Showing posts with label seler. Show all posts
Showing posts with label seler. Show all posts

2013-02-02

Wielkie wyciskanie!


 Odkąd zielone smoothies wkroczyły w moje życie zamarzyłam o wyciskarce do soków, zwłaszcza takiej, która poradziłaby sobie z liściastą zieleniną. Najbardziej zielone lokalne warzywo (boski jarmuż), które można dostać w Gdańsku zimą ma niesamowicie dużą ilość włókien i bez pomocy profesjonalnego blendera ni rusz nie idzie przygotować kremowego smoothie. Podobnie rzecz się ma z selerem naciowym, który wprost uwielbiam. Poza tym smoothies to w 60% owoce, a mi się marzył sok z samego selera naciowego, czy 80% pietruszki i odrobina jabłka albo marchewkowo - szpinakowy.



Równolegle dowiedziałam się o terapii Gersona, dałam się zaskoczyć wegańskim i surowym przysmakom w Raw Organic w Krakowie oraz przeczytałam 'od deski do deski' blog Moniki Trawińskiej Rawolucja. Pokochałam także optymizm i siłę Kris Carr oraz przede wszystkim jej styl gotowania (lub niegotowania, większość potraw jest niepoddanych obróbce cieplnej). Poniżej reklama jej nowej książki Crazy Sexy Kitchen, która już stała się jedną z moich ulubionych i najbardziej inspirujących książek:


Po przeczytaniu tysiąca opinii, recenzji i porównań zdecydowałam się na wyciskarkę (smaczniejszy, bardziej odżywczy sok, który nie ulega natlenieniu i nie traci cennych enzymów, można go także bez problemu przechowywać w lodówce do 48h) ze średniej półki cenowej - Omega 8006. Po tygodniu codziennego użytkowania mogę powiedzieć, że jest to najlepszy zakup 'kuchenny' jakiego kiedykolwiek dokonałam. Dość powiedzieć, że wyciskarka przyćmiła marzenia o mikserze Kitchen Aid, a codzienne picie soków sprawiło, że zapomniałam co to jest apetyt na słodycze i chęć pieczenia ciasta ;)


Soki staram się wyciskać z warzyw ekologicznych, ale kiedy nie mam do nich dostępu to nie ma dramatu i w ruch idą te z osiedlowego warzywniaka. Bardzo się cieszę, bo ostatnio w Lidlu pojawiła się cała sekcja warzyw z uprawy ekologicznej (niepryskane!), a w niej znaleźć można m.in. marchewki, jabłka, niewoskowane cytryny, ziemniaki w przyzwoitej cenie. Raz na tydzień kupuję 4 - 5kg marchewki i 3kg jabłek i podstawa zimowych soków jest z głowy :) Poniżej 'przepisy' na dwa moje ulubione zimowe soki.


Zimowy pomarańczowy sok
na 1l soku

1,5 kg marchewek
0,5kg jabłka
2 pomarańcze

Marchewki i jabłka myję dokładnie i wyciskam ze skórką (tylko jeśli są ekologiczne, zwykłe obieram, bo w skórce zbierają się wszelkie chemikalia, opryski etc.). Pomarańcze myję i wyciskam, dodaję do soku marchewkowo - pomarańczowego i wypijam ze smakiem lub przelewam do czystego słoika i wstawiam do lodówki.


Zimowy zielony sok
na 1 l soku

1 kg jabłek (najlepiej twardych, świetne są De Costy)
1 duży seler naciowy
pęczek szpinaku zwykłego lub torebka typu baby (zazwyczaj ok. 200g)
sok z 1/2 cytryny

Owoce i warzywa myję dokładnie i wyciskam ze skórką (tylko jeśli są ekologiczne, zwykłe obieram, bo w skórce zbierają się wszelkie chemikalia, opryski etc.).
W wersji dla początkujących polecam dodanie 1 gruszki lub zwiększenie ilości jabłek do 1,5kg.

Smacznego!

2011-05-16

Empanadas.


Empanadas to specjał typowo argentyński, bardzo popularny i dostępny w zasadzie wszędzie. Te pieczone pierożki mają niezliczoną ilość wersji regionalnych, zarówno ciasta jak i nadzienia. Najczęściej są wytrawne, chociaż w Cordobie zjemy także je w wersji na słodko, nadziewane marchewkami i karmelem, posypane cukrem pudrem.
Empandas criollas czyli 'narodowe', pochodzące z Buenos Aires w swoim składzie mają obowiązkowo masło, wołowinę, pomidory i czerwoną paprykę. W środkowo - zachodniej części tego wielkiego kraju (prowincje Mendoza, San Juan) empanady zawierają baaardzo dużo duszonej cebuli - musi być jej dwa razy więcej niż mięsa - oraz rodzynek. W Patagonii znajdziemy empanady z baraniną, dziczyzną (zwłaszcza jelenie) lub z pstrągiem.


Moje ulubione to te, których ciasto jest bardzo cieniutkie i zrobione na maśle (w wielu miejscach wciąż jest to tradycyjnie smalec lub kombinacja masła z margaryną), z dużą ilością nadzienia. W Argentynie do przygotowywania empanad używa się mąki tortowej,  ale często robię też zdrowszą wersję z dodatkiem mąki pszennej pełnoziarnistej lub orkiszowej. Moje ulubione nadzienie to duszone warzywa w sosie pomidorowym lub kawałki kurczaka w pomidorach, koniecznie z rodzynkami i cynamonem, czasami też piniolami.


Na przygotowanie empanad najlepiej zarezerwować sobie pół dnia. Zaczynam od ciasta, gdyż musi oni porządnie odpocząć i to dwa razy - najpierw w całości, jako kula, potem po rozwałkowaniu.  Empanar - czasownik, od którego powstała nazwa empanadas - oznacza dosłownie zawijanie w chleb i takie też jest ciasto na empanady. Pieczone w piecu chlebowym lub do pizzy, w bardzo wysokiej temperaturze, cieniutkie i chrupiące jak skórka od chleba .

Gdy ciasto odpoczywa przygotowuję nadzienie, które dokładnie studzę (najwygodniej gdy za oknem jest zimno - wystawiamy wok / patelnię na balkon i po pół godzinie nasz farsz ma idealną temperaturę). Potem bawię się w wycinanie i lepienie, które bardzo przypomina lepienie naszych pierogów.
Falbanka to po hiszpańsku repulge i aby otrzymać empanadę idealną trzeba ją zrobić w 15 ruchach ;) Ważne jest, by dobrze skleić brzegi, inaczej w trakcie pieczenia farsz ucieknie na zewnątrz.

Empanadas (Argentyńskie pieczone pierogi)

przepis na ok. 40 empanad*

ciasto klasyczne:
1kg mąki tortowej
1 łyżeczka soli
250g rozpuszczonego masła
1 1/2 szklanki wody w temp. pokojowej (375ml)

ciasto razowe:
500g mąki tortowej
500g mąki pszennej / orkiszowej razowej (typ 2000 lub 1850)
1 łyżeczka soli
250g rozpuszczonego masła
1 3/4 szklanki wody w temp. pokojowej (438ml)

W dużej misce mąkę wymieszać z solą, dodać rozpuszczone masło i wodę. Dłonią delikatnie wymieszać składniki, uformować kulę. Ważne: ciasta staramy się nie zagniatać, ugniatamy je tylko tyle, by połączyć wszystkie składniki. Kulę zawijam w folię spożywczą i odstawiam na pół godziny / godzinę w temperaturze pokojowej do odpocznięcia.

Po tym czasie dzielę je na 4 części. Biorę jedną część (pozostałe trzymam przykryte folią, by nie wyschły) i na posypanym mąką blacie / stolnicy bardzo cieniutko rozwałkowuję na grubość ok. 2mm. Przykrywam folią i zostawiam do odpocznięcia na 15 minut. Nagrzewam piekarnik do 250°C. Dwie duże blaszki (od piekarnika) wykładam papierem do pieczenia.

Pierścieniem cukierniczym / talerzykiem / miseczką o średnicy 12 - 14 cm wycinam krążki ciasta. Strzepuję nadmiar mąki z ciasta, brzegi (tylko jedną stronę!) smaruję wodą, używając pędzla lub po prostu palca. Do środka nakładam czubatą łyżkę nadzienia i składam empanadę, dobrze dociskając brzegi. Robię falbankę albo przyciskam brzegi widelcem.
Rozwałkowuję kolejne porcje ciasta i powtarzam wycinanie / nadziewanie aż do zużycia całości.
Gotowe empanady smaruję roztrzepanym jajkiem i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Piekę 20 - 25 minut aż będą bardzo złote.

nadzienie warzywne:
4 cebule
4 marchewki
1 mały seler (korzeniowy)
4 - 6 gałązek selera naciowego
2 duże cukinie
400g pomidorów bez skórki (pelati, 1 puszka)
2 łyżki koncentratu pomidorowego
przyprawy: tymianek, oregano, bazylia, chilli, słodka papryka, sól, pieprz
oliwa z oliwek

Na dużej patelni lub w woku rozgrzewam oliwę z oliwek. Dodaję posiekaną cebulę, na wolnym ogniu smażę aż się zeszkli. Dodaję marchewkę i selery - albo starte na tarce o grubych oczkach, albo julienne (cieniutki słupki). Smażę na małym ogniu aż warzywa będą miękkie i lekko skarmelizowane. Dodaję cukinię pokrojoną w grubsze słupki i smażę aż do momentu, gdy będzie al dente - ma być lekko chrupka, ale nie surowa. Dodaję pomidory i koncentrat i po dużej szczypcie przypraw, całość zagotowuję i gotuję przez kolejne 10 minut aż farsz stanie się gęsty, często mieszając. Zdejmuję warzywa z ognia, studzę i doprawiam do smaku.**

nadzienie z kurczakiem, pomidorami i rodzynkami
400g piersi z kurczaka (najlepiej z chowu ekologicznego)
2 duże cebule
2 ząbki czosnku
4 łyżki oliwy z oliwek
2 puszki pomidorów pelati bez skórki (2 x 400g)
2 szczypty suszonego chilli (ok. 8 obrotów młynkiem)
1 łyżeczka cynamonu
4 łyżki posiekanych rodzynek
4 łyżki prażonych (na suchej patelni) orzeszków piniowych (opcjonalnie)
4 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól

W rondlu zagotowuję wodę, dodaję kurczaka i gotuję go do miękkości. Studzę i kroję na drobne kawałki.
Na dużej patelni / w woku rozgrzewam oliwę i dodaję cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Czosnek i cebulę szklę na wolnym ogniu (cebula musi być miękka). Dodaję pomidory, chilli i kurczaka. Gotuję aż sos zgęstnieje ok. 10 minut. Dodaję rodzynki, piniole i cynamon, zagotowuję. Zdejmuję patelnię z ognia i dodaję posiekaną natkę pietruszki. Doprawiam solą do smaku i dobrze studzę.**

*co wydaje się bardzo dużą ilością, ale empanady doskonale się przechowują w lodówce - spokojnie wytrzymują 3 - 4 dni, a podgrzane w piekarniku smakują jak świeżo upieczone.
**generalnie farsz lekko niedosalam - wtedy empanady po upieczeniu będą idealne :)

2010-05-19

Z tęsknoty za zielenią...

ugotowałąm zupę krem z cukinii. Marzyłam o szparagowej, ale powoli (po ok. 2 miesiącach) sezon na nie już się kończy, są coraz droższe i coraz trudniej dostępne. A na cukinie sezon się właśnie rozpoczął - są zielone, słodkie i tanie. Upiekłam też pełnoziarniste bułeczki z zieloną nutą - ze świeżą szałwią i bazylią. Z tęsknoty za zielenią pojechaliśmy na wycieczkę do Tigre i delty Parany - relacja foto już jutro :) Tymczasem dzisiaj zapraszam na lekki zielony lunch, z którego jestem całkiem dumna, bo przepisy obmyśliłam sama :)


Zupa-krem z cukinii ze świeżymi ziołami

1kg cukinii
2-3 łodyżki selera naciowego
1 mała marchewka
1 cebula
1 mały ziemniak
1 ząbek czosnku
1 łyżka koperku
7 listków świeżej bazylii
3-4 listki świeżej szałwii
5 łyżek oliwy z oliwek extra virgin
1/2 kostki bio-bulionu warzywnego (opcjonalnie)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
do podania: śmietanka

1. Warzywa umyć i obrać, pokroić w kostkę. Cukinię przełożyć na durszlak, posypać solą, odstawić.
2. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy z oliwek i podsmażyć seler naciowy, cebulę i marchewkę, aż warzywa będę al dente a cebulka zeszklona. Przełożyć do dużego garnka.
3. Odsączyć cukinię, osuszyć ręcznikiem papierowym. Na tej samej patelni rozgrzać pozostałą oliwę i podsmażyć cukinię wraz z ząbkiem czosnku, który wyjmujemy i wyrzucamy przed przełożeniem cukinii do garnka.
4. Warzywa zalewamy wodą, tylko tyle, by prawie przykrywała wszystkie warzywa. Dodajemy pokrojony ziemniak oraz pół kostki bulionu (opcjonalnie). Gotujemy pod przykryciem, na średnim ogniu ok. 15 do 20 minut. Zdejmujemy z ognia, pozwalamy zupie ostygnąć do temperatury pokojowej a następnie dodajemy świeże zioła - koperek, bazylię i szałwię. Blenderem miksujemy na krem. Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy z kroplą śmietanki. Smacznego!



Bułeczki pszenne pełnoziarniste ze świeżymi ziołami

10 sztuk

2 łyżeczki drożdzy instant
400ml letniej wody
650g mąki pszennej pełnoziarnistej (grahamkowa też jest świetna)
2 łyżeczki soli
4 łyżki miękkiego masła
3 łyżki świeżych drobno posiekanych ziół (użyłam szałwii i bazylii)
mleko, śmietanka lub białko jajka do posmarowania wierzchu bułeczek

1. Drożdże wymieszać z letnią wodą i odstawić na 5 - 10 minut. Wymieszać z pozostałymi składnikami i wyrabiać przez ok. 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryć folią, odstawić do wyrastania aż ciasto podwoi swoją objętość (mi zajęło to 1h).
2. Przygotować blaszkę - wysmarować masłem i wysypać bułką tartą lub otrębami. Po wyrośnięciu ciasto odgazować i uformować 10 bułeczek, maczając ręce w oleju - ważne by nie podsypywać mąką nawet jak ciasto będzie klejące. Ułożyć na blaszce zachowując 3-4 cm odstępy. Odstawić do wyrośnięcia - mi zajęło to 30 minut.
3. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200°C.Wyrośnięte bułeczki wstawić do piekarnika, piec ok. 20 - 25 minut aż będą złote. Ostudzić na kratce. Smacznego!

Uwagi:
1. Bułeczki są pyszne i wilgotne także na drugi dzień. Na trzeci dzień idealnie jako tosty.
2. Jeśli nie mamy świeżych ziół możemy użyć suszonych jednak w mniejszej ilości - myślę, że 1 łyżka całkowicie by wystarczyła.

2010-05-08

Duża zupa czyli minestrone.

Minestra oznacza po włosku zupę, którą zaczyna się posiłek. Przyrostek -one służy do tworzenia zgrubień i dlatego też minestrone to w dosłownym tłumaczeniu nic innego jak duża zupa. Minestrone zwłaszcza z dodatkiem makaronu stanowić może pełnowartościowy posiłek i to - oprócz dużej ilości warzyw - bardzo w niej lubię.

Nie ma "jednego" przepisu na tą wspaniałą włoską zupę - tak jak i w Polsce nie ma jednego przepisu na krupnik czy pomidorówkę. Każdy włoski region szczyci się swoją wersją. I tak na przykład w Mediolanie dodaje się do niej ryż, w Toskanii obowiązkowym dodatkiem jest zielona fasolka szparagowa i zielony groszek, w Genui dodaje się do niej kawałki dyni, bób, fasolkę czerwoną kidney i trzy rodzaje makaronu (cannolicchi, ditalini, penne), odrobinę pesto i tartego parmezanu.
Wspólnym mianownikiem wszystkich wersji są warzywa takie jak seler, cukinie, marchewki, ziemniaki, cebula i dojrzałe pomidory gruszkowe.

Moja ulubiona minestrone to kwintesencja późnego lata i wczesnej jesieni. Jest bardzo lekka, kolorowa, całkowicie warzywna i chyba najbliższa wersji toskańskiej (ciekawe dlaczego...? ;) ). P. dodaje do niej trochę parmezanu, ja natki pietruszki, oboje za to często jemy ją z chrupiącą grzanką posmarowaną zielonym pesto. Oryginalny przepis pochodzi z "Recetas basicas de Italia" Laury Zavan.


Minestrone

ok. 6 porcji

300g zielonej fasolki szparagowej
2 średnie ziemniaki
1 cebula
2 marchewki
3 gałązki selera naciowego
2 średnie cukinie
3 dojrzałe pomidory (najlepiej gruszkowe)
5 łyżek oliwy z oliwek
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
opcjonalnie: starty parmezan, natka pietruszki

1. Nożem zrób małe nacięcia na pomidorach a następnie sparz je wrzątkiem. Zdejmij skórkę, przekrój na pół, wyrzuć nasionka, pozostałą część pomidora pokrój w kostkę.
Cebulę obierz i pokrój w drobną kostkę.
Umyj, obierz i pokrój w drobną kostkę (ok. 1,5cm na 1,5cm) pozostałe warzywa.
2. W dużym garnku podgrzej oliwę z oliwę. Na ciepłą oliwę wrzuć cebulę, marchewkę i seler naciowy. Często mieszając smaż aż cebula się zeszkli, a seler i marchewka lekko zmiękną.
Dodaj pozostałe warzywa i całość zalej wodą, tak by przykryła wszystkie warzywa. Gotuj na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 30 - 40 minut (aż wszystkie warzywa będą miękkie, ale nie rozgotowane!). Dopraw do smaku solą i pieprzem, podawaj posypane natką pietruszki lub startym parmezanem (we Włoszech często podaje się go osobno). Smacznego!

2010-02-07

Kawałek słonecznych Włoch w zimowy dzień.


Dwa bardzo proste dania - idealne na lekki niedzielny brunch. Placuszki z cukinii i żółtą sałatkę paprykową łączy mój ulubiony ostatnio tymianek. Uwielbiam go świeży, kiedy tylko go znajdę to kupuję wieeeelką porcję, gdyż tymianek bardzo dobrze przechowuje się w lodówce. Ten którego użyłam do placuszków i sałatki trzymam od miesiąca... (niestety zostało go już niewiele).
Lubię tymianek nie tylko ze względu na skojarzenia z południowymi Włochami, ale także ze względu na rodowód słowa. "Tymianek" pochodzi od greckiego thymon, co oznacza "odważny". Kiedyś uznawany był za lek na nieśmiałość. :)

Placuszki z cukinii z tymiankiem
Oryginaly przepis pochodzi z  "Kuchni włoskiej" Penny Stephens. 

Przepis na 16 średnich lub 30 małych sztuk.

100g mąki
szczypta proszku do pieczenia i sody
2 jajka roztrzepane
50ml mleka
300g cukinii
1,5 łyżki świeżego tymianku (lub 1,5 łyżeczki suszonego)
1 łyżka oleju
sól i świeżo zmielony pieprz

1. Cukinię umyć i zetrzeć do durszlaka. Posolić, odstawić na 10 - 15 minut a następnie odcisnąć sok.
2. Jajka wymieszać z mlekiem, dodać mąkę z szczyptą sody i proszku. Dodać cukinię, tymianek, doprawić pieprzem i jeśli potrzeba solą.
3. Olej rozgrzać na dużej żeliwnej patelni. Kłaść na niej 1 lub pół łyżki ciasta na placuszek. Rozłożyć je płasko i smażyć z obu stron na złoty kolor 3-4 minuty.
4. Gotowe placuszki zdjąć z patelni i pozostawić na ręczniku papierowym do odsączenia. W czasie smażenia kolejnych, gotowe placki umieścić w rozgrzanym piekarniku by nie wystygły. Podawać ciepłe. Smacznego!

 

Żółta sałatka paprykowa
Oryginaly przepis pochodzi z  "Kuchni włoskiej" Penny Stephens.  

Dla dwóch osób.

2 plastry boczku pokrojone w kostkę (w wersji wegetariańskiej pomijamy)
1 żółta papryka
pęczek rzodkiewek
1 łodyga selera naciowego
1 pomidor lub parę sztuk pomidorków cherry
3 łyżki oliwy z oliwek
łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka świeżego tymianku (lub pół łyżeczki suszonego)
sól i świeżo zmielony pieprz

1. Boczek umieścić na patelni i smażyć aż stanie się chrupiący. Patelnię zdjąć z kuchenki, odstawić i pozostawić boczek do ostygnięcia.
2. Warzywa umyć. Paprykę przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne i pokroić w paski. Rzodkiewkę pokroić na plasterki. Seler naciowy obrać z włókien i pokroić na cienkie plasterki. Pomidor pokroić w paski albo jeśli używamy pomidorków cherry przekroić je na pół.
3. Wszystko razem delikatnie wymieszać, skropić oliwą i sokiem z cytryny. Posypać tymiankiem, doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Przełożyć na talerzyki i ozdobić boczkiem. Sałatka też jest przepyszna w wersji wegetariańskiej - bez boczku. Smacznego!

2010-01-30

No Impact Man. Zupa krem z selera. Chleb rosyjski z ziarnami.

Czy słyszeliście może o No Impact Man? Colin Beavan wraz z rodziną postanowił przez rok żyć tak, by mieć jak najmniejszy negatywny wpływ na środowisko. Dodać należy, że Colin mieszka w samym sercu Nowego Jorku, na Manhattanie. Prawie codzienne zapiski, refleksje etc. znaleźć można na jego blogu, powstał też film dokumentujący cały eksperyment.

Colin zaczyna zmianę swojego stylu życia od prostych rzeczy takich jak zmiana diety i kupowanie produktów tylko organicznych i lokalnych, zmniejszenie ilości produkowanych śmieci, zaprzestanie kupowania nowych rzeczy (co na początku jest szczególnym wyzwaniem dla jego żony, która otwarcie przyznaje się do ubraniowego zakupoholizmu), rezygnacja z transportu publicznego etc. Kolejne kroki są coraz bardziej radykalne - m.in. po 6 miesiącach Beavanowie odłączają elektryczność.
Pierwsze efekty eksperymentu są bardzo namacalne (na przykład utrata wagi), dalsze zmieniają światopogląd i świadomość obojga. Projekt budzi na początku zaciekawienie, a następnie bardzo dużo wrogości i krytycyzmu,  albowiem podważa filar amerykańskiej kultury: konsumpcjonizm.
Mieć mniej w przypadku Colina znaczy mieć więcej - czasu dla rodziny, na rozmowę, na uprawę małego ogródka, na gotowanie, pisanie i refleksje.
Nie chcę oceniać filmu (ani Colina) - uważam jednak, że warto go zobaczyć. Obejrzeć starając się nie oceniać, spojrzeć z ciekawością, pomyśleć chwilę po.

Jest jeden moment, który bardzo bardzo mi się podoba. Projekt zaczyna się i kończy zimą. Colin przekopując ziemię w ogródku opowiada o tym jak bardzo inaczej ten rok mu minął. Że nie były to po prostu przewrócone kartki z kalendarza i zaskoczenie "ojej, to już rok minął", ale że naprawdę odczuł, że minął rok. Jedząc tylko lokalne sezonowe warzywa i owoce, uprawiając ogródek, rezygnując z klimatyzacji etc. poczuł się związany z naturą. (Po angielsku: "I felt connected" w moim odczuciu ma o wiele szersze znaczenie niż tylko związany z naturą, ale nijak nie umiem tego inaczej przetłumaczyć.)
Jestem bardzo 'za' wieloma pro-ekologicznymi pomysłami przedstawionymi w filmie, jednak z elektryczności rezygnować nie zamierzam. Póki co noszę własne płócienne torby na zakupy, warzywa i owoce kupuję na lokalnym rynku starając się kupować głównie te, które są właśnie w sezonie. Nawet jeśli są droższe niż w supermarkecie - wolę zjeść mniej a lepiej. Zanim coś kupię zastanawiam się i staram się być uczciwa wobec siebie czy czegoś potrzebuję czy po prostu chcę.
W duchu świetnego posta Bei oraz No Impact Man zapraszam na serię dań sezonowych. Dzisiaj zupa krem z selera z chlebem rosyjskim z ziarnami. Jutro tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą a pojutrze placuszki dyniowe.



Zupa-krem z selera

Ugotuj bulion warzywny, dodaj do niego 2 ziemniaki pokrojone w kostkę i kilka łodyżek selera naciowego (opcjonalnie). Zetrzyj dużą główkę selera na tarce o grubych oczkach. (Mój seler ważył prawie kilogram). Pokrój dużą cebulę w drobną kostkę. Rozgrzej oliwę na dużej patelni, przesmaż cebulkę na złoto. Dodaj starty seler i na średnim ogniu podsmaż go odrobinę. Następnie dodaj do niego dwie - trzy szklanki bulionu, duś przez ok. 15 do 20 minut na wolnym ogniu aż seler zmięknie.
Jeśli chcesz mieć bardzo gęsty krem do podduszonego selera po prostu dodaj ugotowane ziemniaczki i łodyżki selera naciowego i zmiksuj na krem. Ja zazwyczaj jednak dodaję podduszony seler do całego bulionu i wtedy miksuję. Doprawiam solą i pieprzem, podaję z pokrojną natką pietruszki i kromką domowego chleba. Smacznego!


Uwagi:
1. Zupę krem z selera można spokojnie zrobić tylko z selera korzeniowego. Zupa jest słodka, gęsta i bardzo pożywna.
2. Inspiracja na tą wspaniałą zupę pochodzi od mojej mamy - dziękuje! :)


Chleb rosyjski z pestkami dyni i słonecznika
Przepis cytuję za Piekarnią Tatter - Rossiysky z ziarnami.
Oryginalnie przepis pochodzi z książki A. Whitley "Bread Matters".

320g zaczynu zakwasowego żytniego razowego*
280g wody
480g jasnej mąki żytniej
10g soli
50g pestek słonecznika
50g pestek dyni

Do zaczynu dodać wodę i dobrze wymieszać. Wsypać mąkę i sól, dodać nasiona i wyrobić lepkie, raczej luźne ciasto. Trwa to zaledwie 2-3 minuty. Przełożyć do formy wysmarowanej oliwą i wysypanej otrębami - użyłam keksówki o długości 30cm i szerokości 11cm. Przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w 28°C (dobrze jest poczekać, aż chleb urośnie nieco (1/2 cm) ponad foremkę). Wtedy wierzch chleba posmarować oliwą i włożyć go do pieca rozgrzanego do 210°C i piec 15 minut. Następnie temperaturę zmniejszyć do 190C i piec kolejne 40-45 minut.

* zaczyn zakwasowy można przygotować metoda 3 stopniowa lub wymieszać:
50g zakwasu żytniego razowego
150g maki żytniej razowej (100%)
300g wody
Szczelnie przykryć i zostawić na 12-24 godziny. Po tym czasie zaczyn jest gotowy do użycia.

Uwagi:
1. Chleb rosyjski to mój chleb codzienny, ulubiony. Ma bardzo wilgotny miąższ, świeżość zachowuje nawet po tygodniu!
2. Piekłam go już wiele razy i za każdym razem wychodził wspaniale. Zdarzało mi się go piec tylko ze słonecznikiem lub tylko z dynią oraz bez dodatku pestek - każda wersja była smaczna. Bardzo ważne jest by piekarnik był porządnie rozgrzany a ciasto dobrze wyrośnięte.
Related Posts with Thumbnails