Showing posts with label rukola. Show all posts
Showing posts with label rukola. Show all posts

2012-10-23

Sałatka z grillowaną dynią.

Im dłużej się nie pisze, tym trudniej zacząć to robić ponownie. Odpowiadając na liczne pytania: ciągle gotuję, ciągle fotografuję, ale do pisania ciężko mi się jest zabrać stąd moja nieobecność. Wracam już jesiennie z przepisem na moją ulubioną dynię - piżmową, którą nareszcie można bez problemu dostać w gdańskich warzywniakach. Sałatkę zrobiłam jeszcze we wrześniu, kiedy ciepłe, słoneczne dni skłaniały mnie ku lżejszym i zielonym daniom, ale i w październiku spojrzę na nią przychylnym okiem.
Sałatka łączy w sobie słodkie (grillowana dynia, miód), słone (feta), gorzkie (rukola, sałaty), kwaśne (odrobina octu jabłkowego dodanego do dressingu). Kropkę nad "i" stanowią chrupiące prażone pestki dyni.

PS. Sałatkę podałam na talerzyku, który jest projektu Kabo Pydo - dwóch młodych polskich designerów (Katarzyna Borkowska i Tomasz Pydo). Na talerzykach z serii Catering zrobiłam także wegańskie babeczki czekoladowe, na które przepis znajdziecie w Magazynie Westwing Home & Living


Sałatka z grillowaną dynią, fetą i oliwą dyniową

przepis na 2 osoby

10 plasterków obranej i wydrążonej dyni piżmowej (może być także zwykła dynia lub hokkaido)
duża garść rukoli
duża garść roszponki
2 czubate łyżki fety (ok. 40g)
2 łyżki pestek dyni

na dressing:
1 łyżeczka octu jabłkowego
1 łyżeczka miodu
5 łyżek oliwy dyniowej (olej z pestek dyni)

Patelnię grillową posmarowaną delikatnie olejem rzepakowym rozgrzać na średnim ogniu. Na ciepłą patelnię układać plasterki dyni i grillować z każdej strony po kolei aż dynia będzie miękka i delikatnie skarmelizowana na brzegach. (ok. 5 minut jeśli plasterki są grubości 3mm)
W międzyczasie przygotować dressing - wymieszać ocet z miodem i powoli dodawać oliwę, cały czas mieszając aż uzyskamy emulsję. 
Na talerze nałożyć rukolę i roszponkę, obok w formie wachlarza ułożyć zgrillowaną dynię. Dynię delikatnie oprószyć solą morską. Na sałatkę pokruszyć fetę i posypać prażonymi pestkami dyni (można kupić gotowe już uprażone, lub na suchej małej patelni na średnim ogniu prażyć pestki aż zaczną 'strzelać'). Polać dressingiem, podawać natychmiast.  Smacznego!



2012-02-23

Zielony lunch.


Z tęsknoty za wiosną w oko wpada mi wszystko co zielone - zielony lakier do paznokci, zielone rękawiczki, wszystkie zieloności w warzywniaku - rukola, szpinak i awokado. Co prawda wszystkie pochodzą z importu i przybyły do nas jeśli nie z Włoch czy z Hiszpanii to z RPA, ale powoli męczy mnie już korzeniowe trio - ziemniak, marchewka, seler. Marzę o odmianie i o  słodkich letnich pomidorach, ale na razie muszę zadowolić się daktylowymi pomidorkami cherry, które co prawda są słodkie, ale wciąż im daleko do smaku malinowych pomidorów od znajomego rolnika.


Jak co roku w lutym jest jeszcze za zimno na sałatki, ale zarazem już tracę ochotę na ciężkie zimowe dania, więc łączę jedno i drugie i robię proste sałatki makaronowe. Dzisiaj pierwsza z nich - bardzo zielona, bo z awokado, rukolą i bazylią. W kolejce czeka czerwona - z pesto rosso i moja ulubiona - kolorowa z mnóstwem grillowanych warzyw. Wszystkie idealnie pakują się w pudełko (ja właśnie planuję zamówić jedno z takich) i stanowią przepyszny i zdrowy lunch.


Sałatka makaronowa z awokado, mozarellą
i pomidorkami cherry

porcja na 2 osoby jako danie główne, 4 jako przystawka

150g makaronu kokardki / farfalle
1 duże dojrzałe awokado*
1 kulka mozarelli (125g)
8 pomidorków cherry (najlepiej odmiany daktylowej, są najsłodsze o tej porze roku)
garść rukoli
8 listków bazylii
świeżo zmielony pieprz
4 łyżki pestek słonecznika

Makaron ugotować w osolonej wodzie zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Odsączyć na durszlaku odstawić.
Awokado przekroić na pół wzdłuż, łyżeczką wyjąć pestkę, dużą łyżką wyjąć połówkę awokado. Skórkę wyrzucić.
Mozarellę odsączyć z wody, pokroić w drobną kostkę. 
Pomidorki umyć i przekroić na pół. Rukolę umyć i osuszyć, bazylię umyć i posiekać.
Pestki słonecznika podprażyć na suchej patelnii aż będą złote i aromatyczne.
Przygotować sałatkę: makaron wymieszać z rukolą i bazylią. Wyłożyć na to awokado, pomidorki cherry i mozarellę. Posypać świeżo zmielonym pieprzem. Przygotować dressing.

dressing miodowy z balsamico:
1 łyżka octu balsamico
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżka miodu
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka musztardy Dijon
1/3 szklanki delikatnej oliwy z oliwek

Octy, miód, sól i musztardę wymieszać. Powoli dodawać oliwę cały czas mieszając, aż dressing zgęstnieje / powstanie emulsja. Gotowym dressingiem polać sałatkę, posypać prażonymi pestkami słonecznika. Smacznego!

*awokado sprzedawane w sklepach zazwyczaj są twarde i niedojrzałe, ale wystarczy zawinąć je w ściereczkę kuchenną i odstawić na parę dni a dojrzeją. Dojrzałe awokado powinno być miękkie i maślane.

2010-02-02

Marzenia. Tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą.

Kiedy byłam dzieckiem, książki były moimi najlepszymi przyjaciółmi. Marzyłam dużo i chętnie, wierzyłam, że jest możliwe przenieść się w świat bohaterów moich książek. Gdy zaczęłam dorastać, okazało się, że dobry kontakt z rzeczywistością to coś bardzo trudnego. Przez chwilę odcięłam się od swoich marzeń, bo myślałam, że w ten sposób będę miałam więcej energii, którą mogłabym włożyć w tu i teraz. W pewnym sensie tak się stało i pojawiły się nowe inspiracje, nauczyłam się celebrować codzienność, ale gdzieś głęboko w kościach czaiło się uczucie, że ktoś mi zabrał skrzydła. Więc powoli, krok po kroku pozwoliłam marzeniom wrócić i wzbogacić moją życie. Tym większym - o rodzinie, podróżach, tangu... i tym mniejszym - o pięknych zdjęciach, uprawianiu dyni, formie do tarty z wyjmowanym dnem, dobrym aparacie, własnych ziołach na parapecie, ciepłych kapciach z owczej wełny (dostałam na Gwiazdkę! :) ) ... Nauczyłam się o nich mówić, nie wstydzić się ich banalności (czy też prostoty - w tym leży ich urok!) i cieszyć się z tego, że są. Bardzo ciekawa jestem o czym Wy marzycie? Czy chowacie swoje marzenia głęboko czy głośno o nich mówicie?

W moim odczuciu dobre zdjęcia jedzenia często aspirują do miana sztuki. Z zachwytem oglądam zdjęcia Liski, Ani, Bei czy Małgosi. To tylko część bo jest wiele innych blogów z pięknymi zdjęcia - po prawej stronie w zakładce jest cała długaśna lista. Jednak to te cztery blogi były moją pierwszą inspiracją do założenia Food Haven. Wiem jak chciałabym by moje zdjęcia wyglądały, nie wiem jednak jeszcze dokładnie jak to osiągnąć i marzę o tym, by się tego nauczyć. Motywacja jest prosta: chciałabym podzielić się z Wami czymś pięknym. Tak, by oglądając zdjęcie chciało się pomarzyć o tym jak dana potrawa smakuje, poczuć aromat i zobaczyć smak (!). A najlepiej by przywołać jakieś piękne wspomienia. A może i wzbudzić nowe marzenia...

Tarta, na którą dzisiaj zapraszam wykorzystuje słodką skarmelizowaną cebulę (jak w
pissaladière) oraz moje ulubione buraki. Są one teraz w pełni sezonu, piękne i tanie. :) Tarta była znakomita, ale bardzo bardzo trudna do sfotografowania... musicie mi uwierzyć na słowo harcerza, że jest naprawdę pyszna. :)


Tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą
Carmelised onion and beetroot tart
Oryginalny przepis pochodzi z "Tarts" (The Australian Women's Weekly).

Przepis na 1 tartę o średnicy 30 - 32cm, 6 porcji.

500g mrożonego ciasta francuskiego lub przygotowanego samodzielnie
--> skorzystałam z przepisu Gordona Ramsey'a

50g masła
4 średnie czerwone cebule (680g), obrane i cienko pokrojone
1 łyżeczka octu z czerwonego wina
1 łyżeczka świeżego tymianku (można zastąpić suszonym)
3 średnie buraki (500g)
pół szklanki świeżego lub mrożonego szczypiorku
3/4 szklanki (180ml) oliwy z oliwek
rukola

1. Ugotuj buraki: w dużym garnku, pod przykryciem gotuj na małym / średnim ogniu aż będą miękkie  - u mnie to trwało 1,5h. Obierz po ugotowaniu i pokrój w cienkie talarki.
2. Na dużej patelni rozpuść połowę masła i smaż cebulę na wolnym ogniu aż zmięknie, a następnie skarmerlizuje się (około pół godziny). Powinna być miękka i lekko brązowa. Dodaj ocet i tymianek.
3. Nagrzej piekarnik do 220°C. Wytnij z ciasta francuskiego koło o średnicy ok. 32 cm. - użyłam wysmarowanej masłem blaszki do pieczenia pizzy, ale można po prostu wyłożyć odpowiednio dużą blaszkę papierem do pieczenia i na niej wyciąć ciasto. Ponakłuwaj ciasto widelcem i piecz przez 5-7 minut aż ciasto lekko się zarumieni.
4. W międzyczasie zmiksuj blenderem szczypiorek z oliwą.
5. Gdy ciasto będzie lekko zarumienione, wyjmij je z piekarnika. Rozsmaruj na nim skarmelizowaną cebulę. Rozłóż plasterki buraków na tarcie, tak by zachodziły na siebie. Jeden okrąg ze zewnątrz, drugi w środku. Skrop tartę oliwą i wstaw jeszcze raz do piekarnika na ok. 10 minut.
6. Podawaj z rukolą skropioną oliwą zmiksowaną ze szczypiorkiem. Można podawać także z chrzanem (jedna z opcji w oryginalnym przepisie - nie próbowałam). Smacznego!

2010-01-22

Rukola... rukola rukola...


Kiedy tylko słyszę tą piosenkę pełną piersią śpiewam razem z Korą. Nie Luciolę jednak, a rukolę... tak jakoś bardziej mi pasuje, zupełnie absurdalnie i nie wiadomo w zasadzie skąd i dlaczego.

Rukola z kolei kojarzy mi się z pizzą uwielbianą przeze mnie od czasów dzieciństwa... Odkąd w zasadzie pamiętam moja mama piekła pizzę, która była punktem obowiązkowym licznych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół. Jako wysoce gadatliwe dziecko (nazywano mnie "druga Bielicka") uwielbiałam takie spotkania i cieszyłam się z racji posiadania dorosłej publiczności. Gorzej, gdy spotkania takie odbywały się wieczorem - wtedy byłam podstępnie usypiana czytaniem bajek... Pewnego dnia jednak obudziłam się w środku nocy i zaspana udałam się do dużego pokoju, gdzie moi rodzice z wujcostwem delektowali się pizzą. Do dziś w mojej rodzinie powtarza się (jako niby zabawną anegdotę ;) ) to co powiedziałam - bardzo rozżalonym głosem - w momencie wejścia do pokoju: "Mnie to każecie spać, a sami jecie pizzę!"

Pizzy jednak w moim dzieciństwie nie brakowało ani trochę, albowiem kiedy miałam 6 lat wraz z przeprowadzką moi rodzice otworzyli pizzerię, która z czasem zmieniała się i stała się zdecydowanie czymś więcej niż pizzerią. Jestem prawdziwą szczęściarą, bo jeden z ulubionych smaków mojego dzieciństwa - smak pizzy mojej mamy - mam na wyciągnięcie ręki i dostępny na co dzień. Pizza mojej mamy to pizza romana, na grubszym cieście. Dlatego też, gdy piękę pizzę w domu, piękę ją na cieńszym, szukając smaku pizzy neapolitańskiej. Tak trochę z przekory (odziedziczonej po moim tacie) a tak trochę z racji poszukiwań smakowych. Chciałabym kiedyś rozszerzyć menu o taką właśnie pizzę.

Dzisiaj zapraszam na pizzę na cienkim i chrupiącym cieście, z pyszą szynką (użyłam gotowanej - włoskiego prosciutto cotto, ale crudo jest także wspaniała), mozarellą, pecorino romano i mnóstwem orzechowej w smaku, lekko pikantnej rukoli... mmm... poezja :) Przepis na ciasto jest taki sam jak w ostatnim przepisie na pizzę margherita, do sosu pomidorowego jednak dodałam jeszcze pół łyżeczki bazyli.


Pizza z prosciutto i rukolą

1. Ciasto na pizzę (cienkie):
Przepis na ciasto pochodzi z "Kuchni włoskiej" Penny Stephens. 

okrągła blaszka o średnicy 32cm - porcja na 2 osoby

3g (1/2 łyżeczki) suchych drożdży instant
1/2 łyżeczki cukru
125ml ciepłej (nie gorącej) wody
175g mąki pszennej, typ 550
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oliwy z oliwek

a. W kubku wymieszać drożdże, cukier i wodę. Odstawić na ok. 15 minut, aż mieszanka zacznie się lekko pienić.
b. Mąkę i sól połączyć w misce. W środku zrobić wgłębienie, dolać oliwę, aktywne drożdże i resztę wody. Całość wyrobić na jednolite ciasto.
c. Ciasto przełożyć na oprószoną mąką stolnicę i zagniatać przez 4-5 minut. Następnie umieścić ponownie w lekko natłuszczonej misce, przykryć folią spożywczą lub ściereczkę i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość. Zajmie to ok. 1h.
d. Wyrośnięte ciasto należy zagnieść przez ok. 1 minutę. Następnie rozciągnąć, umieścić na natłuszczonej blaszce do pieczenia (polecam blaszki Zenkera z dziurkami - pizza ma potem wspaniały chrupiący spód) i rozwałkować. Powinno mieć grubość 3-4mm. Odstawić, w międzyczasie przygotować sos pomidorowy.

2. Sos pomidorowy:

3 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula lub pół średniej
2 ząbki czosnku, rozgniecione
1/2 łyżeczki oregano
1/2 łyżeczki bazylii
1/2 łyżeczki cukru
pół puszki (200g) pomidorów bez skórki, posiekanych lub passaty pomidorowej
sól i świeżo mielony pieprz (do smaku)
 
Podsmażyć cebulkę na złoto na oliwie z oliwek, dodać czosnek, oregano, bazylię, cukier, pomidory i dusić przez ok. 10 minut na małym ogniu. Doprawić solą i pieprzem do smaku.  Ostudzić.

3. Wystudzony sos rozłożyć równomiernie na cieście. Rozłożyć duże kawałki szynki (ok. 100g prosciutto), pokrojoną mozarellę (ok. 125g), posypać startym parmezanem lub pecorino romano (2 łyżki). Do dobrze nagrzanego piekarnika (ja swój włączam 20 min. wcześniej) wstawić pizzę. Piec ok. 15 - 20 minut w temperaturze 230°C. Ciasto musi być lekko zarumienione. Podawać z dużą garścią świeżej rukoli. Smacznego!
Related Posts with Thumbnails