Bardzo szybkie i smaczne ucierane ciasto w sam raz na koniec zimy, kiedy zakup szarej renety lub innych jabłek do pieczenia jest już prawie niemożliwy, a do rodzimych truskawek jeszcze daleko.
Do ciasta użyłam cytryny ekologicznej - tylko wtedy nie boję się, że skórka jest nafaszerowana środkami przeciwpleśniowymi i innymi chemikaliami, jeśli nie macie pod nosem sklepu z takimi cytrusami może skusicie się na cytryny i pomarańcze prosto z Sycylii? (ja właśnie przymierzam się do zamówienia, Atria z Ziołowego Zakątka już zamówiła)
Orzeszki pinii to zdecydowanie luksus, ale to właśnie ich aromat i smak sprawia, że zwyczajne ciasto cytrynowe staje się bardzo gourmet.
Zostawiam Was ze zdjęciami i przepisem, a sama biegnę zjeść lunch - carpaccio z pieczonych buraków z fetą, z prażonymi pestkami dyni, świeżym tymiankiem i odrobiną oliwy z pestek dyni (na pewno o nim napiszę, tymczasem zdjęcie można zobaczyć tutaj)
Ciasto cytrynowe z orzeszkami pinii
na podst. lemon sour cream cake z książki "Cakes" The Australian Women's Weekly
250g miękkiego masła
1 łyżka startej skórki z cytryny
1 szklanka cukru (220g, w oryginale: 2 szklanki cukru, 440g)
6 jajek (w temperaturze pokojowej)
3/4 szklanki (180g) gęstej kwaśnej śmietany 18%
2 szklanki (300g) mąki tortowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki orzeszków pinii
1 łyżka cukru trzcinowego demerara
2 łyżki miodu (w oryginale: 1/4 szklanki, 90g) - opcjonalnie
Przygotuj kwadratową formę o boku 23 cm (może też być trochę większa blaszka, ciasto będzie tylko niższe) - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzej do 170°C (150°C z termoobiegiem).
Masło dokładnie zmiksuj / utrzyj z cukrem i skórką cytrynową. Ciągle miksując dodaj jedno jajko, a gdy dobrze połączy się z masłem i cukrem, dodaj kolejne i tak po kolei, aż dodasz 6 jajek. W osobnej misce wymieszaj mąkę z proszkiem i sodą. Do masy jajecznej dodaj mąkę z proszkiem i śmietanę, w dwóch partiach, miksując tylko do połączenia składników. Wylej masę do formy i wstaw natychmiast do nagrzanego piekarnika na 15 minut.
W międzyczasie wymieszaj orzeszki pinii z cukrem trzcinowym.
Po 15 minutach szybko wyjmij ciasto z piekarnika (nie wyłączając go) i szybko wysyp na nim mieszankę orzeszków z cukrem, delikatnie wgniatając je w masę. Wstaw natychmiast ponownie do piekarnika na 45 minut.
Upieczone ciasto ostudź na kratce, a następnie polej miodem (jeśl jest gęsty to podgrzej go w garnuszku). Smacznego!
Showing posts with label ciasta i ciasteczka. Show all posts
Showing posts with label ciasta i ciasteczka. Show all posts
2012-03-10
2012-02-06
Ciasto marchewkowe.
Po długiej nieobecności zapraszam na moje ulubione ciasto marchewkowe. Wilgotne, ale nie za ciężkie za sprawą ubitych białek. Z delikatną nutą pomarańczowo - cynamonową, polane prawdziwą czekoladą i sosem jogurtowo-waniliowym. Lubię je z kubkiem indyjskiej herbaty 'chai' lub z cynamonową latte. Polecam gorąco!
Ciasto marchewkowe
przepis na jedno duże ciasto, które piekę w tortownicy 28 - 30cm
można je także upiec z połowy porcji w tortownicy 20cm
1) 100g rodzynek zalać wrzątkiem, odstawić na czas tarcia marchewek.
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, boki posmarować masłem.
Piekarnik włączyć i nastawić na temperaturę 190°C.
2) W dużej misce przygotować:
500g drobno startych marchewek
200g grubo startych jabłek (1 duże lub 2 małe)
1/2 szklanki (125ml) maślanki
sok + skórka otarta z jednej pomarańczy
Wszystkie składniki wymieszać, a nastepnie odsączyć rodzynki na sitku i dodać także rodzynki. Odstawić.
3) W osobnej misce przygotować i dobrze wymieszać suche składniki. Odstawić.
Suche składniki:
500g mąki pszennej tortowej (może też być orkiszowa, lub z tego 200g możemy zastąpić mąką razową)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kakao
szczypta soli
100g posiekanych orzechów włoskich
4) Przygotować / odmierzyć:
350g cukru (najlepiej trzcinowego)
5 żółtek + 6 białek
1 1/2 szklanki (375ml) oleju (z pestek winogron, słonecznikowego, rzepakowego...)
Żółtka zmiksować / ubić mikserem razem z cukrem aż do uzyskania "koglu moglu" czyli aż cukier się rozpuści, a masa będzie puszysta i jasna. Miksując na wolnych obrotach powoli dolewać olej.
Do tak uzyskanej masy dodać marchewki, jabłka, maślankę, skórkę i sok z pomarańczy, rodzynki (punkt nr 2). Ubić białka na sztywną pianę. Do masy delikatnie dodać składniki suche (punkt nr 3) i mieszać tylko do połączenia składników - "okruchy" mąki są jak najbardziej ok. Następnie dodaj w dwóch partiach ubitą pianę z białek mieszając delikatnie.
Masę przelej do tortownicy i natychmiast wstaw do nagrzanego piekarnika (190°C) i piecz do suchego patyczka przez 1h 15 minut.
Upieczone ciasto wyjmij i ostudź w formie, w międzyczasie przygotuj polewę czekoladową/ ganache:
100ml śmietanki kremówki (30%) doprowadź w małym rondlu do wrzenia, zdejmij z ognia i dodaj połamaną na kostki czekoladę deserową (80g). Intensywnie mieszaj aż powstanie gładka czekoladowa polewa. Wyjmij ciasto z formy i polej ganache, polewą posmaruj także boki - możesz użyć do tego silikonowego pędzla.
W czasie kiedy polewa zastyga możesz przygotować sos jogurtowo-waniliowy (opcjonalny, ale mi osobiście on bardzo pasuje do ciasta marchewkowego i z powodzeniem zastępuje bardzo słodką i tłustą masę z serka Philadelphia, którą tradycyjnie dekoruje się ciasto marchewkowe).
Przygotowanie sosu jest bardzo proste: do ulubionego jogurtu dodaj łyżeczkę cukru z prawdziwą wanilią lub wanilinowego oraz łyżeczkę / dwie cukru do smaku. Możesz użyć też syropu z agawy (o niskim indeksie glikemicznym) lub miodu.
Smacznego!
Ciasto marchewkowe
przepis na jedno duże ciasto, które piekę w tortownicy 28 - 30cm
można je także upiec z połowy porcji w tortownicy 20cm
1) 100g rodzynek zalać wrzątkiem, odstawić na czas tarcia marchewek.
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, boki posmarować masłem.
Piekarnik włączyć i nastawić na temperaturę 190°C.
2) W dużej misce przygotować:
500g drobno startych marchewek
200g grubo startych jabłek (1 duże lub 2 małe)
1/2 szklanki (125ml) maślanki
sok + skórka otarta z jednej pomarańczy
Wszystkie składniki wymieszać, a nastepnie odsączyć rodzynki na sitku i dodać także rodzynki. Odstawić.
3) W osobnej misce przygotować i dobrze wymieszać suche składniki. Odstawić.
Suche składniki:
500g mąki pszennej tortowej (może też być orkiszowa, lub z tego 200g możemy zastąpić mąką razową)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kakao
szczypta soli
100g posiekanych orzechów włoskich
4) Przygotować / odmierzyć:
350g cukru (najlepiej trzcinowego)
5 żółtek + 6 białek
1 1/2 szklanki (375ml) oleju (z pestek winogron, słonecznikowego, rzepakowego...)
Żółtka zmiksować / ubić mikserem razem z cukrem aż do uzyskania "koglu moglu" czyli aż cukier się rozpuści, a masa będzie puszysta i jasna. Miksując na wolnych obrotach powoli dolewać olej.
Do tak uzyskanej masy dodać marchewki, jabłka, maślankę, skórkę i sok z pomarańczy, rodzynki (punkt nr 2). Ubić białka na sztywną pianę. Do masy delikatnie dodać składniki suche (punkt nr 3) i mieszać tylko do połączenia składników - "okruchy" mąki są jak najbardziej ok. Następnie dodaj w dwóch partiach ubitą pianę z białek mieszając delikatnie.
Masę przelej do tortownicy i natychmiast wstaw do nagrzanego piekarnika (190°C) i piecz do suchego patyczka przez 1h 15 minut.
Upieczone ciasto wyjmij i ostudź w formie, w międzyczasie przygotuj polewę czekoladową/ ganache:
100ml śmietanki kremówki (30%) doprowadź w małym rondlu do wrzenia, zdejmij z ognia i dodaj połamaną na kostki czekoladę deserową (80g). Intensywnie mieszaj aż powstanie gładka czekoladowa polewa. Wyjmij ciasto z formy i polej ganache, polewą posmaruj także boki - możesz użyć do tego silikonowego pędzla.
W czasie kiedy polewa zastyga możesz przygotować sos jogurtowo-waniliowy (opcjonalny, ale mi osobiście on bardzo pasuje do ciasta marchewkowego i z powodzeniem zastępuje bardzo słodką i tłustą masę z serka Philadelphia, którą tradycyjnie dekoruje się ciasto marchewkowe).
Przygotowanie sosu jest bardzo proste: do ulubionego jogurtu dodaj łyżeczkę cukru z prawdziwą wanilią lub wanilinowego oraz łyżeczkę / dwie cukru do smaku. Możesz użyć też syropu z agawy (o niskim indeksie glikemicznym) lub miodu.
Smacznego!
2011-09-15
Razowa szarlotka z owsianą kruszonką.
Szarlotka niewątpliwie się udała, ale w ferworze realizacji marzeń zabrakło mi czasu, by Wam o niej napisać. Poprawiam się i zapraszam na porcję mojej nowej, a już (najbardziej) ulubionej szarlotki.
Na półkruchym cieście, z antonówek i malinówek (czyli jabłek z tzw. starych odmian), z dużą ilością przypraw: utłuczonych w moździerzu goździków, z cynamonem, imbirem i szczyptą angielskiej mieszanki "mixed spice" (czyli suszona skórka pomarańczy, cassia / chiński cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, ziele angielskie, kminek). Upiekłam ją na bardzo dużej blaszce, bo lubię bardzo cieniutkie ciasto i dużo jabłek, ale możecie ją zrobić na mniejszej, jeśli wolicie inne proporcje.
Szarlotka razowa z owsianą kruszonką
wyższa szarlotka / więcej ciasta w stosunku do jabłek: blaszka 25x35cm
niższa szarlotka / więcej jabłek, potrzeba podwójnej porcji kruszonki: blaszka 30x40cm
ciasto:
200g mąki pszennej razowej / orkiszowej (typ 1850, 2000)
100g mąki pszennej tortowej / orkiszowej jasnej
40g mąki owsianej (opcjonalne, możecie zastąpić zwykłą mąką lub np. mąką ryżową)
50g (1/4 szklanki) cukru demerara / trzcinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
160g masła
2 jajka
Mąki, cukier i proszek do pieczenia dobrze wymieszaj. Dodaj masło i połącz składniki siekając je nożem. Kiedy ciasto będzie miało konsystencję kruszonki dodaj jajka i szybko zagnieć ciasto formując z niego kulę. Ciasta nie należy wyrabiać zbyt długo. Połóż kulę ciasta na posypanym mąką blacie i uklep ją dłońmi, nadając jej kształt grubego placka, a następnie owiń folią spożywczą i włóż do lodówki na co najmniej 30 minut. W tym czasie przygotuj nadzienie.
nadzienie:
2kg obranych i pokrojonych jabłek (waga po obraniu, przed obraniem ok. 2,5 - 3kg)
1/4 szklanki cukru trzcinowego lub miodu (lub więcej do smaku, zależy od tego jak kwaśne mamy jabłka)
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków lub 5 goździków utłuczonych w moździerzu
1/2 łyżeczki kardamonu
1/4 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki mixed spice (opcjonalnie)
2 łyżki skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniaczanej
Jabłka zasyp cukrem, wymieszaj z przyprawami i w garnku z grubym dnem podgrzewaj na małym ogniu często mieszając aż zmiękną (ale nie będą się rozlatywać). Na koniec dodaj skrobię kukurydzianą i dobrze wymieszaj.
Piekarnik nagrzej do temp. 200°C. Wyjmij ciasto z lodówki i rozwałkuj na oprószonym mąką blacie lub pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Formę na szarlotkę wyłóż papierem do pieczenia i wyłóż rozwałkowanym ciastem. Nakłuj widelcem. Wstaw do nagrzanego piekarnika na 20 minut. W międzyczasie przygotuj owsianą kruszonkę.
owsiana kruszonka: (na dużą blaszkę należy przygotować podwójną ilość)
100g miękkiego masła
20g cukru demerara
35g miodu
50g posiekanych drobno orzechów włoskich
50g mąki owsianej (innej ulubionej, zwykła tortowa też jest ok)
100g płatków owsianych
Wszystkie składniki włożyć do miski i dobrze wymieszać / rozetrzeć palcami.
Z piekarnika wyjmij podpieczony spód i wyłóż na niego nadzienie jabłkowe oraz posyp kruszonką. Wstaw ponownie do piekarnika na 30 minut (duża blaszka) do 45 minut (mała blaszką, grubsza warstwa ciasta).
Szarlotkę najlepiej kroi się po dobrym ostudzeniu, a po prostu idealnie na drugi dzień, ale kto by tak długo czekał...Smacznego!
2011-04-22
Rozwiązanie konkursu i czekoladowy mazurek.
Tym razem bez dłuższych wstępów (nie chcę Was odciągać od świątecznych przygotowań) - dwie Hotchospoon powędrują do Dominiki P. - proszę o kontakt mejlowy i adres do wysyłki. Losowanie odbyło się metodą domową (karteczki), a 'sierotką' był P. ;) :)
Wszystkim dziękuję za komentarze - w trakcie lektury zjadłam pół tabliczki gorzkiego Lindta z suszonymi jagodami i narobiłam sobie smaku na parę innych czekolad, o istnieniu których nawet nie wiedziałam.
Tegoroczny mazurek nie mógł oczywiście inny niż czekoladowy, chociaż po głowie chodziło mi parę przepisów w stylu retro / vintage m.in. przepis na mazurek z mąką z chleba razowego, który znalazłam w rodzinnej przedwojennej książce kucharskiej (na pewno o niej napiszę prędzej czy później :)).
Jeśli tylko zdążę to jutro pojawi się jeszcze przepis na drożdżową babę migdałową i brioszki, które idealnie nadają się na wielkanocne śniadanie.
Mazurek czekoladowy
inspirowany Mazurkiem kajmakowym z Kwestii smaku
przepis na formę o wymiarach 28 x 23cm (mierzone po dnie)
kruche ciasto ucierane (czekoladowe):
150g miękkiego masła
1 żółtko
40g cukru pudru
160g mąki pszennej tortowej
80g mąki ryżowej pełnoziarnistej*
1 łyżka kakao
1 łyżeczka cynamonu
Masło i cukier utrzeć mikserem aż masa będzie gładka, puszysta i jasna. Dodać żółtko, zmiksować do połączenia składników. Do masy przesiać mąki, kakao i cynamon, miksować przez chwilę lub wygniatać ręką do połączenia składników w kulę. Zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na minimum 15 minut.
Piekarnik nagrzać do 160°C.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia, wyjąć ciasto i rozwałkować w formie używając drugiego arkusza papieru do pieczenia lub folii spożywczej. Jeśli nie mamy wałka, który zmieści się w formie, wyjąć papier z formy, a po rozwałkowaniu przełożyć do formy i przyciąć nożem do kształtu.
Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz 30 minut. Wyjmij z piekarnika, ostudź z formie. Uważnie wyjmij z formy (najlepiej na 4 ręce, podnosząc papier do pieczenia z obu stron) - mazurek jest bardzo kruchy.
masa czekoladowa:
puszka mleka skondensowanego słodzonego (np. Gostyń, 533g)
1 łyżka miodu
4 łyżki masła
50g dobrej gorzkiej czekolady
Do rondla z grubym dnem wlej mleko skondensowane, miód i masło. Dobrze wymieszaj, a następnie podgrzewaj na bardzo małym ogniu przez 8 - 10 minut, mieszając cały czas, by masa się nie przypaliła. Gdy masa zgęstnieje** i zmieni kolor na jasno brąz / słomkowy, zdejmij ją z ognia i dodaj czekoladę. Mieszaj aż do rozpuszczenia.
Na ostudzony spód wyłóż masę i udekoruj bakaliami. Świetnie pasują suszone śliwki, żurawiny, a kokos tworzy piękny kontrast kolorystyczny. Klasycznie mogą to być również orzechy - np. posiekane laskowe (mazurek niczym nutella? :) ). Pozostawić do zastygnięcia, mazurek można kroić już po 30 minutach.
* możną ją kupić w delikatesach takich jak Bomi, Piotr i Paweł czy w sklepach bio / ekologicznych. Ma wyjątkowy lekko słodki aromat, którego nie zastąpi inna mąka. Ciasto wyjdzie też jeśli użyjemy mąki ziemniaczanej czy kukurydzianej, jednak smak będzie inny.
** z cennych uwag Asi:
"Gdyby masa bardzo zgęstniała podczas gotowania i trochę przywarła przy dnie i na bokach rondelka (ale nie przypaliła się!), obdrapać łyżką całą masę i wymieszać. Gotować jeszcze dłużej mieszając aż masa zmieni kolor. Jeśli po ugotowaniu masy będą w niej jeszcze grudki, wystarczy przetrzeć ją przez sito."
Wszystkim dziękuję za komentarze - w trakcie lektury zjadłam pół tabliczki gorzkiego Lindta z suszonymi jagodami i narobiłam sobie smaku na parę innych czekolad, o istnieniu których nawet nie wiedziałam.
Tegoroczny mazurek nie mógł oczywiście inny niż czekoladowy, chociaż po głowie chodziło mi parę przepisów w stylu retro / vintage m.in. przepis na mazurek z mąką z chleba razowego, który znalazłam w rodzinnej przedwojennej książce kucharskiej (na pewno o niej napiszę prędzej czy później :)).
Jeśli tylko zdążę to jutro pojawi się jeszcze przepis na drożdżową babę migdałową i brioszki, które idealnie nadają się na wielkanocne śniadanie.
Mazurek czekoladowy
inspirowany Mazurkiem kajmakowym z Kwestii smaku
przepis na formę o wymiarach 28 x 23cm (mierzone po dnie)
kruche ciasto ucierane (czekoladowe):
150g miękkiego masła
1 żółtko
40g cukru pudru
160g mąki pszennej tortowej
80g mąki ryżowej pełnoziarnistej*
1 łyżka kakao
1 łyżeczka cynamonu
Masło i cukier utrzeć mikserem aż masa będzie gładka, puszysta i jasna. Dodać żółtko, zmiksować do połączenia składników. Do masy przesiać mąki, kakao i cynamon, miksować przez chwilę lub wygniatać ręką do połączenia składników w kulę. Zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na minimum 15 minut.
Piekarnik nagrzać do 160°C.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia, wyjąć ciasto i rozwałkować w formie używając drugiego arkusza papieru do pieczenia lub folii spożywczej. Jeśli nie mamy wałka, który zmieści się w formie, wyjąć papier z formy, a po rozwałkowaniu przełożyć do formy i przyciąć nożem do kształtu.
Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz 30 minut. Wyjmij z piekarnika, ostudź z formie. Uważnie wyjmij z formy (najlepiej na 4 ręce, podnosząc papier do pieczenia z obu stron) - mazurek jest bardzo kruchy.
masa czekoladowa:
puszka mleka skondensowanego słodzonego (np. Gostyń, 533g)
1 łyżka miodu
4 łyżki masła
50g dobrej gorzkiej czekolady
Do rondla z grubym dnem wlej mleko skondensowane, miód i masło. Dobrze wymieszaj, a następnie podgrzewaj na bardzo małym ogniu przez 8 - 10 minut, mieszając cały czas, by masa się nie przypaliła. Gdy masa zgęstnieje** i zmieni kolor na jasno brąz / słomkowy, zdejmij ją z ognia i dodaj czekoladę. Mieszaj aż do rozpuszczenia.
Na ostudzony spód wyłóż masę i udekoruj bakaliami. Świetnie pasują suszone śliwki, żurawiny, a kokos tworzy piękny kontrast kolorystyczny. Klasycznie mogą to być również orzechy - np. posiekane laskowe (mazurek niczym nutella? :) ). Pozostawić do zastygnięcia, mazurek można kroić już po 30 minutach.
* możną ją kupić w delikatesach takich jak Bomi, Piotr i Paweł czy w sklepach bio / ekologicznych. Ma wyjątkowy lekko słodki aromat, którego nie zastąpi inna mąka. Ciasto wyjdzie też jeśli użyjemy mąki ziemniaczanej czy kukurydzianej, jednak smak będzie inny.
** z cennych uwag Asi:
"Gdyby masa bardzo zgęstniała podczas gotowania i trochę przywarła przy dnie i na bokach rondelka (ale nie przypaliła się!), obdrapać łyżką całą masę i wymieszać. Gotować jeszcze dłużej mieszając aż masa zmieni kolor. Jeśli po ugotowaniu masy będą w niej jeszcze grudki, wystarczy przetrzeć ją przez sito."
2011-03-25
Na niepogodę - kardamonowe zawijaski.
Kiedy za oknem od rana pada deszcz i aura przypomina bardziej późnolistopadową niż wczesnowiosenną, uciekam do kuchni i piekę, najchętniej chleb lub ciasto drożdżowe. To nic, że wymaga czasu i cierpliwości, dzisiaj je mam. Biorę do ręki nowe Zwierciadło i podpatruję od czasu do czasu jak wyrasta ciasto na kardamonowe zawijaski.
Kolejny kubek zielonej herbaty, włączam piekarnik, przygotowuję bułeczki, odstawiam do ponownego wyrastania i wracam do lektury artukułu o slow life. Ujęły mnie słowa Marzeny Chełmniak:
"Slow life to nie ucieczka od życia, tylko panowanie nad nim, intensywne przeżywanie go, zadawanie pytania: po co to robię? Nie trzeba czekać na weekend czy wakacje, tylko żyć w każdej chwili."
oraz
"Nie zadowalam się już śmieciami, wyrobami czekoladopodobnymi. Wszystkiego mam mniej, ale tak naprawdę więcej. Mniej przyjaźni w ogóle, ale więcej prawdziwych przyjaciół, mniej obejrzanych filmów, ale więcej dobrych, mniej kupionych książek, ale więcej znakomitych. Slow life to mój świadomy wybór. "
Zdecydowanie także mój. Zapraszam do lektury i na kardamonowego zawijaska :)
Kardamonowe zawijaski
250g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
120g mąki pszennej pełnoziarnistej / razowej (użyłam typ 1850)
szczypta soli
7g drożdży instant
25g cukru demerara
1 jajko
250ml mleka
50g miękkiego masła
nadzienie:
70g masła
50g cukru demerara
1 łyżeczka kardamonu
50g rodzynek
50g żurawin
W dużej misce wymieszaj mąki, sól, drożdże i cukier. Dodaj jajko, mleko i miękkie masło. Wyrabiaj ręką lub mikserem (końcówka hak) przez ok. 10 minut aż ciasto zacznie odstawać od miski. Przykryj folią i odstaw do wyrastania w ciepłe miejsce na ok. 1h lub aż podwoi objętość.
Przygotuj nadzienie: rozpuść masło i wymieszaj z cukrem i kardamonem. Odstaw do ostygnięcia. Namocz rodzynki. Wyrośnięte ciasto wyjmij na omączony blat i rozwałkuj na prostokąt 35 x 25cm. Posmaruj rozpuszczonym masłem z cukrem, posyp odsączonymi rodzynkami i żurawinami. Zwiń ciasto w roladę wzdłuż dłuższego boku.
Przygotuj okrągłą formę o średnicy 25 - 26cm - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Roladę pokrój na 8 porcji, bułeczki ułóż w formie. Przykryj nasmarowaną olejem folią spożywczą i odstaw do wyrastania na 45 minut do 1h.
Nagrzej piekarnik do 200°C (180°C z termoobiegiem) i wstaw wyrośnięte bułeczki na 25 minut. Bułeczki muszą się dobrze zarumienić. Wyjmij z piekarnika, ostudź na kratce i podawaj najlepiej lekko ciepłe. Smacznego!
Uwagi:
1. Powyższy przepis to wariacja na temat chelsea buns z magazynu Delicious. W oryginalnym przepisie bułeczki zrobione są z mąki pszennej chlebowej - 400g. Lubię jednak dodatek mąki pełnoziarnistej i to nie tylko ze względu na zawartość błonnika - ma ona charakterystyczny lekko orzechowy smak, który bardzo mi pasuje do wszelkiego rodzaju wypieków drożdżowych.
2. Dla alergików i wegan: ciasto spokojnie wyjdzie bez dodatku jajka, mleko można zastąpić mlekiem sojowym, a masło olejem lub oliwą. A bułeczki są dalej przepyszne :)
3. Kardamon możecie zastąpić cynamonem, zamiast żurawin dać tylko rodzynki lub odwrotnie. Wszystkie kombinacje i warianty są dozwolone :)
4. Jeśli nie macie suszonych drożdży w domu, można przygotować rozczyn ze świeżych:
20g świeżych drożdży
3 łyżki mleka
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
Wszystkie składniki wymieszać w małej miseczce, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 15 minutach. Zaczyn powinien urosnąć i lekko się spienić. Dodać do reszty składników.
Kolejny kubek zielonej herbaty, włączam piekarnik, przygotowuję bułeczki, odstawiam do ponownego wyrastania i wracam do lektury artukułu o slow life. Ujęły mnie słowa Marzeny Chełmniak:
"Slow life to nie ucieczka od życia, tylko panowanie nad nim, intensywne przeżywanie go, zadawanie pytania: po co to robię? Nie trzeba czekać na weekend czy wakacje, tylko żyć w każdej chwili."
oraz
"Nie zadowalam się już śmieciami, wyrobami czekoladopodobnymi. Wszystkiego mam mniej, ale tak naprawdę więcej. Mniej przyjaźni w ogóle, ale więcej prawdziwych przyjaciół, mniej obejrzanych filmów, ale więcej dobrych, mniej kupionych książek, ale więcej znakomitych. Slow life to mój świadomy wybór. "
Zdecydowanie także mój. Zapraszam do lektury i na kardamonowego zawijaska :)
Kardamonowe zawijaski
250g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
120g mąki pszennej pełnoziarnistej / razowej (użyłam typ 1850)
szczypta soli
7g drożdży instant
25g cukru demerara
1 jajko
250ml mleka
50g miękkiego masła
nadzienie:
70g masła
50g cukru demerara
1 łyżeczka kardamonu
50g rodzynek
50g żurawin
W dużej misce wymieszaj mąki, sól, drożdże i cukier. Dodaj jajko, mleko i miękkie masło. Wyrabiaj ręką lub mikserem (końcówka hak) przez ok. 10 minut aż ciasto zacznie odstawać od miski. Przykryj folią i odstaw do wyrastania w ciepłe miejsce na ok. 1h lub aż podwoi objętość.
Przygotuj nadzienie: rozpuść masło i wymieszaj z cukrem i kardamonem. Odstaw do ostygnięcia. Namocz rodzynki. Wyrośnięte ciasto wyjmij na omączony blat i rozwałkuj na prostokąt 35 x 25cm. Posmaruj rozpuszczonym masłem z cukrem, posyp odsączonymi rodzynkami i żurawinami. Zwiń ciasto w roladę wzdłuż dłuższego boku.
Przygotuj okrągłą formę o średnicy 25 - 26cm - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Roladę pokrój na 8 porcji, bułeczki ułóż w formie. Przykryj nasmarowaną olejem folią spożywczą i odstaw do wyrastania na 45 minut do 1h.
Nagrzej piekarnik do 200°C (180°C z termoobiegiem) i wstaw wyrośnięte bułeczki na 25 minut. Bułeczki muszą się dobrze zarumienić. Wyjmij z piekarnika, ostudź na kratce i podawaj najlepiej lekko ciepłe. Smacznego!
Uwagi:
1. Powyższy przepis to wariacja na temat chelsea buns z magazynu Delicious. W oryginalnym przepisie bułeczki zrobione są z mąki pszennej chlebowej - 400g. Lubię jednak dodatek mąki pełnoziarnistej i to nie tylko ze względu na zawartość błonnika - ma ona charakterystyczny lekko orzechowy smak, który bardzo mi pasuje do wszelkiego rodzaju wypieków drożdżowych.
2. Dla alergików i wegan: ciasto spokojnie wyjdzie bez dodatku jajka, mleko można zastąpić mlekiem sojowym, a masło olejem lub oliwą. A bułeczki są dalej przepyszne :)
3. Kardamon możecie zastąpić cynamonem, zamiast żurawin dać tylko rodzynki lub odwrotnie. Wszystkie kombinacje i warianty są dozwolone :)
4. Jeśli nie macie suszonych drożdży w domu, można przygotować rozczyn ze świeżych:
20g świeżych drożdży
3 łyżki mleka
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
Wszystkie składniki wymieszać w małej miseczce, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 15 minutach. Zaczyn powinien urosnąć i lekko się spienić. Dodać do reszty składników.
2011-03-23
Wiosenne inspiracje.
W sumie dwa tygodnie spędzone na chorowaniu to zero gotowania i zdjęć, ale za to dużo czytania. Od deski do deski przeczytałam najnowsze wydanie Wysokich obcasów ekstra, Sensu, Zwierciadła i oczywiście Kuchni. Na pomoc w zabijaniu czasu (którego w innych okolicznościach mam wieczny niedobór) przyszły także dwa magazyny kulinarne online, oba na bardzo wysokim poziomie - jeden angielskojęzyczny, drugi polski. Jedyną ich wadą jest to, że są tylko online - mimo dużego jasnego ekranu ciągle wolę czytać 'na papierze', wycinać ciekawsze przepisy, podkreślać niektóre zdania, zaginać strony, wrzucić gazetę do torebki, by wyciągnąć w razie niebezpieczeństwa baaardzo długiej kolejki.
Sweet Paul - najnowszy numer w całości poświęcony jest dzieciom. Znajdziemy w nim przepisy na ulubione dania najmłodszych - w tym spaghetti z sosem pomidorowym i klopsikami, placuszki cukiniowe z domowym cytrynowym majonezem, placuszki ziemniaczane na słodko oraz cały dział przepisów dla niejadków - czyli np. bułeczki w kształcie ślimaka, jadalny naszyjnik czy łódeczki z ryżem i warzywami. Mnie szczególnie kusi wilgotne ciasto z musem jabłkowym - Grandma Johnson's Applesauce Cake.
Lawendowy dom to pierwszy polski magazyn online nie tylko o kulinariach, ale także o stylu życia, podróżach i modzie. Lawendowy dom nie ustępuje jakością zdjęć, grafiki i pomysłów magazynowi Sweet Paul za co należą się brawa całej ekipie, która go stworzyła, a w szczególności Beacie Lipov - redaktor naczelnej, pomysłodawczyni, autorce bloga Lawendowy dom. Z przepisów najchętniej wypróbuję wiosenną sałatkę z przepiórczymi jajkami i cytrynową oliwą oraz brokułowy suflet.
Jeśli podoba Wam się estetyka Sweet Paul i Lawendowego domu, zerknijcie też koniecznie do nowego wiosennego katalogu duńskiego Green Gate. W Polsce ich wyroby można kupić online (Wonderhome, Fiorello) - jeśli znacie sklep, gdzie można kupić je osobiście, dajcie znać - chętnie się wybiorę nacieszyć oko :)
Dużo przepięknych i kolorowych groszków znajdziecie też w nowej kolekcji Tchibo - miseczki, kubki, kieliszki do jajek. W ofercie są także dość trudno dostępne w Polsce formy do tart i tartaletek z wyjmowanym dnem oraz słoiki do przetworów firmy Weck, w których można upiec także krem (np. czekoladowo - korzenny z La Tartine Gourmande) lub ciasto. Idealnie nada się do tego proste (ale jakie pyszne!) maślane ciasto z duszonymi jabłkami lub gruszkami. W sam raz na przeczekanie do sezonu truskawkowego :) Słoiczki Weck dopiero planuje zakupić, więc ciasto upiekłam w silikonowej formie o średnicy 26cm (firma silikomart zakupione w K2). Spokojnie też wyjdzie w prostokątnej blaszce lub zwykłej okrągłej tortownicy.
Maślane ciasto z duszonymi jabłkami
na podst. The Australian Women's Weekly caramelised apple buttercake, z moimi zmianami
duszone jabłka:
400g jabłek (dwa duże / trzy mniejsze), obranych i pokrojonych w cienkie kawałki
30g masła
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżka cukru trzcinowego (lub więcej, do smaku)
Na dużej patelni rozpuść masło, dodaj cukier z wanilią i trzcinowy oraz jabłka. Smaż przez ok. 5 minut aż jabłka będą miękkie (ale nie rozlatujące się). Ostudź.
ciasto:
125g miękkiego masła
100g cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukru waniliowego)
2 jajka,w temp. pokojowej
1szklanka (250ml) maślanki
250g mąki pszennej tortowej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
Przygotuj okrągłą formę o średnicy 26cm - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzej do 180°C (160°C z termoobiegiem).
Masło dokładnie zmiksuj z cukrem i ekstraktem waniliowym na białą puszystą masę. Ciągle miksując dodaj jedno jajko, a gdy dobrze połączy się z masłem i cukrem, dodaj drugie.
W osobnej misce wymieszaj mąkę z proszkiem i sodą.
Do masy maślano - jajecznej dodaj maślankę, zmiksuj do połączenia składników. Dodaj mąkę z proszkiem i sodą, wymieszaj dużą łyżką tylko do połączenia się składników. Do formy przełóż połowę gotowego ciasta, na to wyłóż jabłka zostawiając ok. 2cm odstępu od brzegu formy. Na jabłka wylej pozostałe ciasto.
Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz przez 1h. Ostudź na kratce i po ok. 10 minutach wyjmij ciasto z góry nogami z formy. Ciasto jest b. smaczne jeszcze ciepłe z gałką lodów waniliowych lub cynamonowych. Smacznego!
Sweet Paul - najnowszy numer w całości poświęcony jest dzieciom. Znajdziemy w nim przepisy na ulubione dania najmłodszych - w tym spaghetti z sosem pomidorowym i klopsikami, placuszki cukiniowe z domowym cytrynowym majonezem, placuszki ziemniaczane na słodko oraz cały dział przepisów dla niejadków - czyli np. bułeczki w kształcie ślimaka, jadalny naszyjnik czy łódeczki z ryżem i warzywami. Mnie szczególnie kusi wilgotne ciasto z musem jabłkowym - Grandma Johnson's Applesauce Cake.
Lawendowy dom to pierwszy polski magazyn online nie tylko o kulinariach, ale także o stylu życia, podróżach i modzie. Lawendowy dom nie ustępuje jakością zdjęć, grafiki i pomysłów magazynowi Sweet Paul za co należą się brawa całej ekipie, która go stworzyła, a w szczególności Beacie Lipov - redaktor naczelnej, pomysłodawczyni, autorce bloga Lawendowy dom. Z przepisów najchętniej wypróbuję wiosenną sałatkę z przepiórczymi jajkami i cytrynową oliwą oraz brokułowy suflet.
Jeśli podoba Wam się estetyka Sweet Paul i Lawendowego domu, zerknijcie też koniecznie do nowego wiosennego katalogu duńskiego Green Gate. W Polsce ich wyroby można kupić online (Wonderhome, Fiorello) - jeśli znacie sklep, gdzie można kupić je osobiście, dajcie znać - chętnie się wybiorę nacieszyć oko :)
Dużo przepięknych i kolorowych groszków znajdziecie też w nowej kolekcji Tchibo - miseczki, kubki, kieliszki do jajek. W ofercie są także dość trudno dostępne w Polsce formy do tart i tartaletek z wyjmowanym dnem oraz słoiki do przetworów firmy Weck, w których można upiec także krem (np. czekoladowo - korzenny z La Tartine Gourmande) lub ciasto. Idealnie nada się do tego proste (ale jakie pyszne!) maślane ciasto z duszonymi jabłkami lub gruszkami. W sam raz na przeczekanie do sezonu truskawkowego :) Słoiczki Weck dopiero planuje zakupić, więc ciasto upiekłam w silikonowej formie o średnicy 26cm (firma silikomart zakupione w K2). Spokojnie też wyjdzie w prostokątnej blaszce lub zwykłej okrągłej tortownicy.
Maślane ciasto z duszonymi jabłkami
na podst. The Australian Women's Weekly caramelised apple buttercake, z moimi zmianami
duszone jabłka:
400g jabłek (dwa duże / trzy mniejsze), obranych i pokrojonych w cienkie kawałki
30g masła
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżka cukru trzcinowego (lub więcej, do smaku)
Na dużej patelni rozpuść masło, dodaj cukier z wanilią i trzcinowy oraz jabłka. Smaż przez ok. 5 minut aż jabłka będą miękkie (ale nie rozlatujące się). Ostudź.
ciasto:
125g miękkiego masła
100g cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukru waniliowego)
2 jajka,w temp. pokojowej
1szklanka (250ml) maślanki
250g mąki pszennej tortowej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
Przygotuj okrągłą formę o średnicy 26cm - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzej do 180°C (160°C z termoobiegiem).
Masło dokładnie zmiksuj z cukrem i ekstraktem waniliowym na białą puszystą masę. Ciągle miksując dodaj jedno jajko, a gdy dobrze połączy się z masłem i cukrem, dodaj drugie.
W osobnej misce wymieszaj mąkę z proszkiem i sodą.
Do masy maślano - jajecznej dodaj maślankę, zmiksuj do połączenia składników. Dodaj mąkę z proszkiem i sodą, wymieszaj dużą łyżką tylko do połączenia się składników. Do formy przełóż połowę gotowego ciasta, na to wyłóż jabłka zostawiając ok. 2cm odstępu od brzegu formy. Na jabłka wylej pozostałe ciasto.
Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz przez 1h. Ostudź na kratce i po ok. 10 minutach wyjmij ciasto z góry nogami z formy. Ciasto jest b. smaczne jeszcze ciepłe z gałką lodów waniliowych lub cynamonowych. Smacznego!
2011-02-20
The Baked brownie.
Nic nie sprawia mi więcej przyjemności w zimowy (ach, niestety ciągle jeszcze...) wieczór niż kokilka z zapieczonym czekoladowym kremem i tangowe filmiki na youtube. I małe zakupy na Amazonie... Odkąd odkryłam, że wysyłka do Polski jest za darmo, moja wish list powiększyła się do niepokojących rozmiarów. Jako, że po raz kolejny nie wygrałam miliona w lotka, nie mogę przerzucić po prostu całej listy do koszyka - zamiast tego robię dokładną selekcję i godzinami wybieram książkę, którą zamówię. Wszystko oczywiście z wielką przyjemnością.
Tym razem wybór padł na Baked, książkę przedstawiającą przepisy z nowojorskiej piekarni / cukierni pod taką samą nazwą autorstwa dwóch utalentowanych przyjaciół Matta Lewisa i Renato Poliafito. Znajdziemy w niej - oprócz pięknych zdjęć i oryginalnej szaty graficznej - dokładne i pełne wskazówek przepisy na amerykańskie klasyki takie jak chociażby red velvet cake, chocolate chip cookies i oczywiście brownie. Brownie wyjątkowe i to nie dlatego, że ulubione przez Oprah Winfrey i Marthę Stewart. Wilgotne, bardzo czekoladowe, nie za słodkie (o dziwo!). Najlepsze jakie do tej pory jadłam, a upiekłam ich już naprawdę całkiem sporo. Polecam gorąco, nie tylko z okazji Czekoladowego Weekendu!
Brownie
przepis na formę 23cm na 33cm (piekłam w 25cm na 30cm), ok. 20 porcji
1 1/4 szklanki mąki
1 łyżeczka soli (dałam 1/2 łyżeczki)
2 łyżki prawdziwego niesłodzonego kakao
300g gorzkiej czekolady dobrej jakości (60 - 70% kakao)
230g masła
1 łyżeczka kawy instant
1 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki cukru trzcinowego demerara lub jasnego muscovado
5 dużych jajek, w temperaturze pokojowej
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
Formę wyłóż papierem do pieczenia lub wysmaruj masłem. Piekarnik nagrzej do 175°C.
Masło, czekoladę i kawę włóż do rondla i rozpuść w kąpieli wodnej (lub na bardzo małym ogniu) cały czas mieszając. Wyłącz gaz, ale trzymaj rondel ciągle nad wodą i dodaj cukier mieszając aż całkowicie się połączy z masłem i czekoladą. Ostudź do temperatury pokojowej.
W osobnej misce wymieszaj mąkę, sól i kakao.
Do ostudzonej czekoladowej masy dodaj 3 jajka, mieszając tylko do momentu połączenia. Dodaj kolejne 3 i także mieszaj tylko do momentu połączenia się z masą. Dodaj wanilię. Używając dużej drewnianej łyżki lub silikonowej szpatułki dodaj do masy mąkę. Wymieszaj delikatnie tylko do połączenia składników.
Ciasto przelej do formy i wstaw do piekarnika na 30 minut. Po 15 minutach obróć blaszkę, aby ciasto upiekło się równomiernie. Uwaga: brownie nie pieczemy do suchego patyczka. Ciasto ma być wilgotne, a patyczek delikatnie obklejony. Ostudź przed pokrojeniem. Smacznego!
PS. W Wilnie do 8 marca zobaczyć można czekoladowy pokój - ja nie mogę, ale może ktoś z Was się skusi? Zrobiony z 300kg czekolady... ach...
Tym razem wybór padł na Baked, książkę przedstawiającą przepisy z nowojorskiej piekarni / cukierni pod taką samą nazwą autorstwa dwóch utalentowanych przyjaciół Matta Lewisa i Renato Poliafito. Znajdziemy w niej - oprócz pięknych zdjęć i oryginalnej szaty graficznej - dokładne i pełne wskazówek przepisy na amerykańskie klasyki takie jak chociażby red velvet cake, chocolate chip cookies i oczywiście brownie. Brownie wyjątkowe i to nie dlatego, że ulubione przez Oprah Winfrey i Marthę Stewart. Wilgotne, bardzo czekoladowe, nie za słodkie (o dziwo!). Najlepsze jakie do tej pory jadłam, a upiekłam ich już naprawdę całkiem sporo. Polecam gorąco, nie tylko z okazji Czekoladowego Weekendu!
Brownie
przepis na formę 23cm na 33cm (piekłam w 25cm na 30cm), ok. 20 porcji
1 1/4 szklanki mąki
1 łyżeczka soli (dałam 1/2 łyżeczki)
2 łyżki prawdziwego niesłodzonego kakao
300g gorzkiej czekolady dobrej jakości (60 - 70% kakao)
230g masła
1 łyżeczka kawy instant
1 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki cukru trzcinowego demerara lub jasnego muscovado
5 dużych jajek, w temperaturze pokojowej
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
Formę wyłóż papierem do pieczenia lub wysmaruj masłem. Piekarnik nagrzej do 175°C.
Masło, czekoladę i kawę włóż do rondla i rozpuść w kąpieli wodnej (lub na bardzo małym ogniu) cały czas mieszając. Wyłącz gaz, ale trzymaj rondel ciągle nad wodą i dodaj cukier mieszając aż całkowicie się połączy z masłem i czekoladą. Ostudź do temperatury pokojowej.
W osobnej misce wymieszaj mąkę, sól i kakao.
Do ostudzonej czekoladowej masy dodaj 3 jajka, mieszając tylko do momentu połączenia. Dodaj kolejne 3 i także mieszaj tylko do momentu połączenia się z masą. Dodaj wanilię. Używając dużej drewnianej łyżki lub silikonowej szpatułki dodaj do masy mąkę. Wymieszaj delikatnie tylko do połączenia składników.
Ciasto przelej do formy i wstaw do piekarnika na 30 minut. Po 15 minutach obróć blaszkę, aby ciasto upiekło się równomiernie. Uwaga: brownie nie pieczemy do suchego patyczka. Ciasto ma być wilgotne, a patyczek delikatnie obklejony. Ostudź przed pokrojeniem. Smacznego!
PS. W Wilnie do 8 marca zobaczyć można czekoladowy pokój - ja nie mogę, ale może ktoś z Was się skusi? Zrobiony z 300kg czekolady... ach...
2011-02-07
Małe co nieco.
Stało się... chociaż dzielnie trzymałam się od prawie roku - w końcu i mnie rozłożyło choróbsko. W przerwie między herbatą z malinami a herbatą z miodem i cytryną, rozpaczając, że wszystkie odcinki Dr House i Dextera jakie są możliwe do obejrzenia zostały obejrzane, przeglądam zdjęcia z ostatniego miesiąca. Bo o ile pisałam niewiele, to zdjęć (i potraw) mimo niesprzyjających warunków oświetleniowych powstało całkiem sporo.
Dzisiaj zapraszam na małe, zdrowe co nieco - owsiane ciasteczka z żurawinami i rodzynkami. Oryginalny przepis pochodzi ze strony King Arthur flour, firmy dla której pracuje Mistrz Hamelman. Moje modyfikacja dotyczyły ilości cukru (w każdym amerykańskim przepisie można ją śmiało zmniejszyć o połowę) oraz użyciu mąki pszennej razowej pół na pół ze zwykłą mąką, a także zastąpieniu połowy płatków owsianych mąką owsianą, dzięki czemu ciasteczka były delikatniejsze. Ciasteczka świetnie się przechowują - w zamkniętym pojemniku można je trzymać ponad tydzień.
Ciasteczka owsiane z żurawinami i rodzynkami
170g miękkiego masła
1/4 szklanki oliwy z oliwek (o lekkim smaku) lub innego oleju roślinnego
1 szklanka cukru trzcinowego demerara lub muscovado1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1 łyżka ekstraktu z wanilii (lub cukru waniliowego)
1 łyżka rumu
2 duże jajka
3 łyżki syropu klonowego lub miodu
1 szklanka suszonych żurawin
1 szklanka rodzynek
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
1 szklanka mąki pszennej / orkiszowej pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej / orkiszowej pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej (uniwersalnej np. tortowej)
2 szklanki płatków owsianych (np. górskich, nie błyskawicznych!)
1 szklanki mąki owsianej (można zastąpić płatkami)
Nagrzej piekarnik do 175°C, papierem do pieczenia wyłóż dwie duże blaszki.
Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia, odsącz.
W dużej misce zmiksuj (na puch) masło i cukier, dodaj olej, a następnie po jednym jajku miksując po każdym dodaniu. Dodaj wanilię, rum i syrop klonowy. Dodaj żurawinę, rodzynki i orzechy.
W osobnej misce wymieszaj suche składniki: mąki, płatki owsiane, cynamon, proszek do pieczenia i sodę. W dwóch partiach dodaj suche składniki, delikatnie miksując aż wszystkie składniki się połączą.
Masę nakładać łyżką - jedna łyżka to jedno ciasteczko zachowując odstępy ok. 3cm. Można też zrobić mega ciasteczka - odmierzając ciasto miarką 1/4 szklanki. Delikatnie rozpłaszczyć. Czas pieczenia zależy od wielkości ciasteczka - krótszy czyli 12 minut przy małych ciasteczkach, 16 minut przy dużych. Po wyjęciu z piekarnika pozwól im ostygnąć 5 minut na blaszce, a dopiero potem przekładaj na kratkę. Z przepisu wychodzi ok. 30 małych ciasteczek lub 12 dużych. Smacznego!
2011-01-08
Kulinarne kalendarze i migdałowe brownie.
Gorąco dziękuję za komentarze o Waszych ulubionych potrawach wiglijnych, naprawdę z dużą przyjemnością je przeczytałam. Losowanie kalendarzy odbyło się z pomocą P., który przebierał i przebierał, aż w końcu wylosował dwie panie - Agę i Anię T. Obie poproszę o kontakt mejlowy i pełen adres, abym mogła wysłać kalendarze. Mam nadzieję, że się przydadzą i skusicie się na chociaż jeden przepis :)
Tymczasem resztę moich Czytelników zapraszam do pobrania wersji elektronicznej kalendarza w formacie .pdf oraz na kawałek migdałowego brownie.
Ciasto jest bez dodatku mąki, polecam je więc wszystkim na diecie bezglutenowej. Jest bardzo wilgotne i dobrze się przechowuje - można je upiec 2 dni wcześniej przed planowaną konsumpcją (ale kto by mu się oparł przez dwa dni!) Pasuje do niego odrobina bitej śmietany i świeże truskawki lub maliny, o których na razie tylko marzę i czekam aż przyjdzie lato.
Migdałowe brownie
200g masła
100g gorzkiej czekolady (min. 60% kakao)
5 jajek
150g cukru trzcinowego demerara
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego / cukru z prawdziwą wanilią
100g mąki migdałowej / zmielonych migdałów
Kwadratową formę o boku 20 - 23cm wyłóż papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzej do 180°C.
Masło i czekoladę włóż do rondla i na małym ogniu rozpuść cały czas mieszając. Jajka ubij z cukrami, dodaj mąkę migdałową oraz masło rozpuszczone z czekoladą. Ciasto przelej do formy i wstaw do piekarnika na 30 minut. Ostudź przed pokrojeniem. Smacznego!
Etykiety:
bez glutenu,
ciasta i ciasteczka,
czekolada,
konkurs,
Migdałowe brownie,
migdały
2011-01-05
Piernikowo, część trzecia i ostatnia.
Na ten rok oczywiście, bo w kolejce na przyszły czeka cała lista przepisów do wypróbowania, w tym słynne pierniczki Aganiok.
Dzisiejsze przepisy miałam już odłożyć na przyszły rok, ale... zima nie odpuszcza, a nie ma nic lepszego ma zmarznięte dłonie niż kubek ciepłej herbaty lub mleka z kawałkiem piernika.
Pierniczki z miodem i melasą to pomysł zaczerpnięty z bloga Wypiecz wymaluj, tam też wypatrzyłam stempelki Wiltona, o które pytacie. Ja swoje kupiłam w sklepie Ale dobre!, ale widziałam je także na allegro.
Pierniczki robiłam w dwóch partiach i zarazem w dwóch różnych wersjach: w jednej zastąpiłam cukier miodem, w drugiej użyłam trzcinowego cukru demerara i 1/4 szklanki miodu + 1/4 szklanki melasy. Obie wersje są przepyszne, chociaż mi bardziej odpowiadała druga (zdecydowanie mniej słodka niż pierwsza).
Pierniczki z miodem i melasą
115g masła
1/2 szklanki miodu (można zastąpić cukrem np. trzcinowym lub demerara)
1/2 szklanki melasy
2 łyżeczki octu
1 jajko roztrzepane
3 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki przyprawy do pierników
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
W rondelku wymieszać masło, melasę, miód, ocet i zagotować ciągle mieszając. Zdjąć z ognia i ostudzić. Dodać rozmącone jajko i wymieszać. W osobnej misce wymieszać mąkę, sodę, przyprawę do piernika, cynamon i sól. Dodać do mokrych składników i wymieszać dokładnie aż powstanie gładkie ciasto.
Podzielić na 3 części, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 2h.
Po wyjęciu na podsypanym mąką blacie wałkować i wycinać wykrawaczkami. Ciasteczka układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.
Piec ok. 7-9 minut w temperaturze 190°C. Nie należy ich piec dłużej bo się przesuszą. Po ostudzeniu przechowywać w szczelnej puszce, jeśli są za twarde włożyć do niej na noc ćwiartkę jabłka.
Smacznego!
Piernik ze suszonymi śliwkami najlepszy jest po dwóch tygodniach, ale smaczny jest także na drugi dzień. Warto użyć prawdziwego, aromatycznego miodu, dobrej przyprawy do piernika i czekolady z zawartością kakao min. 50% jako polewy, bo to jakość tych właśnie składników stanowi o szlachetności piernika i sprawia, że pięknie dojrzewa. Idealnie nadaje się na prezent - wystarczy po upieczeniu i porządnym ostudzeniu zapakować go w celofan, przewiązać wstążeczką i mamy własnoręcznie upieczony prezent :)
Piernik z suszonymi śliwkami
500g naturalnego miodu
200g cukru (użyłam nierafinowanego trzcinowego)
200g masła
20g przyprawy do pierinków + 2 łyżeczki cynamonu
3/4 szklanki wrzącej wody
200g suszonych śliwek
500g mąki
1 łyżeczka sody
4 duże jajka - osobno żółtka, osobno białka
na polewę: 100ml śmietanki kremówki zagotować, zdjąć z ognia i wrzucić do niej 100g czekolady deserowej np. Jedynej Wedla lub gorzkiej. Mieszać aż do uzyskania gładkiej polewy.
Miód, cukier, masło, przyprawy wrzuć do dużego rondla i na niedużym ogniu ciągle mieszając zagotuj. W międzyczasie zagotuj wodę w czajniku. W rękawicach ochronnych wlej wodę do zagotowanej masy miodowej, mieszając długą drewnianą łyżką (masa będzie parować i bulgotać). Odstaw do ostygnięcia.
Podczas gdy masa stygnie przygotuj foremki - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Z przepisu wychodzi 8 małych keksówek 12cmx7cm lub dwa duże pierniki w keksówkach o długości 25 - 30cm.
Piekarnik nagrzej do 180°C.
Następnie drobno posiekaj śliwki. W misce dokładnie wymieszaj mąkę z sodą. Rozdziel jajka na żółtka i białka, ubij białka na sztywną pianę.
Do dobrze przestudzonej masy dodaj żółtka i posiekane śliwki, dobrze wymieszaj. Dodaj mąkę wymieszaną z sodą, a następnie delikatnie wymieszaj wszystko łyżką. Przełóż do foremek - ciasto powinno sięgać 2/3 ich wysokości. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 1h. Aby sprawdzić czy piernik jest już gotowy wbij w środek cienki patyczek - jeśli będzie całkiem suchy, piernik jest gotowy, jesli wilgotny - przetrzymaj go jeszcze w piekarniku. Pierniki wyjmij z piekarnika i polej polewą.
Ostudzone pierniki owiń folią spożywczą i odstaw w chłodne miejsce do leżakowania.
Smacznego!
Dzisiejsze przepisy miałam już odłożyć na przyszły rok, ale... zima nie odpuszcza, a nie ma nic lepszego ma zmarznięte dłonie niż kubek ciepłej herbaty lub mleka z kawałkiem piernika.
Pierniczki z miodem i melasą to pomysł zaczerpnięty z bloga Wypiecz wymaluj, tam też wypatrzyłam stempelki Wiltona, o które pytacie. Ja swoje kupiłam w sklepie Ale dobre!, ale widziałam je także na allegro.
Pierniczki robiłam w dwóch partiach i zarazem w dwóch różnych wersjach: w jednej zastąpiłam cukier miodem, w drugiej użyłam trzcinowego cukru demerara i 1/4 szklanki miodu + 1/4 szklanki melasy. Obie wersje są przepyszne, chociaż mi bardziej odpowiadała druga (zdecydowanie mniej słodka niż pierwsza).
Pierniczki z miodem i melasą
115g masła
1/2 szklanki miodu (można zastąpić cukrem np. trzcinowym lub demerara)
1/2 szklanki melasy
2 łyżeczki octu
1 jajko roztrzepane
3 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki przyprawy do pierników
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
W rondelku wymieszać masło, melasę, miód, ocet i zagotować ciągle mieszając. Zdjąć z ognia i ostudzić. Dodać rozmącone jajko i wymieszać. W osobnej misce wymieszać mąkę, sodę, przyprawę do piernika, cynamon i sól. Dodać do mokrych składników i wymieszać dokładnie aż powstanie gładkie ciasto.
Podzielić na 3 części, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 2h.
Po wyjęciu na podsypanym mąką blacie wałkować i wycinać wykrawaczkami. Ciasteczka układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.
Piec ok. 7-9 minut w temperaturze 190°C. Nie należy ich piec dłużej bo się przesuszą. Po ostudzeniu przechowywać w szczelnej puszce, jeśli są za twarde włożyć do niej na noc ćwiartkę jabłka.
Smacznego!
Piernik ze suszonymi śliwkami najlepszy jest po dwóch tygodniach, ale smaczny jest także na drugi dzień. Warto użyć prawdziwego, aromatycznego miodu, dobrej przyprawy do piernika i czekolady z zawartością kakao min. 50% jako polewy, bo to jakość tych właśnie składników stanowi o szlachetności piernika i sprawia, że pięknie dojrzewa. Idealnie nadaje się na prezent - wystarczy po upieczeniu i porządnym ostudzeniu zapakować go w celofan, przewiązać wstążeczką i mamy własnoręcznie upieczony prezent :)
Piernik z suszonymi śliwkami
500g naturalnego miodu
200g cukru (użyłam nierafinowanego trzcinowego)
200g masła
20g przyprawy do pierinków + 2 łyżeczki cynamonu
3/4 szklanki wrzącej wody
200g suszonych śliwek
500g mąki
1 łyżeczka sody
4 duże jajka - osobno żółtka, osobno białka
na polewę: 100ml śmietanki kremówki zagotować, zdjąć z ognia i wrzucić do niej 100g czekolady deserowej np. Jedynej Wedla lub gorzkiej. Mieszać aż do uzyskania gładkiej polewy.
Miód, cukier, masło, przyprawy wrzuć do dużego rondla i na niedużym ogniu ciągle mieszając zagotuj. W międzyczasie zagotuj wodę w czajniku. W rękawicach ochronnych wlej wodę do zagotowanej masy miodowej, mieszając długą drewnianą łyżką (masa będzie parować i bulgotać). Odstaw do ostygnięcia.
Podczas gdy masa stygnie przygotuj foremki - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Z przepisu wychodzi 8 małych keksówek 12cmx7cm lub dwa duże pierniki w keksówkach o długości 25 - 30cm.
Piekarnik nagrzej do 180°C.
Następnie drobno posiekaj śliwki. W misce dokładnie wymieszaj mąkę z sodą. Rozdziel jajka na żółtka i białka, ubij białka na sztywną pianę.
Do dobrze przestudzonej masy dodaj żółtka i posiekane śliwki, dobrze wymieszaj. Dodaj mąkę wymieszaną z sodą, a następnie delikatnie wymieszaj wszystko łyżką. Przełóż do foremek - ciasto powinno sięgać 2/3 ich wysokości. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 1h. Aby sprawdzić czy piernik jest już gotowy wbij w środek cienki patyczek - jeśli będzie całkiem suchy, piernik jest gotowy, jesli wilgotny - przetrzymaj go jeszcze w piekarniku. Pierniki wyjmij z piekarnika i polej polewą.
Ostudzone pierniki owiń folią spożywczą i odstaw w chłodne miejsce do leżakowania.
Smacznego!
2010-12-15
Pierniczki na choinkę.
Obiecana wczoraj druga część piernikowej odysei. Nie ostatnia, bo w kolejce czekają pierniczki słodzone tylko miodem i melasą oraz ciastki czyli piernikowe ludziki. Plus spora ilość różnorodnych ciasteczek, które czekają na pakowanie jako moje gwiazdkowe prezenty.
Pierniczki na choinkę to pierniczki w wersji ekonomicznej, czyli z małą ilością masła, miodu i bez melasy. Są twarde - dzięki temu sie nie łamią, ale po zdjęciu z choinki można je zamknąć w pudełku z kawałkiem jabłka i spokojnie dojrzeją zamieniając się w mięciutkie, pyszne pierniczki. Idealnie nadają się do dekoracji lukrem, chociaż ja osobiście lubię je w wersji sautée, powieszone na sznurku lub materiałowej wstążeczce. Przepis znalazłam u Asi z Kwestii Smaku, poniżej z moimi modyfikacjami.
Pierniczki na choinkę
W rondlu rozpuścić:
80g miodu
300g cukru
25g przypraw do piernika
50g masła
160ml mleka (2/3 szklanki)
Zdjąć z ognia, ostudzić.
W dużej misce wymieszać:
750g mąki
3 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
2 jajka
Zawartość rondla połączyć z suchymi składnikami. Zagnieść ciasto, rozwałkować na grubość ok. 3mm. Nagrzać piekarnik do 180°C. Wyciąć pierniczki, ułożyć na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach ok. 1cm. Posmarować rozkłóconym jajkiem, piec 15 minut. Ostudzić na kratce.
Pierniczki na choinkę to pierniczki w wersji ekonomicznej, czyli z małą ilością masła, miodu i bez melasy. Są twarde - dzięki temu sie nie łamią, ale po zdjęciu z choinki można je zamknąć w pudełku z kawałkiem jabłka i spokojnie dojrzeją zamieniając się w mięciutkie, pyszne pierniczki. Idealnie nadają się do dekoracji lukrem, chociaż ja osobiście lubię je w wersji sautée, powieszone na sznurku lub materiałowej wstążeczce. Przepis znalazłam u Asi z Kwestii Smaku, poniżej z moimi modyfikacjami.
Pierniczki na choinkę
W rondlu rozpuścić:
80g miodu
300g cukru
25g przypraw do piernika
50g masła
160ml mleka (2/3 szklanki)
Zdjąć z ognia, ostudzić.
W dużej misce wymieszać:
750g mąki
3 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
2 jajka
Zawartość rondla połączyć z suchymi składnikami. Zagnieść ciasto, rozwałkować na grubość ok. 3mm. Nagrzać piekarnik do 180°C. Wyciąć pierniczki, ułożyć na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach ok. 1cm. Posmarować rozkłóconym jajkiem, piec 15 minut. Ostudzić na kratce.
2010-12-09
Pierniczki część druga - przepisy.
Obiecane wczoraj trzy przepisy na pierniczki. Więcej już wkrótce, bo właśnie dotarły do mnie nowe foremki i dzisiaj wieczorem ponownie zaczynam piernikowanie :)
Lebkuchen czyli niemieckie pierniczki na miodzie to jedne z moich ulubionych. Nie potrzebują długiego leżakowania - już na drugi, trzeci dzień są cudownie miękkie. Bardzo łatwe do pieczenia, dobrze się też przechowują - mój kandydat numer jeden na świąteczne prezenty. Przepis na lebkuchen jak i pepparkakor znalazłam w bardzo obszernej i smakowitej sekcji piernikowej bloga Dorotuś - Moje Wypieki. Zerknijcie!
Lebkuchen (niemieckie pierniczki na miodzie)
Przepis na 30 sztuk.
250g mąki pszennej tortowej
85g zmielonych migdałów (na mąkę)
3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200ml płynnego miodu
85g masła
100g drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła). Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna). Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
2 łyżki ciepłej wody
Cukier puder wsypać do miseczki. Dolewać gorącą wodę, łyżka po łyżce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Mój lukier był odrobinę rzadszy i pokryłam nim pierniczki bardzo cienko, bo nie przepadam za jakimikolwiek lukrami.
Pepparkakor są Wam na pewno znane z Ikei. Jeszcze do niedawna każda wizyta w tym sklepie kończyła się dla mnie zakupem glögg'u (korzenny napój, na bazie którego przyrządza się typowo szwedzkiego grzańca - można dodać wino, rum czy wódkę oraz migdały i rodzynki) oraz paczki Anna's pepparkakor najchętniej pełnoziarnistych lub pomarańczowych. Zapewniam, że domowa wersja tych cieniutkich i kruchych pierniczków jest równie pyszna, a nawet lepsza :) Ja zrobiłam je w wersji skandynawskiej (ulubione łosie) i slowfoodowej (czyli ślimaki).
Pepparkakor (szwedzkie pierniczki)
150g melasy
110g masła
80g cukru pudru
375g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1 1/2 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki mielonych goździków
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
W małym garnuszku podgrzać melasę, masło i cukier, od czasu do czasu mieszając. Zdjąć z ognia i odstawić na pół godziny, by przestygło. W dużej misce przesiać mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól. W środku zrobić wgłębienie i dodać jajko razem z melasą. Zagnieść przy pomocy miksera (ja zagniotłam ręcznie bez problemu - Misia). Przykryć kulę folią przezroczystą i schłodzić w lodówce ok. 2 godziny.
Odkrawając małe porcje ciasta, rozwałkować je (im cieniej, tym lepiej) na silionowej macie lub od razu na oprószonej mąką lub wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Nastepnie foremkami wyciąć dowolne kształty.
Piec w temperaturze 175ºC przez 8 - 10 minut - do czasu, aż brzegi pierniczków zaczną się rumienić. Wyjąć z piekarnika, ostudzić na kratce. Przechowywać w szczelnie zamkniętej puszce. Z każdym kolejnym dniem stają się smaczniejsze.
Lepki piernik na melasie to z kolei przepis z pięknej książki "Nigella świątecznie", którą dostałam w zeszłym roku na Gwiazdkę. Ciasto z gatunku wilgotnych i ciężkich, coś jak piernikowe brownie tyle, że bez czekolady. Znając przepisy Nigelli z góry zrezygnowałam z cukru, dochodząc do wniosku, że 200g miodu i 200g melasy to naprawdę sporo jak na średnią blaszkę ciasta. I miałam rację, piernik wyszedł i tak bardzo słodki.(Jeśli jednak chcielibyście dodać cukier to w oryginale jest to 125g ciemnego cukru muscovado.)
Lepki piernik na melasie
20 porcji, prostokątna blaszka 30 na 20cm, 5cm głęboka
150g masła
200g miodu (w oryginalne Golden syrup)
200g melasy
2 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków
1 łyżeczka sody oczyszczonej rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody
250ml pełnotłustego mleka
2 jajka, rokłócone
300g mąki
Rozgrzej piekarnik do 170ºC. Wyłóż foremkę papierem do pieczenia.
W rondlu roztop masło na najmniejszym ogniu, wraz z miodem, melasą, świeżym i mielonym imbirem, cynamonem i goździkami (oraz cukrem jeśli dodajesz takowy). Zdejmij rondel z ognia, dodaj mleko, jajka i roztwór sody w wodzie.
Odważ w misce mąkę i wsyp do rondla, dokładnie ucierając. Nie przejmuj się tym, że ciasto jest bardzo rzadkie. Dzięki temu później będzie lepkie.
Wlej je do przygotowanej formy i piecz przez 45 - 60 minut (u mnie 60 - Misia), aż urośnie i zestali się na wierzchu. Przełóż foremkę na kratkę i zostaw piernik w formie aż ostygnie.
Piernik można przygotować nawet dwa tygodnie wcześniej, owinąć luźno pergaminem i przechowywać w szczelnej puszce / pojemniku, przed podaniem pokroiwszy na kawałki.
Smacznego!
Lebkuchen czyli niemieckie pierniczki na miodzie to jedne z moich ulubionych. Nie potrzebują długiego leżakowania - już na drugi, trzeci dzień są cudownie miękkie. Bardzo łatwe do pieczenia, dobrze się też przechowują - mój kandydat numer jeden na świąteczne prezenty. Przepis na lebkuchen jak i pepparkakor znalazłam w bardzo obszernej i smakowitej sekcji piernikowej bloga Dorotuś - Moje Wypieki. Zerknijcie!
Lebkuchen (niemieckie pierniczki na miodzie)
Przepis na 30 sztuk.
250g mąki pszennej tortowej
85g zmielonych migdałów (na mąkę)
3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200ml płynnego miodu
85g masła
100g drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła). Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna). Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
2 łyżki ciepłej wody
Cukier puder wsypać do miseczki. Dolewać gorącą wodę, łyżka po łyżce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru. Mój lukier był odrobinę rzadszy i pokryłam nim pierniczki bardzo cienko, bo nie przepadam za jakimikolwiek lukrami.
Pepparkakor są Wam na pewno znane z Ikei. Jeszcze do niedawna każda wizyta w tym sklepie kończyła się dla mnie zakupem glögg'u (korzenny napój, na bazie którego przyrządza się typowo szwedzkiego grzańca - można dodać wino, rum czy wódkę oraz migdały i rodzynki) oraz paczki Anna's pepparkakor najchętniej pełnoziarnistych lub pomarańczowych. Zapewniam, że domowa wersja tych cieniutkich i kruchych pierniczków jest równie pyszna, a nawet lepsza :) Ja zrobiłam je w wersji skandynawskiej (ulubione łosie) i slowfoodowej (czyli ślimaki).
Pepparkakor (szwedzkie pierniczki)
150g melasy
110g masła
80g cukru pudru
375g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1 1/2 łyżeczki imbiru
1/4 łyżeczki mielonych goździków
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
W małym garnuszku podgrzać melasę, masło i cukier, od czasu do czasu mieszając. Zdjąć z ognia i odstawić na pół godziny, by przestygło. W dużej misce przesiać mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól. W środku zrobić wgłębienie i dodać jajko razem z melasą. Zagnieść przy pomocy miksera (ja zagniotłam ręcznie bez problemu - Misia). Przykryć kulę folią przezroczystą i schłodzić w lodówce ok. 2 godziny.
Odkrawając małe porcje ciasta, rozwałkować je (im cieniej, tym lepiej) na silionowej macie lub od razu na oprószonej mąką lub wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Nastepnie foremkami wyciąć dowolne kształty.
Piec w temperaturze 175ºC przez 8 - 10 minut - do czasu, aż brzegi pierniczków zaczną się rumienić. Wyjąć z piekarnika, ostudzić na kratce. Przechowywać w szczelnie zamkniętej puszce. Z każdym kolejnym dniem stają się smaczniejsze.
Lepki piernik na melasie to z kolei przepis z pięknej książki "Nigella świątecznie", którą dostałam w zeszłym roku na Gwiazdkę. Ciasto z gatunku wilgotnych i ciężkich, coś jak piernikowe brownie tyle, że bez czekolady. Znając przepisy Nigelli z góry zrezygnowałam z cukru, dochodząc do wniosku, że 200g miodu i 200g melasy to naprawdę sporo jak na średnią blaszkę ciasta. I miałam rację, piernik wyszedł i tak bardzo słodki.(Jeśli jednak chcielibyście dodać cukier to w oryginale jest to 125g ciemnego cukru muscovado.)
Lepki piernik na melasie
20 porcji, prostokątna blaszka 30 na 20cm, 5cm głęboka
150g masła
200g miodu (w oryginalne Golden syrup)
200g melasy
2 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków
1 łyżeczka sody oczyszczonej rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody
250ml pełnotłustego mleka
2 jajka, rokłócone
300g mąki
Rozgrzej piekarnik do 170ºC. Wyłóż foremkę papierem do pieczenia.
W rondlu roztop masło na najmniejszym ogniu, wraz z miodem, melasą, świeżym i mielonym imbirem, cynamonem i goździkami (oraz cukrem jeśli dodajesz takowy). Zdejmij rondel z ognia, dodaj mleko, jajka i roztwór sody w wodzie.
Odważ w misce mąkę i wsyp do rondla, dokładnie ucierając. Nie przejmuj się tym, że ciasto jest bardzo rzadkie. Dzięki temu później będzie lepkie.
Wlej je do przygotowanej formy i piecz przez 45 - 60 minut (u mnie 60 - Misia), aż urośnie i zestali się na wierzchu. Przełóż foremkę na kratkę i zostaw piernik w formie aż ostygnie.
Piernik można przygotować nawet dwa tygodnie wcześniej, owinąć luźno pergaminem i przechowywać w szczelnej puszce / pojemniku, przed podaniem pokroiwszy na kawałki.
Smacznego!
2010-11-26
Keks dyniowy.
Wstałam dzisiaj rano i nie mogę uwierzyć - niebo jest NIEBIESKIE! Pierwszy raz od prawie dwóch tygodni... i świeci słońce! To nic, że zmroziło wszystko, założę czapkę, rękawiczki i ciepłe buty i już mnie tu nie ma, idę wystawić twarz do zimowego słońca i naładować się energią na nastepne dwa tygodnie szarości i deszczu.
A dla Was zostawiam przepis na mój ulubiony keks / chlebek dyniowy. Uwaga: nie próbujcie go w dniu upieczenia - szanse, że wyda Wam się nijaki i nieciekawy są spore. To ciasto dojrzewa i najlepsze jest conajmniej po nocnym leżakowaniu. Dla mnie idealne na trzeci dzień. Przepis jest na dwa keksówki, co na początku wydaje się ilością sporą, ale w kontekscie tego, że ciasto starzeje się cudownie i że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to naprawdę nie jest dużo. Keks jest wilgotny, ciężki, z nieprzyzwoitą ilością bakalii i czekolady. Zdecydowanie mój faworyt w tym roku. Jest to też idealny pomysł na prezent świąteczny - wystarczy upiec go w mini-keksówkach, dobrze ostudzić i pięknie zapakować.
Keks dyniowy
Przepis na 2 blaszki keksówki – 23cm x 12,5cm
Mokre:
250g cukru
4 duże jajka
500g dyniowego purée (z dyni piżmowej lub zwykłej)
100ml wody
1 szklanka oleju
1 łyżka rumu
100g rodzynek (waga przed przed namoczeniem)
Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia na ok. 10 minut. Wszystkie składniki oprócz rodzynek zmiksuj w dużej misce. Odsącz rodzynki i dodaj do masy.
Suche:
420g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki gałki muszktałowej
1 ½ łyżeczki cukru waniliowego
75g łezek czekoladowych lub posiekanej czekolady deserowej
100g orzechów włoskich
Nagrzej piekarnik do 180°C (160°C z termoobiegiem). Keksówki wyłóż papierem do pieczenia. Wszystkie składniki dobrze wymieszaj i dodaj do składników mokrych, mieszając delikatnie tylko do połączenia składników. Przelej do foremek i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 1h i 15 minut aż do suchego patyczka. Ostudź przez 10 minut w formie, następnie wyjmij na kratkę i studź przez całą noc.
A dla Was zostawiam przepis na mój ulubiony keks / chlebek dyniowy. Uwaga: nie próbujcie go w dniu upieczenia - szanse, że wyda Wam się nijaki i nieciekawy są spore. To ciasto dojrzewa i najlepsze jest conajmniej po nocnym leżakowaniu. Dla mnie idealne na trzeci dzień. Przepis jest na dwa keksówki, co na początku wydaje się ilością sporą, ale w kontekscie tego, że ciasto starzeje się cudownie i że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to naprawdę nie jest dużo. Keks jest wilgotny, ciężki, z nieprzyzwoitą ilością bakalii i czekolady. Zdecydowanie mój faworyt w tym roku. Jest to też idealny pomysł na prezent świąteczny - wystarczy upiec go w mini-keksówkach, dobrze ostudzić i pięknie zapakować.
Keks dyniowy
Przepis na 2 blaszki keksówki – 23cm x 12,5cm
Mokre:
250g cukru
4 duże jajka
500g dyniowego purée (z dyni piżmowej lub zwykłej)
100ml wody
1 szklanka oleju
1 łyżka rumu
100g rodzynek (waga przed przed namoczeniem)
Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia na ok. 10 minut. Wszystkie składniki oprócz rodzynek zmiksuj w dużej misce. Odsącz rodzynki i dodaj do masy.
Suche:
420g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki gałki muszktałowej
1 ½ łyżeczki cukru waniliowego
75g łezek czekoladowych lub posiekanej czekolady deserowej
100g orzechów włoskich
Nagrzej piekarnik do 180°C (160°C z termoobiegiem). Keksówki wyłóż papierem do pieczenia. Wszystkie składniki dobrze wymieszaj i dodaj do składników mokrych, mieszając delikatnie tylko do połączenia składników. Przelej do foremek i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 1h i 15 minut aż do suchego patyczka. Ostudź przez 10 minut w formie, następnie wyjmij na kratkę i studź przez całą noc.
Subscribe to:
Posts (Atom)



















































