Showing posts with label rodzynki. Show all posts
Showing posts with label rodzynki. Show all posts

2011-04-11

Granola - moja ulubiona.

Jako dziecko kochałam granole. Jednak wraz z systematycznym ograniczaniem ilości cukru, który zjadam, wszystkie kupne płatki i granole poszły w odstawkę, bo najzwyczajniej przestały mi smakować - były zdecydowanie za słodkie i za tłuste.


Za to domowa granola... o tak...  W zależności od nastroju słodzę ją miodem lub syropem klonowym, czasami dodaję więcej orzechów, czasami więcej suszonych owoców albo kokosa. Czasami mieszam ją często i jest bardzo sypka, czasami zostawiam w spokoju mieszając tylko raz w trakcie pieczenia i mam duże kawałki do chrupania. Po ostygnięciu i upieczeniu przekładam ją do dużego słoja, a rano, by zrobić szybkie śniadanie dodaję ekologiczny jogurt, mleko / mleko sojowe i świeże owoce. Książka do ręki (po "W obronie jedzenia. Manifest wszystkożercy." Michaela Pollan pora na Dr Davida Servan - Schreiber "Zdrowiej" i "Antyrak", w kolejce czeka nowy Murakami) i szary deszczowy poniedziałek nie jest mi już tak straszny.


Granola
1 szklanka to 250ml, 1 łyżka to 15ml, 1 łyżeczka to 5ml

suche składniki:

2 1/2 szklanki płatków owsianych (górskich, nie instant)
1/2 szklanki otrębów owsianych
1/3 szklanki orzechów włoskich
1/3 szklanki orzechów laskowych
1/3 szklanki orzechów brazylijskich
1/3 szklanki  orzechów cashew (nerkowców)
1/3 szklanki pestek słonecznika
1/3 szklanki drobnych rodzynek
1/3 szklanki suszonych żurawin
3 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżki sezamu
1 łyżka siemienia lnianego
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonego kardamonu
szczypta soli

mokre składniki:

1 szklanka soku jabłkowego (najlepiej nie z koncentratu, świeżo wyciskanego - polecam wypróbowanie różnych marek i znalezienie swojego ulubionego, gdyż z każdym sokiem granola smakuje inaczej)
4 łyżki oleju canola / rzepakowego / innego bez mocnego aromatu
4 łyżki miodu / syropu klonowego (granola będzie mało słodka, można spokojnie zwiększyć tą ilość do 8 łyżek - ok. 1/2 szklanki)

W osobnych miskach wymieszać suche i mokre składniki. Jeśli miód jest bardzo gęsty całość można delikatnie podgrzać na wolnym ogniu, aż do jego rozpuszczenia z pozostałymi składnikami. Dodać mokre składniki do suchych i dokładnie wymieszać.
Piekarnik nagrzać do 160°C. Dużą blaszkę (najlepiej tą dołączoną do piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia.
Granolę wysypać na blaszkę i rozłożyć równomiernie do całości. Wstawić do piekarnika na 30 minut (granola złocista) do 40 minut (granola mocno dopieczona, bardziej chrupiąca), mieszając co najmniej raz, a najlepiej co 10 minut w trakcie pieczenia. Wyjąć z piekarnika, dobrze ostudzić i przełożyć do szczelnego słoja.



2011-03-25

Na niepogodę - kardamonowe zawijaski.

Kiedy za oknem od rana pada deszcz i aura przypomina bardziej późnolistopadową niż wczesnowiosenną, uciekam do kuchni i piekę, najchętniej chleb lub ciasto drożdżowe. To nic, że wymaga czasu i cierpliwości, dzisiaj je mam. Biorę do ręki nowe Zwierciadło i podpatruję od czasu do czasu jak wyrasta ciasto na kardamonowe zawijaski.
Kolejny kubek zielonej herbaty, włączam piekarnik, przygotowuję bułeczki, odstawiam do ponownego wyrastania i wracam do lektury artukułu o slow life. Ujęły mnie słowa Marzeny Chełmniak:

"Slow life to nie ucieczka od życia, tylko panowanie nad nim, intensywne przeżywanie go, zadawanie pytania: po co to robię? Nie trzeba czekać na weekend czy wakacje, tylko żyć w każdej chwili."

oraz

"Nie zadowalam się już śmieciami, wyrobami czekoladopodobnymi. Wszystkiego mam mniej, ale tak naprawdę więcej. Mniej przyjaźni w ogóle, ale więcej prawdziwych przyjaciół, mniej obejrzanych filmów, ale więcej dobrych, mniej kupionych książek, ale więcej znakomitych. Slow life to mój świadomy wybór. "

Zdecydowanie także mój. Zapraszam do lektury i na kardamonowego zawijaska :)


Kardamonowe zawijaski

250g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
120g mąki pszennej pełnoziarnistej / razowej (użyłam typ 1850)
szczypta soli
7g drożdży instant
25g cukru demerara
1 jajko
250ml mleka
50g miękkiego masła

nadzienie:
70g masła
50g cukru demerara
1 łyżeczka kardamonu
50g rodzynek
50g żurawin

W dużej misce wymieszaj mąki, sól, drożdże i cukier. Dodaj jajko, mleko i miękkie masło. Wyrabiaj ręką lub mikserem (końcówka hak) przez ok. 10 minut aż ciasto zacznie odstawać od miski. Przykryj folią i odstaw do wyrastania w ciepłe miejsce na ok. 1h lub aż podwoi objętość.

Przygotuj nadzienie: rozpuść masło i wymieszaj z cukrem i kardamonem. Odstaw do ostygnięcia. Namocz rodzynki. Wyrośnięte ciasto wyjmij na omączony blat i rozwałkuj na prostokąt 35 x 25cm. Posmaruj rozpuszczonym masłem z cukrem, posyp odsączonymi rodzynkami i żurawinami. Zwiń ciasto w roladę wzdłuż dłuższego boku.

Przygotuj okrągłą formę o średnicy 25 - 26cm - wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą lub wyłóż papierem do pieczenia. Roladę pokrój na 8 porcji, bułeczki ułóż w formie. Przykryj nasmarowaną olejem folią spożywczą i odstaw do wyrastania na 45 minut do 1h.
Nagrzej piekarnik do 200°C (180°C z termoobiegiem) i wstaw wyrośnięte bułeczki na 25 minut. Bułeczki muszą się dobrze zarumienić. Wyjmij z piekarnika, ostudź na kratce i podawaj najlepiej lekko ciepłe. Smacznego!


Uwagi:

1. Powyższy przepis to wariacja na temat chelsea buns z magazynu Delicious. W oryginalnym przepisie bułeczki zrobione są z mąki pszennej chlebowej - 400g. Lubię jednak dodatek mąki pełnoziarnistej i to nie tylko ze względu na zawartość błonnika - ma ona charakterystyczny lekko orzechowy smak, który bardzo mi pasuje do wszelkiego rodzaju wypieków drożdżowych.

2. Dla alergików i wegan: ciasto spokojnie wyjdzie bez dodatku jajka, mleko można zastąpić mlekiem sojowym, a masło olejem lub oliwą. A bułeczki są dalej przepyszne :)

3. Kardamon możecie zastąpić cynamonem, zamiast żurawin dać tylko rodzynki lub odwrotnie. Wszystkie kombinacje i warianty są dozwolone :)

4. Jeśli nie macie suszonych drożdży w domu, można przygotować rozczyn ze świeżych:
20g świeżych drożdży
3 łyżki mleka
2 łyżki mąki
1 łyżka cukru
Wszystkie składniki wymieszać w małej miseczce, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 15 minutach. Zaczyn powinien urosnąć i lekko się spienić. Dodać do reszty składników.

2011-02-07

Małe co nieco.


Stało się... chociaż dzielnie trzymałam się od prawie roku - w końcu i mnie rozłożyło choróbsko. W przerwie między herbatą z malinami a herbatą z miodem i cytryną, rozpaczając, że wszystkie odcinki Dr House i Dextera jakie są możliwe do obejrzenia zostały obejrzane, przeglądam zdjęcia z ostatniego miesiąca. Bo o ile pisałam niewiele, to zdjęć (i potraw) mimo niesprzyjających warunków oświetleniowych powstało całkiem sporo.


Dzisiaj zapraszam na małe, zdrowe co nieco - owsiane ciasteczka z żurawinami i rodzynkami. Oryginalny przepis pochodzi ze strony King Arthur flour, firmy dla której pracuje Mistrz Hamelman. Moje modyfikacja dotyczyły ilości cukru (w każdym amerykańskim przepisie można ją śmiało zmniejszyć o połowę) oraz użyciu mąki pszennej razowej pół na pół ze zwykłą mąką, a także zastąpieniu połowy płatków owsianych mąką owsianą, dzięki czemu ciasteczka były delikatniejsze. Ciasteczka świetnie się przechowują - w zamkniętym pojemniku można je trzymać ponad tydzień.


Ciasteczka owsiane z żurawinami i rodzynkami

170g miękkiego masła
1/4 szklanki oliwy z oliwek (o lekkim smaku) lub innego oleju roślinnego
1 szklanka cukru trzcinowego demerara lub muscovado1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1 łyżka ekstraktu z wanilii (lub cukru waniliowego)
1 łyżka rumu
2 duże jajka
3 łyżki syropu klonowego lub miodu
1 szklanka suszonych żurawin
1 szklanka rodzynek
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
1 szklanka mąki pszennej / orkiszowej pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej (uniwersalnej np. tortowej)
2 szklanki płatków owsianych (np. górskich, nie błyskawicznych!)
1 szklanki mąki owsianej (można zastąpić płatkami)

Nagrzej piekarnik do 175°C, papierem do pieczenia wyłóż dwie duże blaszki.

Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia, odsącz.
W dużej misce zmiksuj (na puch) masło i cukier, dodaj olej, a następnie po jednym jajku miksując po każdym dodaniu. Dodaj wanilię, rum i syrop klonowy. Dodaj żurawinę, rodzynki i orzechy.
W osobnej misce wymieszaj suche składniki: mąki, płatki owsiane, cynamon, proszek do pieczenia i sodę. W dwóch partiach dodaj suche składniki, delikatnie miksując aż wszystkie składniki się połączą.

Masę nakładać łyżką - jedna łyżka to jedno ciasteczko zachowując odstępy ok. 3cm. Można też zrobić mega ciasteczka - odmierzając ciasto miarką 1/4 szklanki.  Delikatnie rozpłaszczyć. Czas pieczenia zależy od wielkości ciasteczka - krótszy czyli 12 minut przy małych ciasteczkach, 16 minut przy dużych. Po wyjęciu z piekarnika pozwól im ostygnąć 5 minut na blaszce, a dopiero potem przekładaj na kratkę. Z przepisu wychodzi ok. 30 małych ciasteczek lub 12 dużych. Smacznego!

2010-11-26

Keks dyniowy.

Wstałam dzisiaj rano i nie mogę uwierzyć - niebo jest NIEBIESKIE! Pierwszy raz od prawie dwóch tygodni... i świeci słońce! To nic, że zmroziło wszystko, założę czapkę, rękawiczki i ciepłe buty i już mnie tu nie ma, idę wystawić twarz do zimowego słońca i naładować się energią na nastepne dwa tygodnie szarości i deszczu.


A dla Was zostawiam przepis na mój ulubiony keks / chlebek dyniowy. Uwaga: nie próbujcie go w dniu upieczenia - szanse, że wyda Wam się nijaki i nieciekawy są spore. To ciasto dojrzewa i najlepsze jest conajmniej po nocnym leżakowaniu. Dla mnie idealne na trzeci dzień. Przepis jest na dwa keksówki, co na początku wydaje się ilością sporą, ale w kontekscie tego, że ciasto starzeje się cudownie i że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to naprawdę nie jest dużo. Keks jest wilgotny, ciężki, z nieprzyzwoitą ilością bakalii i czekolady. Zdecydowanie mój faworyt w tym roku. Jest to też idealny pomysł na prezent świąteczny - wystarczy upiec go w mini-keksówkach, dobrze ostudzić i pięknie zapakować.



Keks dyniowy

Przepis na 2 blaszki keksówki – 23cm x 12,5cm

Mokre:
250g cukru
4 duże jajka
500g dyniowego purée (z dyni piżmowej lub zwykłej)
100ml wody
1 szklanka oleju
1 łyżka rumu
100g rodzynek (waga przed przed namoczeniem)

Rodzynki zalej wrzątkiem, odstaw do namoczenia na ok. 10 minut. Wszystkie składniki oprócz rodzynek zmiksuj w dużej misce. Odsącz rodzynki i dodaj do masy.

Suche:
420g mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki gałki muszktałowej
1 ½ łyżeczki cukru waniliowego
75g łezek czekoladowych lub posiekanej czekolady deserowej
100g orzechów włoskich

Nagrzej piekarnik do 180°C (160°C z termoobiegiem). Keksówki wyłóż papierem do pieczenia. Wszystkie składniki dobrze wymieszaj i dodaj do składników mokrych, mieszając delikatnie tylko do połączenia składników. Przelej do foremek i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz 1h i 15 minut aż do suchego patyczka. Ostudź przez 10 minut w formie, następnie wyjmij na kratkę i studź przez całą noc.


2010-11-12

Prosto z gór!

Pełny, bardzo-tanio-linio-kolejowy pociąg, zimny PeKaeS, cieplejsza taksówka i oto jesteśmy w Kudowie Zdroju na długi weekend pełen tanga :) Nie znaczy to, że Was opuszczam - na szczęście mamy internet + przygotowałam parę przepisów, którymi do tej pory nie miałam czasu się z Wami podzielić. Dzisiaj zapraszam na Morning Glory Oat Muffins - czyli owsiane muffinki śniadaniowe, które zapakowaliśmy ze sobą na podróż.



To czego nie lubię w muffinkach, to to, że są najlepsze zaraz po upieczeniu i że na drugi dzień przypominają suchą bułkę. Nie lubię też dużej ilości proszku, która zostawia lekko metaliczny posmak oraz standardowej dużej ilości cukru (zwłaszcza w przepisach amerykańskich). Z tych względów nie uznaję ich za dobre śniadanie. Morning Glory Oat muffins są jednak inne - najlepsze w zasadzie na drugi, trzeci dzień po upieczeniu, dlatego też idealnie nadają się lunchboxu czy do zabrania w podróż. Z niewielką ilością cukru, napakowane marchewką, jabłkiem, orzechami z pełnoziarnistą mąką. Oryginalny przepis zaczerpnęłam z Honey & Jam. 



Owsiane muffinki śniadaniowe 
(Morning Glory Oat Muffins)

Przepis na 12 muffinek standardowej wielkości (około 6cm średnicy).

Składniki mokre:
1/2 szklanki rodzynek (wyparzonych)
1/2 szklanki cukru demerara lub muscovado
2 szklanki startej marchewki
1 duże jabłko, obrane i starte
1/2 szklanki wiórek kokosowych
3 duże jajka
2/3 szklanki soku jabłkowego (najlepiej nie z koncentratu i z miąższem)
2 łyżeczki cukru waniliowego
1/4 szklanki soku pomarańczowego (najlepiej świeżo wyciskanego)
3/4 szklanki płatków owsianych (górskich, nie błyskawicznych)

Dobrze wymieszać w dużej misce, odstawić na godzinę.

Składniki suche:
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki cynamonu

szczypta soli
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich

Dobrze wymieszaj suche składniki w drugiej misce. Nagrzej piekarnik do 190°C. Papilotkami wyłóż foremkę na muffinki. Do składników mokrych dodaj suche i mieszaj, aż do momentu połączenia się składników (nie mieszaj za długo i zbyt intensywnie). Nałóż ciasto do foremki i piecz przez 25 minut, aż tester będzie czysty. Wyjmij z piekarnika,a po 5 minutach muffinki wyjmij z foremki i dobrze ostudź. Smacznego!


PS. To "tylko" widok z okna naszego pokoju... Kolory są autentyczne, a niesamowite światło dało zachodzące słońce. Bez photoshopa! Więcej zdjęć w następnym wpisie. :)


2010-07-15

Chleby z żeliwnego garnka.


Uff jak gorąco... 35 stopni, ale ja i tak piekę chleby - dla nas (nie ma to jak świeży chleb na śniadanie) i do Przystanek Patrzałkowie (w restauracji podajemy nasze własne chleby do sałatek i zup). Nie ma co ukrywać, jestem uzależniona. Ostatnio nie tylko od żytnich zakwasowców, ale też od wspomnianych już przeze mnie chlebów z garnków żeliwnych ze względu na prostotę ich przygotowania i smak.
Są to chleby drożdżowe, jednak ilość drożdży jest zaiste homeopatyczna a ich sekret leży w długiej fermentacji i dużej zawartości wody. Dlatego też nie ma potrzeby ich wyrabiania. Drugi sekret to pieczenie ich w dobrze nagrzanym garnku żeliwnym, który działa jak piec w piecu, zatrzymując ciepło i wilgoć. Garnek żeliwny zastępuje spryskiwanie piekarnika wodą czy rozsypywanie kostek lodu na dnie, a chleby w nim upieczone mają pyszną chrrrupiącą skórkę i wilgotny miąższ. Poniżej znajdziecie dwa przepisy - na podstawowy pszenny chleb i mój ulubiony Pan co 'Santi, czyli chleb z rodzynkami i z orzechami. Oba chleby piecze się w taki sam sposób, a przepisy pochodzą z książki Jima Laheya "My Bread". Przepisy są zarówno w gramach jak i szklankach, jednak Lahey poleca ważenie składników. Ja zazwyczaj odmierzam wagą mąkę i wodę, natomiast do soli i drożdży stosuję miarkę.

Garnki żeliwne ma w swojej ofercie Ikea, słynne są także garnki firmy Le Creuset, które można zakupić przez internet w ferii pięknych kolorów (niestety są o wiele droższe). Ważne jest by garnek nie miał żadnych elementów plastikowych np. rączek (i takie garnki się zdarzają). Mój garnek ma 24cm średnicy i pojemność 3l. Przed pierwszym użyciem garnek należy umyć wodą, naoliwić i wstawić do zimnego piekarnika. Następnie włączyć piekarnik na ok. 200°C i nagrzać garnek aż do momentu, kiedy olej zacznie parować (ok. pół godziny). Garnek należy wyjąć, ostudzić, umyć wodą i wysuszyć, ewentualnie odrobinę naoliwić. Używam do tego celu oleju rzepakowego.


Chleb pszenny z garnka żeliwnego (no knead bread)

400g (3 szklanki) mąki chlebowej (czyli typ 720, chleb wyjdzie też na 650 np. na mące Babuni)
8g (1 1/4 łyżeczki) soli
1g (1/4 łyżeczki) drożdży instant / suszonych
300g ( 1 1/3 szklanki) chłodnej wody

Pan co' Santi (chleb pszenny rodzynkowo-orzechowy)

400g (3 szklanki) mąki chlebowej (czyli typ 720, chleb wyjdzie też na 650 np. na mące Babuni)
85g (1/2 szklanki) wyparzonych rodzynek
50g (1/2 szklanki) posiekanych orzechów włoskich
8g (1 1/4 łyżeczki) soli
2g (3/4 łyżeczki) cynamonu
2g (1/2 łyżeczki) drożdży instant / suszonych
szczypta mielonego pieprzu
350g ( 1 1/2 szklanki) chłodnej wody

Metoda:

Wieczór przed pieczeniem chleba:

W misce wymieszaj mąkę, drożdże, sól. Dodaj wodę (i ewentualne pozostałe składniki jak rodzynki, orzechy, cynamon, pieprz) i używając drewnianej łyżki lub dłoni (moja opcja!) wymieszaj je dokładnie, ok. 30 sekund, o tyle by się połączyły. Przykryj talerzem, ścierką lub folią spożywczą i odstaw do fermentacji na 12 do 18h (w temperaturze pokojowej, z dala od silnego słońca). Chleba nie trzeba wyrabiać!

W dniu pieczenia:

1. Stolnicę lub dużą deskę posyp obficie mąką. Wybieraczką wyjmij całe ciasto na blat. Umocz dłonie w mące i złóż chleb dwukrotnie a następnie uformuj kulę. Ciasto jest lepiące i takie powinno być.  (zobacz film)

2. Przygotuj durszlak i ściereczkę kuchenną (płótno / bawełna bez "wypadających" długich włosków). Rozłóż ją i posyp obficie mąką lub otrębami. (zazwyczaj używam mąki). Przełóż na nią uformowany chleb. Przełóż ścierkę z chlebem do durszlaka i odstaw do wyrastania na kolejną godzinę do dwóch - u mnie zazwyczaj jest to 1,5h. Chleb jest wyrośnięty jeśli dotknięcie go palcem zostawia ślad. Jeśli nie, pozwól wyrastać mu kolejne 15 minut.

3. Wstaw garnek żeliwny do zimnego piekarnika na najniższą kratkę. Temperaturę piekarnika ustaw na 250°C (chleb wychodzi też w niższej temperaturze 230°C - próbowałam) i pozwól mu się nagrzać razem z garnkiem przez 30 minut.

4. Używając rękawic (garnek jest gorący!) wyjmij garnek z pieca. Przerzuć do niego do góry nogami wyrośnięty chleb (w tym momencie widzimy jak ważna jest dobrze omączona ścierka ;) - inaczej chleb przykleja się do niej), przykryj pokrywką i wstaw do piekarnika używając rękawic (garnek jest ciągle bardzo gorący). Piecz przez 30 minut z przykrywką, w razie potrzeby dopiekaj przez kolejne 15 do 30 minut bez przykrywki. Ja zazwyczaj piekę 30 minut z przykrywką i 7 minut bez. Studź chleb na kratce przez ok. godzinę - w tym czasie skórka staje się jeszcze bardziej chrupiąca, a chleb śpiewa ;) (przyłóżcie ucho do chleba!) Smacznego :)



Pan co' Santi (chleb pszenny z rodzynkami i z orzechami pieczony tradycyjnie w Toskanii na święta):


2010-05-17

Cookie Monster is back!


Chodzą za mną ciasteczka. I to nie byle jakie ciasteczka, bo ciasteczka owsiane. Najlepiej z rodzynkami. Chętnie z czekoladą. Nie za słodkie, lekko chrupiące, ale ciągle miękkie. Takie, które można spokojnie spakować do pudełka i zabrać ze sobą na piknik albo cały dzień zajęć.
Jako pierwsze poszły w ruch przepisy ze strony Marthy Stewart, która proponuje nam aż 24 przepisy na nie. Oczywiście, nie zrobiłam wszystkich, ale idealnego nie znalazłam. Zaczęłam więc przeszukiwać moje ulubione blogi kuliarne i stanęło na dwóch przepisach - jeden od Patrycji, drugi od Liski, co ciekawe źródłem obu jest książka Kate Zuckerman "The sweet life". To nic innego jak znak, że muszę ją mieć!
I jedne i drugie ciasteczka robiłam parę razy, obie wersje są przepyszne, mają jednak odrobinę inna konsystencję. Na ich podstawie doszłam do mojej idealnej wersji ciasteczek owsianych, które schowane nawet do sejfu nie są bezpieczne jeśli tylko wyczuję ich zapach... maślany.. lekko czekoladowy... bardzo ciasteczkowy... Om nom nom nom! I już nie ma ciasteczek :( 

Ciasteczka owsiane z rodzynkami i czekoladą




200g  miękkiego masła
100g ciemnego cukru muscovado
50g jasnego cukru muscovado lub trzcinowego demerara
2 jajka, 1 białko (w temp. pokojowej)
1 1/2 szklanki płatków owsianych tradycyjnych
1 1/2 szklanki mąki owsianej
1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżka ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy z prawdziwą wanilią1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka sody
1 szklanka drobnych rodzynek, namoczonych we wrzątku
150g czekolady, posiekanej (używam pół na pół mlecznej z gorzką)





1. Piekarnik nagrzać do 180°C. Dwie duże blaszki wyłożyć papierem do pieczenia (z ciasta powstaje ok. 40 - 45 średnich ciasteczek). Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Następnie dodawać po jednym jajku + białku, cały czas miksując / ucierając. Dodać ekstrakt z wanilii, odsączone rodzynki i czekoladę.
2. W osobnej misce wymieszać płatki owsiane, mąkę owsianą, mąkę pszenną, sól i sodę. Wymieszać z poprzednią masą. Masę nakładać łyżką - jedna łyżka jedno ciasteczko zachowując odstępy ok. 3cm. Delikatnie rozpłaszczyć. Czas pieczenia zależy od tego jakie ciasteczko chcemy uzyskać - krótszy czyli ok. 12 - 14 minut (w zależności od piekarnika) da ciasteczka miękkie, które lekko stwardnieją po ostudzeniu. Dłuższy czyli ok. 16 - 18 minut da ciasteczka mocno chrupiące. Zazwyczaj robię jedną blachę miękkich,a drugą bardziej chrupiących.
Patrycja pisze, że ciastka zachowują świeżość do 4 dni w szczelnie zamkniętym pojemniku. Jak dla mnie nie jest on problemem, nawet jeśli jest dobrze schowany, ba, śmiem twierdzić, że nawet w sejfie nie będą bezpieczone przed Ciasteczkowym Potworem. Niestety ;)

2010-05-04

Pan di zucca. Przepis idealny.

Rzadko mi się zdarza, by nie zmienić czegoś w przepisie. Standardowo już zmniejszam ilość cukru, margarynę zamieniam na masło etc. Przepis na pan di zucca, który znalazłam na włoskim blogu Tuki jest jednym z tych przepisów, w którym nie trzeba nic zmieniać. Odkąd go odkryłam jakieś pół roku temu pan di zucca gości u nas conajmniej raz na dwa tygodnie, a ostatnio raz na tydzień, bo sezon dyniowy w Buenos Aires rozpoczął się na dobre i nawet w najpodlejszym supermarkecie (czy discouncie) znajdziemy ok. 5 rodzajów dyni po cenach iście symbolicznych.

Dla niewtajemniczonych w sekrety włoskiego języka - pan di zucca oznacza dosłownie chleb dyniowy. Tłumaczenie jednak jest zwodzące, bo nie jest to chleb, a raczej delikatnie słodkie bułeczki z nutą wanilii i dyni, która sprawia, że są cudownie wilgotne i świeże nawet na trzeci dzień. Na czwarty dzień można jest podpiec lub stostować... pycha. Jemy je zazwyczaj na śniadanie z odrobiną dżemu i kubkiem ciepłego mleka lub kakao. Śniadanie idealne na jesienny pochmurny dzień :)


Pan di zucca
wg przepisu Tuki

650g mąki Manitoba
400g purée z dyni
10g drożdży instant
60g masla
150ml mleka
100g cukru
szczypta soli
1 laska wanilii / cukier z prawdziwą wanilią / 1 łyżka ekstraktu waniliowego
100g rodzynek
50g dobrego dżemu morelowego

W misce wymieszaj drożdże i mąkę. Rodzynki zalej wrzącą wodą i odstaw do namoczenia. W rondlu podgrzej mleko z masłem. Odstaw, aby masło się rozpuściło. W drugiej misce wymieszaj purée z dyni, cukier, wanilię / cukier waniliowy, dodaj do nich ciepłe (ale nie gorące) mleko z masłem, wymieszaj. Dodaj mąkę z drożdżami, wyrób elastyczne i gładkie ciasto. P. zajęło to ok. 10 minut ręcznie - męska pomoc wskazana :). Ciasto można też wyrobić mikserem lub w maszynie do chleba. Przykryj folią spożywczą lub ściereczką i odstaw do wyrośnięcia aż do podwojenia objętości - ok.1h do 2h.

Przygotuj dużą prostokątną blaszkę do pieczenia lub dwie duże tortownice, wyłóż papierem do pieczenia albo posmaruj masłem i wysyp bułką tartą. Naoliwionymi dłońmi uformuj 20 kuleczek, ułóż je na blaszce zostawiając ok. półcentrymetrowe odstępy między nimi. Odstaw do wyrośnięcia na 1h (może być krócej jeśli jest ciepło).

Nagrzej piekarnik do 180 °C, wyrośnięte bułeczki posmaruj mlekiem i wstaw do piekarnika. Piecz przez ok. 20 minut. W międzyczasie podgrzej dżem morelowy, opcjonalnie jeśli jest bardzo słodki można dodać 1 łyżkę soku z cytryny. Przetrzyj przez sitko. Ciepłe bułeczki ostudź na kratce; jeszcze ciepłe posmaruj dżemem. Smacznego!
 
Uwagi:
1. Niech Was nie zniechęca egzotycznie brzmiąca mąka manitoba (włoska mąka o wysokiej zawartości białka) - z braku dostępu do niej robiłam pan di zucca z mąki pszennej chlebowej jak i mąki pszennej tortowej i był wspaniały w obu wersjach. Z mąki chlebowej przypominał bardziej bułeczki, z mąki tortowej miał konsystencję delikatnego drożdzowego ciasta. Jak tylko wrócę do Polski spróbuję manitobę zdobyć - rzekomo można ją dostać w większych Bomi lub w Piotrze i Pawle.

2. Z podanego przepisu wychodzi około 20 całkiem sporych bułeczek - całkiem sporo. Często zdarza mi się robić przepis z połowy porcji. Wszystkie składniki dzielę na pół, ale ponieważ nie mam precyzyjnej wagi by zważyć 5g drożdży to metodą prób i błędów doszłam do tego, że na pół porcji dodaję 1 łyżeczkę drożdży instant.

3. Posmarowanie ciepłych bułeczek dżemem morelowym jest dla mnie krokiem obowiązkowym. Często dodaję łyżkę soku z cytryny i z nią podgrzewam dżem przed przetarciem go przez sitko. Lekko kwaskowaty smak cytryny plus owocowy smak moreli nadaje pan di zucca to coś. Połączenie idealne.


2010-02-17

Przychodzimy, odchodzimy..

"Przychodzimy, odchodzimy,
Leciuteńko, na paluszkach,
Szczotkujemy, wycieramy,
Buty nasze, twarze nasze,
Żeby śladów nie zostawiać
Żeby śladu nie zostało.

Miasta nasze, domy nasze
Na uwięzi się kołyszą
Tuż nad ziemią, ledwo, ledwo,
Jak wiatr mały, to nie widać.

A jak wielki wiatr się zdarzy,
Wilka bieda: puszczą cumy,
Zatrzepoczą się, zatańczą
Miasta nasze, domy nasze
I ulecą. W stratosferę.

Przygarbionych w pustym polu,
Bez oparcia, bez osłony,
Bez niteczki choćby, co by
Przytwierdzała nas do ziemi,
Wiatr nas porwie i poniesie
Za kołnierze podniesione,
Porozrzuca. Gdzieś w przestrzeni.

Nam to nic. My przeczekamy.
Jak się skończy, jak ucichnie,
To wstaniemy, otrzepiemy
Dłonie nasze, klapy nasze,
Żeby śladu nie zostało;
Od początku zbudujemy
Miasta nasze, domy nasze
Sprzęty nasze lampy nasze,
Żeby wiatr miał czym kołysać. "


Janusz Jęczmyk "Prowizoryczni" (w wykonaniu Piwnicy pod Baranami)

Ostatnia milonga w Budapeszcie, dużo ciepłych uścisków, słów i niespodziewanych prezentów. Ostatnia lekcja. Ostatnie tango. 
Gołe ściany bez obrazów, puste półki. Pakuję książki do kartonów, zostanie po nich do spakowania tylko już kuchnia, w której piekę nasz ulubiony chleb. Na dobry koniec.


Chleb żytni rodzynkowo-orzechowy
Przepis wg Richarda Bertineta, znaleziony na blogu Patrycji - dziękuję! :)

Zaczyn (12 - 24h):
50g aktywnego zakwasu żytniego w temperaturze pokojowej
113g wody
125g mąki orkiszowej jasnej

Wszystkie składniki wymieszać w misce, zakryć szczelnie folią spożywczą i odstawić na 12 do 24h w temperaturze pokojowej.

Ciasto właściwe:
Cały zaczyn
500g mąki żytniej jasnej
375g wody
1 łyżeczka drożdży instant
10g soli
75g rodzynek
75g posiekanych orzechów włoskich

Do zaczynu dodać wodę, wymieszać, następnie dodać resztę składników (oprócz rodzynek i orzechów) i wyrabiać metodą Bertineta ( ja niestety tylko zamieszałam porządnie i wyrabiałam tradycyjnie ręką przez ok. 5 minut) 8-10 minut, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Dodać rodzynki + orzechy i wyrabiać aż wtopią się w ciasto.
Przykryć ściereczką i zostawić na 1 godz. w temp. pokojowej.
Po tym czasie przełożyć ciasto do keksówki wysmarowanej olejem i wysypanej otrębami żytnimi, o długości 30cm i szerokości 11cm.**, przykryć ściereczką lub folią spożywczą i pozostawić w ciepłym miejscu do podwojenia objętości.
Piec nagrzać do 250st.C. Piec z parą przez 5 minut***, po tym czasie temp. zmniejszyć do 210st.C i piec 1 godz. Studzić na kratce, kroić po zupełnym ostygnięciu.


** W oryginale jest tak: "Na lekko omączonym blacie ciasto uformować w kulę i ułożyć w lekko omączonej misce.Przykryć ściereczką i zostawić na 1 godz. w temp. pokojowej.
Po tym czasie ponownie, na lekko omączonym blacie, ciasto delikatnie rozciągnąć, uformować kulę i w lekko omączonej misce, przykryte ściereczką pozostawić na 1 godz.-w temp. pokojowej."
Ponieważ formowanie bochenków jest sztuką, której jeszcze nie posiadłam, a na wyrabianie metodą Bertineta zazwyczaj nie mam siły, przekładam wyrobione tradycyjnie ciasto do foremki i tą odstawiam do wyrastania. Chleb za każdym razem wychodzi przepyszy :)

*** U mnie oznacza to tyle co wstawienie małej blaszki wypełnionej do połowy wrzątkiem do piekarnika.

A tu parę naszych prezentów pożegnalnych...

2010-02-04

Crustless Apple Crumb Pie

... czyli nic innego jak karmelizowane jabłka z cynamonowo-orzechową kruszonką zapiekane w naczyniu do paja. Nie jestem pewna, czy istnieje w języku polskim słowo "paj" ale jak inaczej przetłumaczyć je na polski? Nie jest to ani tarta, ani placek, ani ciasto... Tak czy inaczej, dzisiejszy paj jest idealny, gdy brakuje czasu na przygotowywanie i chłodzenie kruchego ciasta na spód.

Idea paja chodziła za mną od jesieni. Niechybnym znakiem, że muszę go w końcu upiec był jeden z prezentów świątecznych: "The Pie and Pastry Bible" autorstwa Rose Levy Berenbaum. W Nowym Roku zafundowałam sobie wymarzone naczynie i stanęłam w miejscu, bo nie mogłam się zdecydować od czego zacząć - książka pełna jest naprawdę smakowitych przepisów. Po fazie dyniowej przyszedł czas na fazę jabłkową... i wybór stał się oczywisty - paj z jabłkami - apple pie. Dzisiaj zapraszam na mały wstęp - Crustless Apple Crumb Pie, a już niedługo na klasyczny The Best All-American Apple Pie. 

 

Pieczone jabłka z kruszonką cynamonowo-orzechową
Crustless Apple Crumb Pie

4 duże jabłka (użyłam Golden Delicious)
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka ciemnego cukru muscovado (można zastąpić jasnym lub trzcinowym demerara)
1 łyżka zwykłego cukru (jeśli jabłka są kwaśne można dodać więcej cukru)
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
szczypta soli
1 łyżka masła
100g rodzynek

kruszonka:
50g brązowego cukru (użyłam trzcinowego demerara) = 2 łyżki i 2 łyżeczki
1 łyżka zwykłego cukru
60g orzechów włoskich (ok. pół szklanki)
szczypta soli
3/4 łyżeczki cynamonu
72g mąki (pół szklanki)
57g masła, ropuszczonego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

forma: naczynie do paja o średnicy 23cm

1. Obierz i pokrój jabłka. Wymieszaj z sokiem z cytryny, cukrem, cynamonem, gałką muszkatołową i solą. Odstaw na 30 min. do 1h.
2. W międzyczasie przygotuj kruszonkę: wszystkie składniki wymieszaj i zmiksuj blenderem aż całość będzie przypominać mokry piasek.
3. Nagrzej piekarnik do 200°C.
 
4. Odsącz sok z jabłek. Przełóż sok do garnka, dodaj masło i gotuj na wolnym ogniu aż sok zgęstnieje i zacznie się lekko karmelizować. Dodaj go do jabłek. Przełóż jabłka do formy i piecz pod przykryciem z foli aluminiowej (z nacięciem pośrodku) przez 35 minut.
5. Wyjmij jabłka, posyp kruszonką i ponownie wstaw do piekarnika. Piecz przez 25 minut aż kruszonka się zarumieni. Ostudź odrobinę i podawaj z lodami waniliowymi. :) Smacznego!



A to miała być piękna kompozycja... ale hmm... zapach jabłek, cynamonu, orzechów skusił fotografa (=mnie) i asystenta fotografa (=P.) tak bardzo, że kompozycja została nadszarpnięta dość znaczenie. Mam nadzieję, że wybaczycie ;)

2009-11-13

Muffinki jabłkowo-rodzynkowe





Muffinki jabłkowo-rodzynkowe

3 średniej wielkości jabłka, obrane, z usuniętymi gniazdami nasiennymi, pokrojone w kosteczkę
100g rodzynek
150g (3/4 szklanki) białego cukru
100ml (prawie 1/2 szklanki) oleju roślinnego (używam oleju z pestek winogron)
250g (2 szklanki) mąki
2 łyżki stołowe otrębów
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
125ml (1/2 szklanki) mleka (może być pełnotłuste lub odtłuszczone)
1 duże jajko, rozbełtane, w pokojowej temperaturze

Przepis na około 12 muffinek standardowej wielkości (około 5cm średnicy).

Wrzuć jabłka, rodzynki i cukier do jednej miski. Zalej olejem i dobrze wymieszaj. Odstaw na 45 minut w temperaturze pokojowej.  Nagrzej piekarnik do 200°C, kratka do pieczenia powinna się znajdować pośrodku. Przygotuj blaszkę na muffinki - wyłóż papilotkami albo kawałkami papieru do pieczenia.

Wymieszaj dokładnie mąkę, proszek do pieczenia, sól, cynamon i gałkę muszkatołową w drugiej misce. Używając drewnianej łyżki, dodaj mleko i jajko do jabłek i wymieszaj aż do połączenia się składników. Następnie delikatnie dodaj mąke i mieszaj tylko tyle, by składniki się połączyły (mąka nawilgotniała). Nie mieszaj za długo i za intensywnie. Wypełnij formę ciastem (moja forma jest dość płaska i wypełniłam ją do brzegów, a nie do zwyczajowej 3/4 wysokości). Piecz przez 25 minut, aż muffinki się zaokrąglą i lekko popękają. Uwaga: muffinki nie brązowieją. Muffinki są gotowe kiedy tester (szpikulec) jest czysty albo prawie czysty (może być leciutko oblepiony). Pozwól muffinkom się ostudzić przez 10 minut zanim wyjmiesz je z formy.
Polecam szczególnie z dobrą herbatą lub cynamonową latte! :)
Related Posts with Thumbnails