... czyli tak naprawdę co? Wyszukane danie kuchni molekuralnej czy sałatka capresse z dojrzałymi pachnącymi pomidorami? Próbowałam znaleźć (ze względu na okoliczności tylko w internecie) polską definicję słowa gourmet. I owszem, coś znalazłam, ale raczej tłumaczenia typu "smakosz", gdy tymczasem w języku angielskim gourmet ma znacznie szersze znaczenie odnoszące się do gotowania i jedzenia jako kultury i sztuki. Nie powinnam być zdziwiona, wszak nie istnieje u nas nawet kierunek studiów jak sztuka kulinarna (culinary arts), a jedynie żywienie zbiorowe czy zawodówki z kierunkiem "kucharz", którym oj daleko do kształcenia prawdziwych szefów kuchni.
Wracając do gourmet - dla mnie wyznacznikiem dań gourmet jest jakość produktów użytych do ich przyrządzenia, a także estetyka podania (w tym i dania molekularne i rustykalne w stylu Jamiego Olivera). Gourmet niesie ze sobą przyjemność jedzenia niekoniecznie związaną z ilością tegoż. To raczej delektowanie się smakiem, zachwyt nad piękną formą, jedzenie i gotowanie jako doświadczenie nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne oraz artystyczne.
To jeden z wielu powodów, dla których nie tknę przemysłowego ciasta z cukierni czy hamburgera z McDonalda. To jeden z powodów, z powodu których gotowanie przynosi mi tyle przyjemności.
Czym dla Was jest gourmet? Jakie skojarzenia ze sobą niesie?
Dzisiaj zapraszam na danie z mojej ulubionej ostatnio książki "Recetas basicas de Italia" Laury Zavan. Makaron, ale inaczej. Gdy wniosłam danie do pokoju P. wykrzyknął "Misia, to jest prawdzwie gourmet!", jedząc zaś pomrukiwał "niezwykłe, niezwykłe" (mimo, że danie jest wybitnie wegetariańskie. Do tej pory jedynie stek argentyński i halibut w Przystani / u Rybaków w Sopocie były w stanie wzbudzić w P. taki zachwyt.)
Conchiglioni nadziewane pesto i cukinią
4 porcje
24 duże muszle (po 6 szt. na porcję) - makaron conchiglioni
3 cukinie (lub 1 cukinia + 1 bakłażan + 2 kolorowe papryki)
2 ząbki czosnku
ok. 5 łyżek oliwy z oliwek
słoiczek bazyliowego pesto (najlepiej domowego)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
2-3 łyżki świeżo startego parmezanu (do podania)
1. Umyj i obierz cukinie. Pokrój w drobną kostkę, włóż do durszlaka, posól. Odstaw na 15 minut. W międzyczasie wstaw wodę na makaron i ugotuj wg wskazówek na opakowaniu.
2. Obierz czosnek. Ręcznikiem papierowym osusz cukinie. Rozgrzej 2 łyżki oliwy na patelni, na średnim ogniu usmaż połowę cukini z 2 ząbkami czosnku. Przełóż do miski cukinię, czosnek dodaj do pozostałej cukinii - usmaż ją na 2 łyżkach oliwy. Przełóż do miski, czosnek wyrzuć. Ważne: cukinia powinna pozostać lekko chrupiąca, nie chcemy jej rozgotować. Jeśli potrzeba dopraw cukinię solą.
3. Makaron odsącz z wody, dodaj łyżkę oliwy z oliwek i delikatnie wymieszaj. Każdą muszlę nadziej jedną łyżeczką pesto i ok. 3 łyżeczkami cukinii. Ułóż muszle na talerzu - po 6 muszli na porcję, posyp parmezanem i świeżo mielonym pieprzem. Podawaj z lampką schłodzonego białego wina. Smacznego :)
Uwagi:
1. Duże muszle czyli conchiglioni można dostać także po nazwą "jumbo shells".
2. W oryginalym przepisie muszle były nadziewane mieszanką cukini, bakłażanów i kolorowych papryk - propozycja pyszna, jednak bardziej pracochłonna (trzeba min. zdjąć skórki z papryk). Ja postawiłam na cukinie i się nie zawiodłam. Dla P. dodatkowo zrobiłam parę muszli z mieszanych - z cukinią i z bakłażanem (zdjęcie poniżej).
Showing posts with label Conchiglioni nadziewane pesto i cukinią. Show all posts
Showing posts with label Conchiglioni nadziewane pesto i cukinią. Show all posts
2010-05-15
Subscribe to:
Posts (Atom)



