Showing posts with label wypieki wytrawne. Show all posts
Showing posts with label wypieki wytrawne. Show all posts

2011-05-16

Empanadas.


Empanadas to specjał typowo argentyński, bardzo popularny i dostępny w zasadzie wszędzie. Te pieczone pierożki mają niezliczoną ilość wersji regionalnych, zarówno ciasta jak i nadzienia. Najczęściej są wytrawne, chociaż w Cordobie zjemy także je w wersji na słodko, nadziewane marchewkami i karmelem, posypane cukrem pudrem.
Empandas criollas czyli 'narodowe', pochodzące z Buenos Aires w swoim składzie mają obowiązkowo masło, wołowinę, pomidory i czerwoną paprykę. W środkowo - zachodniej części tego wielkiego kraju (prowincje Mendoza, San Juan) empanady zawierają baaardzo dużo duszonej cebuli - musi być jej dwa razy więcej niż mięsa - oraz rodzynek. W Patagonii znajdziemy empanady z baraniną, dziczyzną (zwłaszcza jelenie) lub z pstrągiem.


Moje ulubione to te, których ciasto jest bardzo cieniutkie i zrobione na maśle (w wielu miejscach wciąż jest to tradycyjnie smalec lub kombinacja masła z margaryną), z dużą ilością nadzienia. W Argentynie do przygotowywania empanad używa się mąki tortowej,  ale często robię też zdrowszą wersję z dodatkiem mąki pszennej pełnoziarnistej lub orkiszowej. Moje ulubione nadzienie to duszone warzywa w sosie pomidorowym lub kawałki kurczaka w pomidorach, koniecznie z rodzynkami i cynamonem, czasami też piniolami.


Na przygotowanie empanad najlepiej zarezerwować sobie pół dnia. Zaczynam od ciasta, gdyż musi oni porządnie odpocząć i to dwa razy - najpierw w całości, jako kula, potem po rozwałkowaniu.  Empanar - czasownik, od którego powstała nazwa empanadas - oznacza dosłownie zawijanie w chleb i takie też jest ciasto na empanady. Pieczone w piecu chlebowym lub do pizzy, w bardzo wysokiej temperaturze, cieniutkie i chrupiące jak skórka od chleba .

Gdy ciasto odpoczywa przygotowuję nadzienie, które dokładnie studzę (najwygodniej gdy za oknem jest zimno - wystawiamy wok / patelnię na balkon i po pół godzinie nasz farsz ma idealną temperaturę). Potem bawię się w wycinanie i lepienie, które bardzo przypomina lepienie naszych pierogów.
Falbanka to po hiszpańsku repulge i aby otrzymać empanadę idealną trzeba ją zrobić w 15 ruchach ;) Ważne jest, by dobrze skleić brzegi, inaczej w trakcie pieczenia farsz ucieknie na zewnątrz.

Empanadas (Argentyńskie pieczone pierogi)

przepis na ok. 40 empanad*

ciasto klasyczne:
1kg mąki tortowej
1 łyżeczka soli
250g rozpuszczonego masła
1 1/2 szklanki wody w temp. pokojowej (375ml)

ciasto razowe:
500g mąki tortowej
500g mąki pszennej / orkiszowej razowej (typ 2000 lub 1850)
1 łyżeczka soli
250g rozpuszczonego masła
1 3/4 szklanki wody w temp. pokojowej (438ml)

W dużej misce mąkę wymieszać z solą, dodać rozpuszczone masło i wodę. Dłonią delikatnie wymieszać składniki, uformować kulę. Ważne: ciasta staramy się nie zagniatać, ugniatamy je tylko tyle, by połączyć wszystkie składniki. Kulę zawijam w folię spożywczą i odstawiam na pół godziny / godzinę w temperaturze pokojowej do odpocznięcia.

Po tym czasie dzielę je na 4 części. Biorę jedną część (pozostałe trzymam przykryte folią, by nie wyschły) i na posypanym mąką blacie / stolnicy bardzo cieniutko rozwałkowuję na grubość ok. 2mm. Przykrywam folią i zostawiam do odpocznięcia na 15 minut. Nagrzewam piekarnik do 250°C. Dwie duże blaszki (od piekarnika) wykładam papierem do pieczenia.

Pierścieniem cukierniczym / talerzykiem / miseczką o średnicy 12 - 14 cm wycinam krążki ciasta. Strzepuję nadmiar mąki z ciasta, brzegi (tylko jedną stronę!) smaruję wodą, używając pędzla lub po prostu palca. Do środka nakładam czubatą łyżkę nadzienia i składam empanadę, dobrze dociskając brzegi. Robię falbankę albo przyciskam brzegi widelcem.
Rozwałkowuję kolejne porcje ciasta i powtarzam wycinanie / nadziewanie aż do zużycia całości.
Gotowe empanady smaruję roztrzepanym jajkiem i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Piekę 20 - 25 minut aż będą bardzo złote.

nadzienie warzywne:
4 cebule
4 marchewki
1 mały seler (korzeniowy)
4 - 6 gałązek selera naciowego
2 duże cukinie
400g pomidorów bez skórki (pelati, 1 puszka)
2 łyżki koncentratu pomidorowego
przyprawy: tymianek, oregano, bazylia, chilli, słodka papryka, sól, pieprz
oliwa z oliwek

Na dużej patelni lub w woku rozgrzewam oliwę z oliwek. Dodaję posiekaną cebulę, na wolnym ogniu smażę aż się zeszkli. Dodaję marchewkę i selery - albo starte na tarce o grubych oczkach, albo julienne (cieniutki słupki). Smażę na małym ogniu aż warzywa będą miękkie i lekko skarmelizowane. Dodaję cukinię pokrojoną w grubsze słupki i smażę aż do momentu, gdy będzie al dente - ma być lekko chrupka, ale nie surowa. Dodaję pomidory i koncentrat i po dużej szczypcie przypraw, całość zagotowuję i gotuję przez kolejne 10 minut aż farsz stanie się gęsty, często mieszając. Zdejmuję warzywa z ognia, studzę i doprawiam do smaku.**

nadzienie z kurczakiem, pomidorami i rodzynkami
400g piersi z kurczaka (najlepiej z chowu ekologicznego)
2 duże cebule
2 ząbki czosnku
4 łyżki oliwy z oliwek
2 puszki pomidorów pelati bez skórki (2 x 400g)
2 szczypty suszonego chilli (ok. 8 obrotów młynkiem)
1 łyżeczka cynamonu
4 łyżki posiekanych rodzynek
4 łyżki prażonych (na suchej patelni) orzeszków piniowych (opcjonalnie)
4 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól

W rondlu zagotowuję wodę, dodaję kurczaka i gotuję go do miękkości. Studzę i kroję na drobne kawałki.
Na dużej patelni / w woku rozgrzewam oliwę i dodaję cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Czosnek i cebulę szklę na wolnym ogniu (cebula musi być miękka). Dodaję pomidory, chilli i kurczaka. Gotuję aż sos zgęstnieje ok. 10 minut. Dodaję rodzynki, piniole i cynamon, zagotowuję. Zdejmuję patelnię z ognia i dodaję posiekaną natkę pietruszki. Doprawiam solą do smaku i dobrze studzę.**

*co wydaje się bardzo dużą ilością, ale empanady doskonale się przechowują w lodówce - spokojnie wytrzymują 3 - 4 dni, a podgrzane w piekarniku smakują jak świeżo upieczone.
**generalnie farsz lekko niedosalam - wtedy empanady po upieczeniu będą idealne :)

2010-09-27

Kurki - odsłona trzecia...


...i nie ostatnia! Bo chociaż kurki powoli już się kończą, to zamierzam jutro pobiec na rynek i kupić jeszcze jedną solidną porcję i coś pysznego z nich ugotować.


Odsłona trzecia to tarta. Asia z Kwestii Smaku autorka tego świetnego przepisu, określa ją jako polskie fusion. Od szerokopojętego fusion generalnie staram się trzymać z daleka (wolę proste i raczej rustykalne podejście do jedzenia) - od reguły jednak są zawsze wyjątki i ta tarta do nich należy. Moja ulubiona kasza gryczana, duszone kurki, twaróg... do tego sałatka z ciepłych pieczonych buraków i dobry barszcz czysty. Moje smaki :)



Tarta z kurkami, kaszą gryczaną i twarogiem

Przepis na 1 tartę o średnicy 26cm.

Kruche ciasto:
250g mąki pszennej tortowej
125 masła, pokrojonego w drobną kostkę
1 łyżeczka soli
1 jajko
1 łyżka wody

Mąkę przesiać na stolnicę lub blat kuchenny usypując wzgórek. Zrobić w nim wgłębienie, dodać pokrojone w kosteczkę masło, sól oraz wbić jajko. Używając noża zagarniać mąkę do środka, siekając ją z masłem. Wlać 1 łyżkę wody i szybko zagnieść ciasto. Uformować kulę. Zawinąć ją w przeźroczystą folię i włożyć do lodówki na 1h.

Po tym czasie ciasto rozwałkować na podsypanej mąką stolnicy (lub pomiędzy kawałkami papieru do pieczenia) na placek o średnicy nieco większej niż średnica formy. Zawinąć ciasto na wałek i tak przenieść je do formy. Ciastem wyłożyć dno i boki formy. Spód podziurkować widelcem, wstawić do lodówki na czas nagrzania się piekarnika do 190°C.

Formę nakryć kawałkiem papieru do pieczenia, na wierzch wysypać suchą fasolę lub ceramiczne kuleczki, rozprowadzając je równomiernie po całej powierzchni tarty. Tartę wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 15 minut, następnie usunąć papier wraz z obciążeniem i piec przez kolejne 15 minut na lekko złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i przestudzić (jeśli spód tarty będzie dobrze ostudzony, nie namoknie od nadzienia podczas pieczenia).

Nadzienie:
200 g (2 torebki, waga przed ugotowaniem) kaszy gryczanej
400 g kurek
1 cebula
2 łyżki oliwy z oliwek + 1 łyżka masła
300 g twarogu półtłustego
3 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
2 duże jajka
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól morska i świeżo mielony czarny pieprz
1/2 szklanki orzechów włoskich

Kaszę gryczaną ugotować w osolonej wodzie, odcedzić. Kurki opłukać, osuszyć, większe grzyby pokroić. Cebulę obrać i pokroić w kosteczkę. Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek i zeszklić cebulę nie rumieniąc. Dodać kurki i smażyć przez około 8 minut, redukując cały powstały sok. Dodać łyżkę masła, podsmażyć 1 minutę. Kurki doprawić do smaku solą i pieprzem.
Nagrzać piekarnik do 180°C (165°C z termoobiegiem). Nadzienie wyłożyć na upieczony i wystudzony spód. Wyrównać i lekko docisnąć. Orzechami udekorować wierzch. Piec przez 30 minut. Po upieczeniu odczekać chwilkę, aż nadzienie lekko przestygnie i zwiąże się. Tartę (pokrojoną) można mrozić. Odgrzewać na patelni, na małym ogniu pod przykryciem z folii lub w piekarniku. Smacznego!


2010-08-06

Kurki - odsłona druga. Tarta z kurkami.


Tarty słodkie piekę na zawołanie, uwielbiam zagniatanie ciasta, a potem wylepianie nim formy, a najlepiej foremek. Im więcej lepienia - tym lepiej :) Z tartami wytrawnymi mam mały problem - wypróbowałam z tuzin przepisów na kruche wytrawne ciasto i żaden specjalnie mnie nie przekonał. Klasyczne pâte brisée w większości przypadków wydaje mi się za tłuste, zwłaszcza jeśli marzę o tarcie w ramach lekkiego lunchu z sałatką. Próbowałam ciasta kruchego z mąki pełnoziarnistej, z oliwą zamiast masła, z dodatkiem ziół, z sezamem... były dobre, ale to wciąż nie to.

Tymczasem z nieba spadła mi Asia z Kwestii Smaku z przepisem na UWAGA - drożdżowe - ciasto na tartę. Niezaprzeczalnie jest to dla mnie odkrycie sezonu - ciasto Asi jest łatwe w przygotowaniu, plastyczne, nie za tłuste i co najważniejsze pyszne. Oryginalny przepis na tartę z kurkami zmodyfikowałam nieznaczenie - dodając więcej kurek, używając całej cebulki i dodając odrobinę świeżego tymianku także do samej tarty. Piekłam w tortownicy o średnicy 20cm, jednak na przyszłość użyłabym większej np. 22 - 24cm, bo ciasta spokojnie na taką tortownicę wystarczy, a będzie więcej nadzienia, czyli tego co Tygrysy lubią najbardziej.


Tarta z kurkami
oryginalny przepis z Kwestii Smaku, poniżej z moimi zmianami

Przepis na tartę o wielkości od 20cm (będzię wyższa z grubszym ciastem) do 24cm (trochę niższa, cieńsze ciasto). Tortownicę należy wysmarować oliwą lub wyłożyć papierem do pieczenia.

Drożdżowe ciasto do wytrawnej tarty:

200 g przesianej mąki
60 g masła, roztopionego
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
1 torebka suszonych drożdży (7 g)
5 - 6 łyżek ciepłej wody

Nadzienie: 

600 g kurek + 3 najładniejsze do dekoracji
2 łyżki oliwy z oliwek
1 cebula, pokrojona w drobną kosteczkę
1 łyżka masła
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
2 jajka
150 g kwaśnej śmietany 18%
1 łyżeczka świeżego tymianku
100g sera żółtego - o łagodnym, nieco słodkawym smaku  - użyłam goudy

1. Przygotuj ciasto:
W misce wymieszaj mąkę, roztopione masło, sól i drożdże.Wyrób ciasto dodając 5 - 6 łyżek ciepłej wody. Ręczne wyrabianie - 15 minut, mikserem - 10 minut. Rozwałkuj na placek większy o ok. 4cm niż średnica tortownicy i wyłóż nim dno i boki formy. Wstaw do lodówki na czas przygotowywania nadzienia.

2. Kurki dobrze wymyj i oczyść, dokładnie osusz najpierw na sitku, a potem przy użyciu papierowego ręcznika. Większe kurki pokrój na mniejsze kawałki. Na dużej patelni rozgrzej oliwę i zeszklij cebulę, mieszając od czasu do czasu. Dodaj kurki i smaż na średnim ogniu ok. 10 minut aż cała woda / płyn / soki z kurek odparują. Dodaj masło, dopraw solą i pieprzem. Ostudź.

3. Piekarnik nagrzej do 200°C (180°C z termoobiegiem). Roztrzep jajka, odłóż 1/3, a resztę (2/3) wymieszaj ze śmietaną, dopraw solą, świeżo zmielonym pieprzem i tymiankiem. Wyjmij tartę z lodówki i wstaw na 2 minuty do piekarnika. Na dno tarty wyłóż kurki, zalej masą z jajek i śmietany, posyp żółtym serem. Brzegi posmaruj odłożonym jajkiem, resztą skrop wierzch tarty.

4.  Wstaw tartę do piekarnia i piecz przez 15 minut. Po tym czasie ułóż na środku tarty kurki odłożone do dekoracji i piecz przez kolejne 15 minut. Ostudź tartę i podawaj udekorowaną świeżym tymiankiem. Smacznego!

2010-04-08

Wytrawnie - quiche z łososiem, młodymi ziemniakami i koperkiem.

W serii 'moje ulubione tarty' nie mogło zabraknąć tart wytrawnych. Te, które pieczone są z dodatkiem custard (bez cukru i wanilii oczywiście) noszą nazwę quiche [wymowa: kisz]. Chociaż kojarzą się z kuchnią francuską, to ich pochodzenie jest niemieckie.
Czy słyszeliście kiedyś może o quiche Lorraine? Kruche ciasto + zapieczony custard z bekonem pochodzący z ongiś niemieckiego regionu Lothringen, przemianowanego na Lorraine po przejęciu władzy przez Francuzów. Samo słowo quiche wywodzi się z niemieckiego słowa 'kuchen' oznaczającego ciasto. Za quiche Lorraine zaproszę Was przy innej okazji (lubię tą tartę, ale zdecydowanie nie jest to moja ulubiona), dzisiaj zapraszam na mój ulubiony lekki obiad - quiche z wędzonym łososiem (najlepiej bałtyckim od sopockich rybaków :) ), młodymi ziemniaczkami i koperkiem. Koniecznie z dużą ilością zielonej sałaty z winegretem. 

  
Quiche z łososiem, młodymi ziemniakami i koperkiem
Salmon, dill and potato tart
Oryginalny przepis pochodzi z BBC Good Food.

300g gotowego kruchego ciasta (wolę przygotować ciasto sama, pâte brisée z poprzedniego postu nadaje się idealnie)
350g młodych ziemniaczków
300ml śmietanki (użyłam 22%, może też być kremówka jak i lżejsza 18%)
2 jajka
3 łyżki posiekanego koperku (może być mrożony)
skórka z 1 limonki
200g wędzonego łososia
1 białko (do posmarowania spodu tarty)
sól i świeżo zmielony pieprz

1. Nagrzej piekarnik do 190°C. Wyłóż ciastem formę na tartę o średnicy 28cm. Ustaw kratkę w dolnej części piekarnika. Wyłóż tartę papierem do pieczenia i napełnij fasolą (lub specjalnymi ceramicznym kulkami do pieczenia tart). Piecz przez 10 minut, następnie wyjmij fasolki i papier i piecz jeszcze 5 minut. Wyjmij tartę z piekarnika i ostudź na kratce. Posmaruj spód oraz brzegi białkiem.
2. W międzyczasie obierz delikatnie młode ziemniaki lub po prostu dobrze je wyszoruj. Ugotuj je w osolonej wodzie do miękkości (ok. 8 - 10 minut). Ważne jest by ich nie rozgotować. Odsącz, a gdy ostygną pokrój je i łososia na cienkie plasterki.
3. Przygotuj custard: w misce wymieszaj razem śmietankę, jajka, koperek, skórkę z limonki. Dopraw solą i pieprzem.
Na dnie tarty rozłóż połowę ziemniaków, w wolne miejsce rozłóż kawałki łososia. Zalej połową custard, następnie rozłóż równomiernie resztę ziemniaków i łososia. Zalej pozostałym custard.
4. Piecz przez 25 minut, aż quiche się delikatnie zarumieni a custard zetnie. Ostudź na kratce przez 10minut przed wyjęciem z formy / krojeniem.
Podawaj w temperaturze pokojowej, z dodatkowym świeżym koperkiem (jeśli mamy), sałatą i dobrym różowym winem. Smacznego!

2010-02-02

Marzenia. Tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą.

Kiedy byłam dzieckiem, książki były moimi najlepszymi przyjaciółmi. Marzyłam dużo i chętnie, wierzyłam, że jest możliwe przenieść się w świat bohaterów moich książek. Gdy zaczęłam dorastać, okazało się, że dobry kontakt z rzeczywistością to coś bardzo trudnego. Przez chwilę odcięłam się od swoich marzeń, bo myślałam, że w ten sposób będę miałam więcej energii, którą mogłabym włożyć w tu i teraz. W pewnym sensie tak się stało i pojawiły się nowe inspiracje, nauczyłam się celebrować codzienność, ale gdzieś głęboko w kościach czaiło się uczucie, że ktoś mi zabrał skrzydła. Więc powoli, krok po kroku pozwoliłam marzeniom wrócić i wzbogacić moją życie. Tym większym - o rodzinie, podróżach, tangu... i tym mniejszym - o pięknych zdjęciach, uprawianiu dyni, formie do tarty z wyjmowanym dnem, dobrym aparacie, własnych ziołach na parapecie, ciepłych kapciach z owczej wełny (dostałam na Gwiazdkę! :) ) ... Nauczyłam się o nich mówić, nie wstydzić się ich banalności (czy też prostoty - w tym leży ich urok!) i cieszyć się z tego, że są. Bardzo ciekawa jestem o czym Wy marzycie? Czy chowacie swoje marzenia głęboko czy głośno o nich mówicie?

W moim odczuciu dobre zdjęcia jedzenia często aspirują do miana sztuki. Z zachwytem oglądam zdjęcia Liski, Ani, Bei czy Małgosi. To tylko część bo jest wiele innych blogów z pięknymi zdjęcia - po prawej stronie w zakładce jest cała długaśna lista. Jednak to te cztery blogi były moją pierwszą inspiracją do założenia Food Haven. Wiem jak chciałabym by moje zdjęcia wyglądały, nie wiem jednak jeszcze dokładnie jak to osiągnąć i marzę o tym, by się tego nauczyć. Motywacja jest prosta: chciałabym podzielić się z Wami czymś pięknym. Tak, by oglądając zdjęcie chciało się pomarzyć o tym jak dana potrawa smakuje, poczuć aromat i zobaczyć smak (!). A najlepiej by przywołać jakieś piękne wspomienia. A może i wzbudzić nowe marzenia...

Tarta, na którą dzisiaj zapraszam wykorzystuje słodką skarmelizowaną cebulę (jak w
pissaladière) oraz moje ulubione buraki. Są one teraz w pełni sezonu, piękne i tanie. :) Tarta była znakomita, ale bardzo bardzo trudna do sfotografowania... musicie mi uwierzyć na słowo harcerza, że jest naprawdę pyszna. :)


Tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą
Carmelised onion and beetroot tart
Oryginalny przepis pochodzi z "Tarts" (The Australian Women's Weekly).

Przepis na 1 tartę o średnicy 30 - 32cm, 6 porcji.

500g mrożonego ciasta francuskiego lub przygotowanego samodzielnie
--> skorzystałam z przepisu Gordona Ramsey'a

50g masła
4 średnie czerwone cebule (680g), obrane i cienko pokrojone
1 łyżeczka octu z czerwonego wina
1 łyżeczka świeżego tymianku (można zastąpić suszonym)
3 średnie buraki (500g)
pół szklanki świeżego lub mrożonego szczypiorku
3/4 szklanki (180ml) oliwy z oliwek
rukola

1. Ugotuj buraki: w dużym garnku, pod przykryciem gotuj na małym / średnim ogniu aż będą miękkie  - u mnie to trwało 1,5h. Obierz po ugotowaniu i pokrój w cienkie talarki.
2. Na dużej patelni rozpuść połowę masła i smaż cebulę na wolnym ogniu aż zmięknie, a następnie skarmerlizuje się (około pół godziny). Powinna być miękka i lekko brązowa. Dodaj ocet i tymianek.
3. Nagrzej piekarnik do 220°C. Wytnij z ciasta francuskiego koło o średnicy ok. 32 cm. - użyłam wysmarowanej masłem blaszki do pieczenia pizzy, ale można po prostu wyłożyć odpowiednio dużą blaszkę papierem do pieczenia i na niej wyciąć ciasto. Ponakłuwaj ciasto widelcem i piecz przez 5-7 minut aż ciasto lekko się zarumieni.
4. W międzyczasie zmiksuj blenderem szczypiorek z oliwą.
5. Gdy ciasto będzie lekko zarumienione, wyjmij je z piekarnika. Rozsmaruj na nim skarmelizowaną cebulę. Rozłóż plasterki buraków na tarcie, tak by zachodziły na siebie. Jeden okrąg ze zewnątrz, drugi w środku. Skrop tartę oliwą i wstaw jeszcze raz do piekarnika na ok. 10 minut.
6. Podawaj z rukolą skropioną oliwą zmiksowaną ze szczypiorkiem. Można podawać także z chrzanem (jedna z opcji w oryginalnym przepisie - nie próbowałam). Smacznego!

2010-01-22

Rukola... rukola rukola...


Kiedy tylko słyszę tą piosenkę pełną piersią śpiewam razem z Korą. Nie Luciolę jednak, a rukolę... tak jakoś bardziej mi pasuje, zupełnie absurdalnie i nie wiadomo w zasadzie skąd i dlaczego.

Rukola z kolei kojarzy mi się z pizzą uwielbianą przeze mnie od czasów dzieciństwa... Odkąd w zasadzie pamiętam moja mama piekła pizzę, która była punktem obowiązkowym licznych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół. Jako wysoce gadatliwe dziecko (nazywano mnie "druga Bielicka") uwielbiałam takie spotkania i cieszyłam się z racji posiadania dorosłej publiczności. Gorzej, gdy spotkania takie odbywały się wieczorem - wtedy byłam podstępnie usypiana czytaniem bajek... Pewnego dnia jednak obudziłam się w środku nocy i zaspana udałam się do dużego pokoju, gdzie moi rodzice z wujcostwem delektowali się pizzą. Do dziś w mojej rodzinie powtarza się (jako niby zabawną anegdotę ;) ) to co powiedziałam - bardzo rozżalonym głosem - w momencie wejścia do pokoju: "Mnie to każecie spać, a sami jecie pizzę!"

Pizzy jednak w moim dzieciństwie nie brakowało ani trochę, albowiem kiedy miałam 6 lat wraz z przeprowadzką moi rodzice otworzyli pizzerię, która z czasem zmieniała się i stała się zdecydowanie czymś więcej niż pizzerią. Jestem prawdziwą szczęściarą, bo jeden z ulubionych smaków mojego dzieciństwa - smak pizzy mojej mamy - mam na wyciągnięcie ręki i dostępny na co dzień. Pizza mojej mamy to pizza romana, na grubszym cieście. Dlatego też, gdy piękę pizzę w domu, piękę ją na cieńszym, szukając smaku pizzy neapolitańskiej. Tak trochę z przekory (odziedziczonej po moim tacie) a tak trochę z racji poszukiwań smakowych. Chciałabym kiedyś rozszerzyć menu o taką właśnie pizzę.

Dzisiaj zapraszam na pizzę na cienkim i chrupiącym cieście, z pyszą szynką (użyłam gotowanej - włoskiego prosciutto cotto, ale crudo jest także wspaniała), mozarellą, pecorino romano i mnóstwem orzechowej w smaku, lekko pikantnej rukoli... mmm... poezja :) Przepis na ciasto jest taki sam jak w ostatnim przepisie na pizzę margherita, do sosu pomidorowego jednak dodałam jeszcze pół łyżeczki bazyli.


Pizza z prosciutto i rukolą

1. Ciasto na pizzę (cienkie):
Przepis na ciasto pochodzi z "Kuchni włoskiej" Penny Stephens. 

okrągła blaszka o średnicy 32cm - porcja na 2 osoby

3g (1/2 łyżeczki) suchych drożdży instant
1/2 łyżeczki cukru
125ml ciepłej (nie gorącej) wody
175g mąki pszennej, typ 550
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oliwy z oliwek

a. W kubku wymieszać drożdże, cukier i wodę. Odstawić na ok. 15 minut, aż mieszanka zacznie się lekko pienić.
b. Mąkę i sól połączyć w misce. W środku zrobić wgłębienie, dolać oliwę, aktywne drożdże i resztę wody. Całość wyrobić na jednolite ciasto.
c. Ciasto przełożyć na oprószoną mąką stolnicę i zagniatać przez 4-5 minut. Następnie umieścić ponownie w lekko natłuszczonej misce, przykryć folią spożywczą lub ściereczkę i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość. Zajmie to ok. 1h.
d. Wyrośnięte ciasto należy zagnieść przez ok. 1 minutę. Następnie rozciągnąć, umieścić na natłuszczonej blaszce do pieczenia (polecam blaszki Zenkera z dziurkami - pizza ma potem wspaniały chrupiący spód) i rozwałkować. Powinno mieć grubość 3-4mm. Odstawić, w międzyczasie przygotować sos pomidorowy.

2. Sos pomidorowy:

3 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula lub pół średniej
2 ząbki czosnku, rozgniecione
1/2 łyżeczki oregano
1/2 łyżeczki bazylii
1/2 łyżeczki cukru
pół puszki (200g) pomidorów bez skórki, posiekanych lub passaty pomidorowej
sól i świeżo mielony pieprz (do smaku)
 
Podsmażyć cebulkę na złoto na oliwie z oliwek, dodać czosnek, oregano, bazylię, cukier, pomidory i dusić przez ok. 10 minut na małym ogniu. Doprawić solą i pieprzem do smaku.  Ostudzić.

3. Wystudzony sos rozłożyć równomiernie na cieście. Rozłożyć duże kawałki szynki (ok. 100g prosciutto), pokrojoną mozarellę (ok. 125g), posypać startym parmezanem lub pecorino romano (2 łyżki). Do dobrze nagrzanego piekarnika (ja swój włączam 20 min. wcześniej) wstawić pizzę. Piec ok. 15 - 20 minut w temperaturze 230°C. Ciasto musi być lekko zarumienione. Podawać z dużą garścią świeżej rukoli. Smacznego!

2010-01-19

Kulinarne opowieści - pizza margherita

Nie ma chyba nic przyjemniejszego od samego jedzenia niż czytanie o nim. Nie myślę tu jedynie o  przepisach, a raczej o historiach, którymi są one często okraszone. Uwielbiam bawić się w kulinarnego historyka i doszukiwać się ciekawostek na temat moich ulubionych potraw. Szczególnie o chlebie mogłabym czytać bez końca... Tak samo o herbatach.W wyniku moich kulinarnych dochodzeń udało mi się znaleźć ten oto ciekawy artykuł na temat pizzy.  Szczególnie ujęła mnie historia o całkowitym klasyku - pizzy margherita:

"W 1889 r., kiedy Włochy znajdowały się na drodze do zjednoczenia, do Neapolu przybył Hubert I wraz z małżonką Małgorzatą. Królowa miała ochotę na pizzę, więc wezwano do pałacu najlepszego pizzaiolo Raffaelego Esposito z pizzerii Pietro... cosi e basta. Ten przygotował trzy rodzaje dania: pierwsze - z czosnkiem, oliwą i pomidorami; drugie - ze słoniną, serem i bazylią; trzecie - w barwach włoskiej flagi, z mozzarellą, bazylią i pomidorami. Królowej patriotce najbardziej smakowała trójkolorowa wersja. Na cześć władczyni Esposito nazwał swoje dzieło margherita, a danie stało się swoistym symbolem jedności Italii."

Kiedy jestem w pizzerii zazwyczaj zamawiam coś nowego, coś ciekawego, chociaż tak naprawdę najchętniej zjadłabym margheritę. Dlaczego nie zamawiam tego co na mam ochotę? Uważam po prostu, że margherita jest pizzą, która jest pyszna tylko i wyłącznie o ile jej składniki są najwyższej jakości. Dobrze doprawiony sos pomidorowy (obowiązkowo oregano i czosnek), mozarella, szczypta pecorino romano albo parmezanu i świeża bazylia... - to jest dla mnie smak margherity. Prosty i doskonały. Niewiele jest jednak pizzerii, które koncentrują się na jakości i stąd też pizza uznawana jest dość często raczej za fast/junk food, gdy tymczasem ma ona o wiele większy potencjał. Dzisiaj zapraszam na margheritę w domowej wersji de luxe. :)

Pizza margherita





1. Ciasto na pizzę:
Przepis na ciasto pochodzi z "Kuchni włoskiej" Penny Stephens. 

okrągła blaszka 32cm średnicy - porcja na 2 osoby

3g (1/2 łyżeczki) suchych drożdży instant
1/2 łyżeczki cukru
125ml ciepłej (nie gorącej) wody
175g mąki pszennej, typ 550
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oliwy z oliwek




a. W kubku wymieszać drożdże, cukier i wodę. Odstawić na ok. 15 minut, aż mieszanka zacznie się lekko pienić.
b. Mąkę i sól połączyć w misce. W środku zrobić wgłębienie, dolać oliwę, aktywne drożdże i resztę wody. Całość wyrobić na jednolite ciasto.
c. Ciasto przełożyć na oprószoną mąką stolnicę i zagniatać przez 4-5 minut. Następnie umieścić ponownie w lekko natłuszczonej misce, przykryć folią spożywczą lub ściereczkę i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość. Zajmie to ok. 1h.
d. Wyrośnięte ciasto należy zagnieść przez ok. 1 minutę. Następnie rozciągnąć, umieścić na natłuszczonej blaszce do pieczenia (polecam blaszki Zenkera z dziurkami - pizza ma potem wspaniały chrupiący spód) i rozwałkować. Powinno mieć grubość 3-4mm. Odstawić, w międzyczasie przygotować sos pomidorowy.

2. Sos pomidorowy:

3 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula lub pół średniej
2 ząbki czosnku, rozgniecione
1/2 łyżeczki oregano
1/2 łyżeczki cukru
pół puszki (200g) pomidorów bez skórki, posiekanych
sól i świeżo mielony pieprz (do smaku)

Podsmażyć cebulkę na złoto na oliwie z oliwek, dodać czosnek, oregano, cukier, pomidory i dusić przez ok. 10 minut na małym ogniu. Doprawić solą i pieprzem do smaku.  Ostudzić.

3. Wystudzony sos rozłożyć równomiernie na cieście. Rozłożyć pokrojoną mozarellę (ok. 100 do 150g), posypać startym parmezanem lub pecorino romano (ok. 1 - 2 łyżek). Do dobrze nagrzanego piekarnika (ja swój włączam 20 minut wcześniej) wstawić pizzę. Piec ok. 15 do 20 minut w temperaturze 230°C. Ciasto musi być lekko zarumienione. Podawać ze świeżą bazylią, w razie potrzeby doprawić świeżo mielonym pieprzem. Smacznego!
Related Posts with Thumbnails