piekarnika, ostudzić na kratce. Przechowywać w szczelnie zamkniętej puszce. Z każdym kolejnym dniem stają się smaczniejsze.


Lepki piernik na melasie to z kolei przepis z pięknej książki "Nigella świątecznie", którą dostałam w zeszłym roku na Gwiazdkę. Ciasto z gatunku wilgotnych i ciężkich, coś jak piernikowe brownie tyle, że bez czekolady. Znając przepisy Nigelli z góry zrezygnowałam z cukru, dochodząc do wniosku, że 200g miodu i 200g melasy to naprawdę sporo jak na średnią blaszkę ciasta. I miałam rację, piernik wyszedł i tak bardzo słodki.(Jeśli jednak chcielibyście dodać cukier to w oryginale jest to 125g ciemnego cukru muscovado.)


Lepki piernik na melasie

20 porcji, prostokątna blaszka 30 na 20cm, 5cm głęboka

150g masła
200g miodu (w oryginalne Golden syrup)
200g melasy
2 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków
1 łyżeczka sody oczyszczonej rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody
250ml pełnotłustego mleka
2 jajka, rokłócone
300g mąki

Rozgrzej piekarnik do 170ºC. Wyłóż foremkę papierem do pieczenia.
W rondlu roztop masło na najmniejszym ogniu, wraz z miodem, melasą, świeżym i mielonym imbirem, cynamonem i goździkami (oraz cukrem jeśli dodajesz takowy). Zdejmij rondel z ognia, dodaj mleko, jajka i roztwór sody w wodzie.
Odważ w misce mąkę i wsyp do rondla, dokładnie ucierając. Nie przejmuj się tym, że ciasto jest bardzo rzadkie. Dzięki temu później będzie lepkie.
Wlej je do przygotowanej formy i piecz przez 45 - 60 minut (u mnie 60 - Misia), aż urośnie i zestali się na wierzchu. Przełóż foremkę na kratkę i zostaw piernik w formie aż ostygnie.
Piernik można przygotować nawet dwa tygodnie wcześniej, owinąć luźno pergaminem i przechowywać w szczelnej puszce / pojemniku, przed podaniem pokroiwszy na kawałki.
Smacznego!

Piernikowo.

Oszalałam... znowu wzięło mnie na wieczorne pieczenie, tym razem pierniczków. P. tylko woła "już północ", potem "już pierwsza!", potem "pamiętasz, że o 7 rano wstajemy na spinning?". Za każdym razem odpowiadam "to ostatnia partia", ale jak już zacznę wycinać i lepić to niczym małe dziecko pochłania mnie to całą i piekłabym tak pół nocy.


Na pierwszy rzut poszły szwedzkie pepparkakor (nie mogłam sobie odmówić zainspirowana "W drodze do domu" Benta Hammera  oraz zbliżającym się dniem Św. Łucji), potem zrobiłam nie mniejszą partię niemieckich lebkuchen (na zdjęciu), a całość piernikowania zakończyłam wilgotnym i lepkim piernikiem na melasie Nigelli.
A to dopiero początek! Lada dzień dotrą do mnie nowe foremki do wycinania i zabawa zacznie się od nowa. Planuję piernikową choinkę, prezenty oraz partię dojrzewających pierników z rodzinnej, bardzo starej książki przywiezionej z Kresów. Będzie się działo! :)
Na pierwszą partię przepisów zapraszam jutro, tymczasem życzę Wam słodkich snów :)

2010-11-26

Keks dyniowy.

Wstałam dzisiaj rano i nie mogę uwierzyć - niebo jest NIEBIESKIE! Pierwszy raz od prawie dwóch tygodni... i świeci słońce! To nic, że zmroziło wszystko, założę czapkę, rękawiczki i ciepłe buty i już mnie tu nie ma, idę wystawić twarz do zimowego słońca i naładować się energią na nastepne dwa tygodnie szarości i deszczu.


A dla Was zostawiam przepis na mój ulubiony keks / chlebek dyniowy. Uwaga: nie próbujcie go w dniu upieczenia - szanse, że wyda Wam się nijaki i nieciekawy są spore. To ciasto dojrzewa i najlepsze jest conajmniej po nocnym leżakowaniu. Dla mnie idealne na trzeci dzień. Przepis jest na dwa keksówki, co na początku wydaje się ilością sporą, ale w kontekscie tego, że ciasto starzeje się cudownie i że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to naprawdę nie jest dużo. Keks jest wilgotny, ciężki, z nieprzyzwoitą ilością bakalii i czekolady. Zdecydowanie mój faworyt w tym roku. Jest to też idealny pomysł na prezent świąteczny - wystarczy upiec go w mini-keksówkach, dobrze ostudzić i pięknie zapakować.



Keks dyniowy

Przepis na 2 blaszki keksówki – 23cm x 12,5cm

Mokre:
250g cukru
4 duże jajka
500g dyniowego purée (z dyni piżmowej lub zwykłej)
100ml wody
1 szklanka oleju
1 łyżka rumu
100g rodzynek (waga przed przed namoczeniem)

Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia na ok. 10 minut. Wszystkie składniki oprócz rodzynek zmiksuj w dużej misce. Odsącz rodzynki i dodaj do masy.

Suche:
420g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki gałki muszktałowej
1 ½ łyżeczki cukru waniliowego
75g łezek czekoladowych lub posiekanej czekolady deserowej
100g orzechów włoskich

Nagrzej piekarnik do 180°C (160°C z termoobiegiem). Keksówki wyłóż papierem do pieczenia. Wszystkie składniki dobrze wymieszaj i dodaj do składników mokrych, mieszając delikatnie tylko do połączenia składników. Przelej do foremek i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 1h i 15 minut aż do suchego patyczka. Ostudź przez 10 minut w formie, następnie wyjmij na kratkę i studź przez całą noc.


2010-01-09

Przepis na szczęśliwy Nowy Rok...

"Wziąć dwanaście miesięcy, obmyć je dobrze do czysta z goryczy, chciwości, pedanterii i lęku. Podzielić każdy miesiąc na 30 lub 31 części, tak żeby zapasu starczyło akuratnie na rok. Każdy dzionek przyrządzać oddzielnie, biorąc po jednej części pracy i dwie części wesołości i humoru. Dodać do tego trzy kopiaste łyżki optymizmu, łyżeczkę tolerancji, ziarnko ironii i szczyptę taktu. Następnie masę tę polać obficie miłością. Gotowe danie ozdobić bukiecikami małych przyjemności i podawać je codziennie z pogodą ducha i porządną filiżanką ożywczej herbaty." 
-- Katharina Elizabeth Goethe.


Wróciłam. Warszawa pożegnała mnie śnieżycą i mrozem, a Budapeszt powitał ciepłem i deszczem. Idąc dzisiaj na rynek po pomarańcze, poczułam się jakby była już wiosna.Zapragnęłam kupić rzodkiewki i sałatę (na pragnieniach jednak się skończyło - wróciliśmy z pomarańczami i dynią).


Święta były magiczne... pełne ciepła i miłości najbliższych mi osób. Nie zabrakło wspaniałego jedzenia i mnóstwa smakowitych kulinarnych książek, którymi obdarował mnie Mikołaj. Nie zabrakło żadnego z tradycyjnych dwunastu dań, które pojawiają się na naszym stole, za to pojawiły się dwa nowe - rolada z indyka z nadzieniem cytrynowo-orzechowym* oraz drezdeński wieniec stollen.
Nie zabrakło ciast, które w tym roku można było degustować w Przystanek Tango Cafe - zamówień było całkiem sporo. Tylu gratulacji nie słyszałam dawno i mimo zmęczenia czułam jak rosną mi skrzydła :)
Teraz z kubkiem rooibosa w dłoni, włoskim sernikiem migdałowym w piecu, słuchając Jehro - All I Want, porządkuję zdjęcia i myślę, którymi przepisami się z Wami podzielić.  Zdjęcia pozostawiają dużo do życzenia ze względu na światło, brak statywu i jasnego obiektywu, ale cieszę się, że chociaż w taki sposób mogę Wam przybliżyć moja kawiarnię.
Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz (de facto powinnam od tego zacząć) - dziękuję za cudowne życzenia świąteczne i noworoczne :) Świadomość, że ktoś tutaj zagląda, czyta, jest ze mną sprawia, że uśmiech nie schodzi mi z twarzy.

Tymczasem zapraszam do przepisu na indyka i stollen. Myślę, że indyk sprawdzi się idealnie także na inne uroczyste okazje. Z lodową sałatą, pieczonymi ziemniaczkami lub ryżem i koniecznie - lampką schłodzonego wytrwawnego białego wina** zamienia się w doskonały obiad. Stollen to  drezdeńskie ciasto świąteczne, pachnące rumem, z mnóstwem bakalii oraz (moja ulubiona część) marcepanem. Garść ciekawych informacji o stollen można znaleźć tutaj, a przepis z którego korzystałam tutaj. Tradycyjnie pieczone w formie podobnej do strucli, ja jednak postanowiłam zrobić stollen w formie wieńca, dodałam także więcej różnorodnych suszonych owoców. Oba przepisy pochodzą z internetowej strony miesięcznika Good Food.

Drezdeński wieniec (Dresdner stollen)


Bakalie i suszone owoce**:
85g wyparzonych rodzynek
50g żurawin
50g orzechów włoskich
50g skórki pomarańczowej
50g skórki cytrynowej
5 pokrojonych kandyzowanych wiśni

4 łyżki rumu (użyłam Bacardi)
550g mąki pszennej chlebowej (użyłam typ 650)
14g suszonych drożdży instant
50g drobnego złocistego cukru
szczypta gałki muszkatołowej
pół łyżeczki soli
skórka z jednej cytryny
85g masła w kawałkach
250ml mleka
1 jajko rozbełatane plus dodatkowe jajko do posmarowania ciasta
300g marcepana

Forma do pieczenia wieńca -  28cm średnicy.

1. Wymieszaj razem rodzynki, żurawiny, skórki i kandyzowane wiśnie. Zalej rumem i odstaw na czas przygotowania ciasta.
2. Przygotuj ciasto:
Do dużej miski wsyp mąkę,  sól, drożdże, cukier, gałkę muszkatołową i skórkę z cytryny. W mąkę wetrzyj masło. Delikatnie podgrzej mleko ("na palec"), dodaj je razem z jajkiem do ciasta. Dłońmi wymieszaj i zagnieć ciasto. Uformuj kulę i wyjmij na delikatnie oprószoną mąką stolnicę. Wyrabiaj przez 3-4 minuty. Przełóż ciasto do naoliwionej miski, przykryj folią spożywczą i odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce aż podwoi objętość (ok. 45min. do godziny).
3. Po tym czasie, wyjmij ciasto na stolnicę i zagnieć 2 lub 3 razy, a następnie rozwałkuj na prostokąt o wymiarach 37cm x 17cm. 1/3 orzechów i namoczonych w rumie owoców rozłóż na środku prostokąta. Złóż kopertę, zwróć uwagę, by brzegi dobrze się połączyły. Rozwałkuj ponownie i dodaj kolejną porcję owoców. Powtórz całą czynność aż wszystkie owoce i orzechy połączą się dobrze z ciastem.
4. Rozwałkuj ciasto na prostokąt o wymiarach 55cm x 16cm. Z marcepana uformuj wałek długi na ok. 53cm. Umieść marcepan odrobinę poniżej środka ciasta, następnie połącz brzegi ciasta. Ułóż ciasto tak by brzegi znajdowały sie na dole. Przełożyć do przygotowanej formy - jeśli jest teflonowa / silikonowa to wystarczy wysmarować masłem/ olejem. Przy innych formach polecam wysypać je delikatnie bułką tarta. Należy dobrze połączyć brzegi.
5. Przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na ok. 30 do 45 minut lub aż ciasto podwoi objętość. Rozgrzej piekarnik do 190°C. Wierzch posmaruj rozbełatanym jajkiem. Piecz przez około 20 minut, a następnie wyjmij ciasto z formy i piecz "do góry nogami" na blaszce bez formy. Po wyjęciu z formy, posmaruj drugą stronę jajkiem i piecz aż ciasto będzie złote. Ostudź przed pokrojeniem. Udekoruj albo lukrem i kawałkami suszonych żurawin lub posyp cukrem i płatkami migdałami... albo daj się ponieść swojej fantazji :) Smacznego!


Rolada z indyka z nadzieniem cytrynowo-orzechowym


20 pasków wędzonego boczku (ok. 140g)
3kg piersi z indyka (nierozciętej)

Farsz:
25g masła
łyżka oliwy z oliwek
2 duże cebule, pokrojone
140g boczku pokrojonego w kostkę
50g orzeszków pinii
4 ząbki czosnku, pokrojone
25g szałwii, posiekanej
starta skórka z dwóch cytryn
posiekana natka pietruszki (duży pęczek)
100g bułki tartej
1 jajko, rozbełatane

1.  Przygotuj farsz:
Rozgrzej masło i oliwę na dużej patelni, dodaj cebulę i smaż aż się zeszkli, ok. 10minut. Przełóż do miski. Nastepnie usmaż boczek pokrojony w kostkę (nie dodając już żadnego tłuszczu), ok. 5 minut. Dodaj do niego orzeszki pinii, czosnek, szałwię i startą skórkę cytrynową. Podsmaż przez minutę lub dwie, aż do momentu gdy orzeszki zaczną robić się złote. Dodaj posiekaną natkę pietruszki.
Przełoż wszystko do miski z cebulą, dodaj do tego bułkę tartą, jajko, dopraw solą i pieprzem.
2. W poprzek dużej deski do krojenia rozłóż 5 sznureczków, którymi zwiążesz indyka. Na nich ułóż paski boczku. Na osobnej desce, przykryj indyka folią spożywczą i rozbij delikatnie na duży płat. Przełóż na boczek, dopraw solą i pieprzem. Rozsmaruj farsz, zwiń mięso w roladę i zwiąż sznureczkami.**** Tak przygotowaną roladę możesz przechowywać w lodówce (przykrytą folią) do dwóch dni.
3. Nagrzej piekarnik do 190°C. Przełóż roladę do rękawa do pieczenia i piecz przez 40min. na kilogram indyka - czyli przy 3kg piersi conajmniej 2h. Smacznego!

*z moimi ulubionymi piniolami
**my raczyliśmy się winem prosto z piwnic Egeru...mmm... poezja...
***dodałam jeszcze parę sztuk pokrojonych suszonych truskawek i ananasów, które bardzo lubię :)
****niestety dla mnie jest to czynność nie do wykonania solo, dobrze mieć kogoś do pomocy :)

2009-12-17

Róża, pierwszy śnieg i podróż

Ten wpis miał się tutaj pojawić już parę dni temu... jednak dopiero teraz, kiedy dotarłam do domu, rozpakowałam się etc. znalazłam chwilę by usiąść i napisać coś na spokojnie.
Dni tuż przed moim świątecznym wyjazdem do Polski były całkiem szalone - uczyliśmy podczas weekendowych warsztatów, DJowaliśmy na piątkowej i niedzielnej milondze, wzieliśmy udział w zapierającej dech w piersiach Globalnej milondze, upiekliśmy chleb dla moich rodziców... W tym samym czasie próbowałam się spakować, co było nie lada wyzwaniem, zważywszy, że chciałam zabrać moją nową wielką książkę kucharską, kilogram świeżych orzechów włoskich, słoiczek z zakwasem* i inne szalone rzeczy, które zwyczajowo wszyscy zabierają ze sobą na święta ;)
Nie wiem jak i kiedy, ale w całym tym zamieszaniu udało mi się upiec tartę. Nie jest to prosta ani bardzo szybka tarta, jednak uwaga włożona w przygotowanie jej procentuje wspaniałym wyglądem i doskonałym smakiem. Delikatny krem waniliowy, wisienki i lekka warstwa pianki orzechowej... Trzy różne tekstury, trzy różne smaki zamknięte razem w formie tarty.
Kiedy wyszłam na balkon, by zrobić zdjęcia tarty, zaczął padać pierwszy śnieg w tym roku... magiczne duże śnieżynki. Chciałam zrobić im zdjęcie, ale uciekały mi raz po raz... ** Skończyło się zatem na zdjęciach tarty. Tarta była tak piękna, że potrzebowała czegoś równie pięknego do towarzystwa, więc zrobiłam jej zdjęcie ze bardzo czerwoną różą, którą dostałam od P. Różą zdecydowanie niezwykłą, gdyż w środku zimy dzielnie trzymała się prosto przez cały tydzień, a kiedy wyjeżdżałam ciągle wyglądała bardzo świeżo.
Tarta orzechowa z wiśniami jest bogata, ale bardzo delikatna. Mam zamiar powtórzyć ją na święta. Nie jest to typowe ciasto świąteczne, ale ma w sobie coś specjalnego; coś co sprawia, że dobrze pasuje do mojej idei świątecznego jedzenia.



Tarta orzechowa z wiśniami

(przepis wg Stephana Franza z książki "The Cook's Book")

Przepis na 1 tartę (26cm średnicy).

Pâte brisée:
188g masła, w temperaturze pokojowej, pocięte na kawałki
250g zwykłej białej mąki
1 niepełna łyżeczka soli
1 żółtko
1 niepełna łyżeczka cukru pudru
50ml pełnotłustego mleka w temperaturze pokojowej

Krem waniliowy:
300ml mleka
5 średnich żółtek (razem 100g)
75g drobego cukru
15g mąki kukurydzianej
100ml śmietany kremówki
nasionka z połowy laski wanilii albo cukier z prawdziwą wanilią

Nadzienie:
400g całych wiśni w syropie bez pestek***

Warstwa orzechowa:
100g bułki tartej lub okruchów z wysuszonego ciasta, drobno zmielone
90g orzechów włoskich, prażonych i drobno zmielonych
szczypta cynamonu
100g miękkiego masła, pokrojnego w kostki
100g drobnego cukru
3 średnie żółtka (razem 60g)
nasionka z połowy laski wanilii albo cukier z prawdziwą wanilią
starta skórka z 1 cytryny
4 średnie białka (razem 120g)

1. Przygotuj pâte brisée. Szczegółowe wskazówki znajdziesz tutaj.
2. Piekarnik nagrzej do 200°C. Użyj foremki okrągłej jak do tarty o wysokości 4cm lub zwykłej okrągłej formy do tortów z odpinanym dnem. Jakiejkolwiek formy użyjesz powinna ona mieć 26cm średnicy. Delikatnie wysmaruj formę masłem. 
3. Rozwałkuj połowę ciasta na grubość 3mm i wytnij koło, tak by pasowało do dna formy. Wyłóż nim formę i ponakłuwaj widelcem.  W te sposób unikniesz bąbli z powietrza podczas pieczenia. Piecz przez 10 minut, ciasto powinno być podpieczone i tylko lekko złote.
4. Ostudź ciasto i zmniejsz temperaturę piekarnika do 175°C. Rozwałkuj pozostałą ilość ciasta na dwa równe paski, szerokie na około 4cm. Użyj ich do wyłożenia boków tarty.
5. Przygotuj krem waniliowy:
Nalej 90ml mleka do miski, wymieszaj z żółtkami, 45g cukru i mąką kukurydzianą. Pozostałe mleko wlej do garnka i dodaj śmietankę, pozostały cukier oraz ziarenka wanilii (ew. cukier z prawdziwą wanilią). Zagotuj i dodaj mieszaninę żółtek, cukru i mąki kukurydzianej. Dobrze wymieszaj, zagotuj i natychmiast zdejmij z ognia.
6.  Przetrzyj krem waniliowy przez sitko i rozprowadź na cieście. 
7. Rozłóż wisienki na kremie waniliowym.
8. Przygotuj warstwę orzechową:
Wymieszaj bułkę tartą, orzechy i cynamon. W drugiej misce utrzyj masło z 30g cukru, aż stanie się jasne i kremowe.  Dodaj żółtka, jedno za drugim. Dodaj wanilię i skórkę cytrynową i dobrze wymieszaj. W trzeciej misce mocno ubij białka z pozostałym cukrem i szczyptą soli. Dodaj jedną trzecią ubitych białek do masy masłowej i wymieszaj. Następnie delikatnie dodaj pozostałe białka, używając dużej łopatki. Partiami dodaj także mieszankę orzechów, bułki tartej i cynamonu.
9. Napełnij rękaw cukierniczy masą orzechową. Użyj dużej okrągłej tylki. Wyciśnij masę na wiśnie, zaczynając od środka, robiąc spiralkę - jedna obok drugiej. Piecz przez 45 minut w temperaturze 175°C. Ostudź ciasto przed pokrojeniem i posyp cukrem pudrem przed podaniem. Smacznego!



* Zakwas zniósł swoją pierwszą podróż samolotem bardzo dobrze :D Został dokarmiony zaraz po przyjeździe i zdecydowanie polubił polską mąkę. 
** Jeśli wiesz jak zrobić dobre zdjęcie padającemu śniegowi - daj mi znać :)
*** Użyłam całych drylowanych wiśni w delikatnym syropie cukrowym. Możesz użyć też dobrej konfitury wiśniowej.
Related Posts with Thumbnails