Odrobina słońca przed ciemnym i deszczowym listopadem.
Piękne niebieskie niebo, a na jego tle złote, czerwone i żołte liście.
Zapach ziemi, chłodne rześkie powietrze, które zapowiada nadchodzącą zimę.
A po spacerze - moja ulubiona latte na mleku sojowym w Retro i świeża prasa. Uwielbiam jesień :)
Showing posts with label jesienne opowieści. Show all posts
Showing posts with label jesienne opowieści. Show all posts
2012-10-24
2011-09-08
Z pamiętnika litewskiej kucharki...
"Wrzesień. W tym miesiącu, również jak i trzech następnych, trudniej już o jaja, a tym bardziej o mleko, ponieważ krowy zarywać zaczynają; natomiast mamy jesienne jarzyny, tłuste i tanie wołowe mięso, baraninę, więcej różnorodnego domowego ptactwa i zwierzyny oraz owoców, jako to: jabłek, gruszek, śliwek; łatwo więc można urozmaicić stół w tej porze obfitości."
Wincenta Zawadzka
Korzystając z wrześniowej obfitości, biegnę piec szarlotkę :)
Razową, z kruszonką z płatków owsianych, z boskich antonówek i malinówek. Jeśli tylko wyjdzie dobra to przepis pojawi się tutaj już niedługo :)
Wincenta Zawadzka
Korzystając z wrześniowej obfitości, biegnę piec szarlotkę :)
Razową, z kruszonką z płatków owsianych, z boskich antonówek i malinówek. Jeśli tylko wyjdzie dobra to przepis pojawi się tutaj już niedługo :)
Etykiety:
jabłka,
jesienne opowieści
2010-11-19
Zdjęcia z Gór Stołowych, cz.2 + zagadka
Magiczny zachód słońca mieliśmy codziennie. Kolory jak najbardziej prawdziwie, bez żadnej ingerencji Photoshopa.
Stary, bardzo stary młyn na wzgórzu... z niego to musiała być dopiero mąka!
Koty, który chodziły za nami krok w krok...
Ruchoma szopka. Nastrój niczym z filmów Tima Burtona czy Davida Lyncha.
Podróż w inny wymiar.
Tango, zawsze i wszędzie!
Zagadka: co to jest?
(Oprócz tego, że nieuchronny znak nadchodzącej zimy...)
Dla pierwszej osoby, która udzieli prawidłowej odpowiedzi przygotowałam niespodziankę!
Etykiety:
jesienne opowieści,
konkurs
2010-11-13
2010-10-01
Klon, jesion i winobluszcz.
Październik chociaż zimny powitał nas cudownym słońcem. Korzystając z pierwszego, od dłuższego czasu wolnego popołudnia, wybrałam się na spacer zaopatrzona w żółty szalik, ciepłą bluzę i aparat. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że bateria mojego aparatu została w domu w ładowarce. A drzewa były tak piękne.. szłam i widziałam kadr za kadrem i znowu marzyłam...o tym, że chciałabym mieć ogród, który jesienią będzie żółto - czerwony. A w nim obowiązkowo klon, jesion i winobluszcz.
Moich zdjęć dzisiaj niestety nie będzie, ale za to zerknijcie na niezwykłe jesienne zdjęcia z The Big Picture (The Boston Globe) - Autumn scenes i Fall is in the air. Magiczne...!
Zziębnięte ręce ogrzałam kubkiem czarnej herbaty z sokiem żurawinowym i goździkami, która stała się naszym jesiennym numer 1 w Przystanek Tango Café.
A do tego porcja dyniowej babki, także z żurawinami. Na przepis zapraszam jutro :)
Moich zdjęć dzisiaj niestety nie będzie, ale za to zerknijcie na niezwykłe jesienne zdjęcia z The Big Picture (The Boston Globe) - Autumn scenes i Fall is in the air. Magiczne...!
Zziębnięte ręce ogrzałam kubkiem czarnej herbaty z sokiem żurawinowym i goździkami, która stała się naszym jesiennym numer 1 w Przystanek Tango Café.
A do tego porcja dyniowej babki, także z żurawinami. Na przepis zapraszam jutro :)
2009-11-26
Ciepły i słoneczny listopadowy dzień brzmi jak oksymoron, nieprawdaż?
Ciepły i słoneczny listopadowy dzień brzmi jak oksymoron, nieprawdaż? A jednak, późna jesień nas zaskoczyła temperaturą 17°C i ciepłym, niemal wiosennym słońcem. Krótki telefon od znajomej wyciągającej nas na wyspę Margit i już byliśmy na spacerze ciesząc się każdym promykiem słońca. Niektóre drzewa były całkiem nagie, gotowe na zimę (musiały się czuć dziwnie w obliczu takiej ilości słońca i ciepła dzisiaj), niektóre miały liście koloru pomarańczowo-brązowego... tylko jedno drzewo - gingko biloba / miłorząb japoński - był niewiarygodnie żółty. Słonecznie żółty. Znalazłam też drzewo orzech włoski z 3 wiewiórkami, które z przyjemnością chrupały swój orzechowy lunch. :DPełni energii wróciliśmy do domu i zjedliśmy zupę z czerwonej soczewicy. Mój numer jeden na zimowe dni, ale smaczna także w takie dziwaczne wiosenno-listopadowe dni jak dzisiaj. :)
Dzisiaj zdjęcia wiewiórek, przepis na zupę z soczewicy jutro :)








Dzisiaj zdjęcia wiewiórek, przepis na zupę z soczewicy jutro :)
2009-11-12
Margit Island and...
For the last few days it's been raining and raining and it seemed that overcast sky took over Budapest for good. Today - to our surprise and joy - we were woken up by the sunrays and warm 12°C temperature. In the middle of November! Not waiting too long we ate breakfast and headed off to Margitsziget (Margit Island) to catch a bit of the sun and enjoy the blue sky...










On the way back we did some shopping and bought these amazing apples... I still haven't decided what I'm going to do with them but as I don't have too much time on hands today it will have to be something quick and easy. Apple Raisin Muffins? Apple Walnut Muffins? Apple Cranberry Muffins? I'll let you know in the evening what I've decided... :)
Etykiety:
jesienne opowieści,
Węgry
2009-11-07
Autumn leaves...
"Autumn leaves
Beauty's got a hold on me
Autumn leaves
Pretty as can be"
(from Beth Gibbons & Rustin' Man song "Sand River", album "Out Of Season")
On a Saturday afternoon we went for a walk to Gellert Hill - one of truly "my places" in Budapest. On the way there we stopped by the Nandori Cukraszda and I ate a delicious chestnut & chocolate leaf (a small review of this patisserie coming tomorrow).
I love Gellert Hill especially in October and November when it's sparkling with all the colours of autumn. Even though it was overcast, the trees and bushes looked amazing. I felt like a small kid picking the leaves and taking pictures everywhere. :)
At home I couldn't resist the tempetation and took some pictures of the leaves I'd picked at Gellert Hill. Hope you like it :)
Etykiety:
jesienne opowieści,
Węgry
Subscribe to:
Posts (Atom)






























